Widawa. Między szumem rzeki a rykiem autostrady

Gdy usłyszymy słowo "miasto" i jeszcze nie zdążymy się nad nim dobrze zastanowić, prawie na pewno nie przyjdą nam do głowy dwa tak skrajnie kontrastujące ze sobą obrazki, jak wieś i autostrada - ani naraz, ani osobno. Ta pierwsza jest w końcu wręcz antytezą miasta w dziedzinie ludzkiego osadnictwa, tę drugą z kolei można by nieco poetycko zdefiniować jako to, co wypełnia przestrzeń pomiędzy dwoma dużymi miastami. A jednak dzieje urbanizacji i rozwoju infrastruktury potoczyły się w taki sposób, że dziś praktycznie każde bardzo duże miasto w Polsce zawiera w sobie trochę wsi i trochę autostrady. Zdarza się nawet, że jedno i drugie koegzystuje ze sobą w granicach zaledwie jednego osiedla. We Wrocławiu to paradoksalne połączenie najbardziej wyraziste jest na Widawie.

Widawa to osiedle na dość dalekiej północy miasta, za to położone praktycznie na tym samym południku, co staromiejski rynek. Większość jego powierzchni pokrywają tereny post-wiejskie: luźna zabudowa jednorodzinnych domków, pola, lasy, a w końcu rzeka, od której osiedle to zaczerpnęło swoją nazwę, jedna z najważniejszych we Wrocławiu po Odrze. Dopóki spogląda się tylko na to, można odnieść wrażenie, że mimo włączenia do miasta w 1973 roku w ramach ostatniego jak dotąd rozszerzenia się miasta osiedle nie przestało za bardzo być tym, czym było wcześniej. A było wsią, o której pierwsze wzmianki - wówczas pod nazwą Widav - pochodzą jeszcze z końca XII wieku; lub nawet dwoma wsiami, bo do pewnego momentu osobno traktowano przytulone praktycznie do właściwej Widawy Pracze Widawskie. Ta dwuwieś, w niemieckich czasach nazywana odpowiednio Weide i Protch an der Weide, była jak na podwrocławskie tereny dość spora; dorobiła się dworu, szpitala i setek mieszkańców. Jako współczesne osiedle miasta graniczy z Lipą Piotrowską, Poświętnem i Polanowicami; jej północna granica, częściowo na rzece Widawie, a częściowo jej odnodze, Starej Widawie, to oczywiście zarazem granica całego Wrocławia.

Gdy tylko opuścimy rondo Obrońców Grodna i udamy się na północ, wydaje się, że opuściliśmy miasto. Zanim jednak to rondo opuścimy - a będąc na nim, będziemy już w granicach Widawy - ujrzymy węzeł komunikacyjny Wrocław Północ, który można by chyba nazwać najruchliwszym miejscem w całym mieście. To tutaj i tylko tutaj spotykają się dwie najszybsze trasy Wrocławia - obwodnica śródmiejska, będąca jednocześnie drogą ekspresową S5, i autostrada A8, będąca z kolei obwodnicą autostradową. Tutaj z miasta wylatują podróżujący na północ i północny wschód Polski. A8, S5 i sam węzeł pokrywają sporą część powierzchni osiedla, czyniąc je w tym miejscu wybitnie przytłaczającym, drapieżnym. Wystarczy jednak minąć węzeł, przejechać trochę na północ ulicą Sułtowską i odbić w lewo, by trafić nie tylko do przyjemnej, spokojnej miejskiej wsi, ale też na jedne z bardziej urokliwych nadrzecznych terenów we Wrocławiu.

Wszystkie interesujące miejsca w Widawie zbite są w jej północnej części (w gruncie rzeczy na terenie dawnych Praczy Widawskich, nie Widawy ścisłej). Najbardziej oczywistym jest kościół św. Anny, obecnie neoklasycystyczna świątynia, której historia sięga jednak czasów dużo starszych. Powstała w innej formie już w 1348 roku. Obecny kształt przybrała w latach 1749-77, kiedy to została przebudowana na planie krzyża greckiego i zwieńczona sporą kopułą, która do dziś stanowi najbardziej charakterystyczny element kościoła. Została ona zniszczona przez ostrzał artyleryjski w 1945 roku, ale odbudowana do obecnej postaci i pokryta miedzianą blachą w 1978 roku. To może nieprzesadnie efektowna, ale bardzo zgrabna budowla z gustownymi wstawkami antycznymi i kopułą wystającą nad ponad prawie całą okoliczną zabudowę i tym samym widoczną z wielu miejsc. Nie jest to typowy wiejski kościół i bardzo wyróżnia się na sakralnej mapie architektonicznej Wrocławia. W środku szczególnie przyjemnie prezentuje się część prezbiterialna z barokowym ołtarzem i gotyckimi, ostrołukowymi oknami, otoczonymi pomarańczową cegłą.





Do kościoła przylega bezpośrednio cmentarz, ale nieco ładniejsza mini-nekropolia znajduje się kilkaset metrów dalej, przy ulicy Zygmunta Markowskiego. Rozciąga się zeń bardzo ładny, po wiejsku malowniczy widok na kościół za polem kukurydzy.


Po żywotnych zabytkach sakralnych warto zobaczyć pobliskie zrujnowane zabytki świeckie nad rzeką Widawą. To ruiny dworu w Praczach Widawskich, zwanego także Zamkiem Ritterburg i Pałacem Glitterów, powstałego prawdopodobnie w 1689 roku jako siedziba szlachecka. Przestał on istnieć w czasie drugiej wojny światowej, najpewniej wysadzony w powietrze dla celów taktycznych. Do dziś zachowały się tylko dwa elementy - mocno podniszczone filarowe przedsionki. Widok jest odrobinę surrealistyczny, bo można odnieść wrażenie, że na miejskiej wrocławskiej wsi odnaleziono pozostałości po antycznej świątyni.




Po drugiej stronie rzeki, gdzie w XIII-XIV wieku znajdowało się grodzisko średniowieczne, a później niewielki park przynależny do dworu, tuż przy granicy miasta - nad Widawą - znajdziemy najprzyjemniejszy fragment osiedla. Obecnie to zrewitalizowane, dość malownicze zwłaszcza jesienią tereny wypoczynkowe pełne dębów i buków, które po jakimś czasie dorobiły się miana Parku Widawskiego. To bez wątpienia jedna z najładniejszych granic Wrocławia.







Widawa może nie być najbardziej spektakularnym osiedlem miasta - oczywiście, że nie jest - a nawet najbardziej spektakularnym ościennym osiedlem miasta - nie jest również. Poza tym jednak, że dostarcza paru naprawdę interesujących konkretów, to stanowi wyjątkowo celne świadectwo różnorodności pojęcia "miasto". Jeśli nawet na jednym, jedynym osiedlu można odnaleźć dwa zupełnie różne światy, to jakie bogactwo wrażeń znajdziemy na około osiemdziesięciu?

Komentarze