AleBrowar & Nøgne Ø: Deep Love

Belgian IPA / 6,5% / 16 blg / recenzja z 27.07.2014

Fatalnie cienko wypadł AleBrowar w dwóch ostatnich piwach i wierzę, że tym razem nastąpi rehabilitacja z nawiązką. Wzorem Pinty, która uwarzyła absolutnie genialny stout owsiany w kolaboracji z Carlow Brewing z Irlandii, AB niedługo potem nawiązał kontakt z duńskim Nøgne Ø, jednym z najsłynniejszych europejskich browarów rewolucyjnych. Co więcej, mimo że Duńczycy mają własny browar, a Polacy warzą kontraktowo, kolaboracyjne piwo zostało uwarzone na terenie AB w Gościszewie. Piwo jest z gatunku ekstrawagancji stylowej, określone zostało jako "west coast belgian rye IPA", opiera się więc na trzech różnych fundamentach: stylu belgijskim, słodzie żytnim i zachodniowybrzeżowym AIPA. Do tego jeszcze 100 IBU i można umrzeć z ciekawości, choć jest i obawa przed przesytem.

Opakowanie  
Na tak doniosłą okoliczność AB wysilił się na zupełnie inne opakowanie piwa, tworząc świetny nadruk na butelce, którego jedyną wadą jest to, że nie będzie się dało go ściągnąć i uwiecznić materialnie. Zmiana stylu nie zmieniła obecności dokładnego składu i firmowego kapsla.
10/10

Barwa
Wygląda pięknie - lawiruje od jasnobursztynowych, może nawet ciemnozłotych prześwitów do barwy miedzianej, a lekkie zmętnienie nadaje mu nieco tajemniczości. 
4,5/5

Piana
Jest bardzo obfita i wyśmienicie gęsta, oblepia lekko szkło, jedyne zastrzeżenia można mieć do niedoskonałej trwałości.
4/5

Zapach
Przy pierwszym pociągnięciu nosem zdominowany przez przyprawowość belgijskich drożdży, ale już na drugim planie w specyficznej formie czai się amerykański chmiel, który przejawia się w kwaśnych cytrusach - zwłaszcza grejpfrut jest nie do podważenia - a całość okala fenolowa pikanteria, znana mi z piw żytnich, które do tej pory piłem; jest wprost genialnie złożony, niesamowicie ciekawy, ale do ideału jeszcze jeden krok. 
9,5/10

Smak 
Podobnie - w ustach żyto daje potężną gęstość, chmiel od początku zajmuje się nadawaniem goryczki, choć jego aromat - tu już bardziej ziołowy niż owocowy - ciągle się przewija, a pierwsze skrzypce grają akcenty belgijskie; na finiszu pałętają się posmaki żytnie, goździkowe, ale głównie składa się ze sporej, jednak dobrze zbalansowanej goryczki i belgijskich fenoli i jest wspaniale długi - wyśmienite i dostojne, choć znów czegoś tam zabrakło do ideału - może mimo wszystko jest nieco za ciężkie jak na 6,5% i nie chodzi tu o gęstość. 
9,5/10

Tekstura
Jest oczywiście niesamowicie gęste, oleiste, jednocześnie wysycenie jest niskie, co ostatecznie daje efekt prawie (wysycenie poprosiłbym jeszcze niższe) idealny, a przy tym intrygujący.
4,5/5

9.0/10

Fantastyczne piwo, które przekreśla dwie niedawne wpadki AleBrowaru. Niesamowite, dostojne, kwintesencja piwa degustacyjnego. Z dwóch kolaboracji, Pinty i AB, to jednak Pinta wychodzi zwycięsko i to znacznie (AB zresztą sam uwarzył jedno piwo lepsze od Deep Love), ale ta podwójna kolaboracja najważniejszych dwóch podmiotów browarniczych w Polsce to dla mnie wydarzenie roku i chyba nim pozostanie aż do końca grudnia.


______________________________



Powtórka 25.07.2017 r.

Wygląd tego piwa jest obłędny - piękna bursztynowa barwa, ładne zmętnienie, najładniej zachowujący się gaz jaki widziałem, perwersyjnie doskonała piana, która nie opada ani trochę przed dłuższą chwilę. W zapachu bardzo, ale to bardzo fajna Belgia, mocno przyprawowa, fenolowa, a także wyraźne nuty słodu żytniego; trochę mniej jest chmielu, ale też obecny - aromat naprawdę znakomity. W smaku już tak super nie jest - dalej fajna Belgia, jeszcze fajniejsza podbudowa słodowa i gęstość, ale goryczka jest ostra, zalegająca, podszyta alkoholem. Niestety po powrocie po latach to tylko bardzo dobre piwo, bez cienia szału.



7.0/10

Komentarze