Browar Stu Mostów: WRCLW Roggenbier

Roggenbier / 5,5% / 13,5 blg / recenzja z 19.04.2015

Półtora roku niebawem minie, odkąd zachwyciłem się Apetytem na Życie z Pinty (inna sprawa, że piłem inną warkę we wrześniu i nią bym się zdecydowanie nie zachwycił). Choć gorączkowo wypatruję od tamtej pory roggenbierów na półce, znalazłem tylko wędzoną wersję z Peruna, która okazała się koszmarnie nieudanym piwem. W końcu ktoś ten styl uwarzył i to Browar Stu Mostów z mojego miasta. No to zacieram ręce.

Opakowanie
Etykiety na piwach z serii WRCLW jednak będą się trochę od siebie różnić - na Pilsie był krasnal, tu mamy ratusz.
9/10

Barwa
Bursztynowo-czerwonawe, bardzo mocno zmętnione, ale mimo to widać burzę ulatującego gazu - genialnie się to prezentuje. 
5/5

Piana
Równie genialna, tworzy się niesamowicie gęsta i obfita czapa, doprawdy jak z reklamy, idealna, bardzo cieszy oko, oblepia szkło i utrzymuje bardzo grubą warstwę do samego końca - jedna z najlepszych kilku, jakie widziałem. 
5/5

Zapach
W bardzo intensywnym aromacie charakterystyczna burza fenolowa, zaczęło się goździkami i bananami, zwłaszcza goździkami, a potem zdominowała wszystko charakterystyczna słodko-przyprawowa nuta słodu żytniego; wszystko to w otoczce toffi, biszkoptów, maślanych ciastek - zapach bliski geniuszu, tak gęsty i intensywny, że można się nim najeść.
9,5/10

Smak
Podobny efekt - nie jest ociężałe, ale takie esencjonalne, niezwykle sycące, gęste od smaku; powtarza się właściwie wszystko co było w zapachu - może trochę mniej pięknie się komponuje, ale tylko trochę - tylko dochodzi kontra w postaci ziołowej goryczki, nie za wysokiej, ale wyraźnej: ja bym ją nawet obniżył, bo ta słodycz piwa jest ujmująca, w ogóle nie mdła - nie ma tu aż takich fajerwerków jak w aromacie (niewykluczone, że przez tę goryczkę, która średnio się wpasowuje do kompozycji, za bardzo dominuje finisz), ale jest pyszne.
8,5/10


Tekstura
Nieznacznie za wysokie wysycenie. 
4,5/5

Wspaniałe piwo, dopieszczone od początku do końca, każdy element od opakowania po smak stoi na co najmniej świetnym poziomie. Mniej więcej poziom pierwszej warki Apetytu na Życie, czyli poziom wybitny. Swoją drogą są dni, kiedy myślę, że ocenianie piany nie ma sensu, a potem dostaję coś takiego i zachwycam się jak dziełem sztuki. Praktycznie na starcie działalności uwarzyć tak udane, pozbawione choćby cienia wady piwo w tak rzadkim stylu - ręce same składają się do oklasków. Chyba oficjalnie mogę to powiedzieć: w moim mieście jest browar na wybitnym poziomie.


8.0/10

Komentarze