Szałpiw: Niuda

New-Wave Belgian Blond Ale / + skórka pomarańczy, kolendra / 6,4% / 14 blg / recenzja z 22.06.2015

Szałpiw popełnił kolejne belgijskie piwo, które nazwał wymyślnie Belgian Golden Ale - zdaje się, że to po prostu blond, ewentualnie nowofalowy blond, bo pływają w nim nowozelandzkie chmiele. Generalnie zbiera sporo negatywnych recenzji, ale jeśli ktokolwiek na polskiej scenie jako-tako ogarnia tematy belgijskie, to jest to Szałpiw, więc nie zamierzam przepuszczać żadnego ich belgijskiego ale.

Opakowanie
Bardzo rzucająca się w oczy etykieta, wpisująca się w kanon tej bardziej kolorowej serii etykiet Szałpiwu. Sympatyczna.
8/10

Barwa
Nazwa zobowiązuje - piękna barwa złoto-bursztynowa jest przełamana sporą mętnością i masą ciemnego, kawałkowatego osadu, jakby ktoś nasypał żwiru - wbrew pozorom nie wygląda to źle, może dlatego, że kolor jest naprawdę świetny.
3,5/5

Piana
Żartobliwa, z trudem nalewa się cieniutki kożuszek, który błyskawicznie redukuje się do obwódki i nieregularnych resztek - te za to o dziwo utrzymują się dość długo, ale i tak tragedia.

Zapach
Zapach witbierowaty - dominuje zdecydowanie skórka pomarańczy w towarzystwie kolendry, na dalszym planie owoce i kwiaty pochodzące od nowofalowych chmieli, dopiero w trzecim rzędzie cięższe nuty belgijskie - zapach jest trochę niezrównoważony, ale bardzo przyjemny, w miarę ogrzewania się piwa właściwie za każdym powąchaniem możemy spotkać coś innego, z czasem intensyfikują się nuty belgijskie, fenolowe.
7,5/10

Smak
W smaku mocno się udziela bardzo rzadko albo prawie wcale niespotykana w piwie słodka nuta, której nie potrafię powiązać z czymś konkretnym, w każdym razie występuje chyba w jakichś ciastach, coś w stronę przypraw korzennych, ale to jeszcze nie to, podoba mi się tak sobie; poza tym dużo więcej belgijskiej drożdżowości niż w zapachu, słodko - zmienia się to po przełknięciu, bo nowofalowe chmiele wniosły sporą, cytrusową goryczkę, która bardzo przyjemnie ogarnia finisz; piwo jest dość dziwaczne, ale zdecydowanie pozytywne, fajnie zderza ze sobą słodycz z goryczką, a belgijsko-amerykański finisz jest wprost świetny, jest wyraziste, choć może zgodnie z nazwą trochę chaotyczne.
8/10

Tekstura
Wysycenie jest bardzo niskie, niedalekie od zera (ale na pewno jakieś tam jest), co oczywiście działa na niekorzyść, ale nie aż tak, jak mogłoby się wydawać, bo jest bardzo pełne smaku i i tak nie ma mowy o wodnistości, co najwyżej jest przez to momentami lekko mdłe.
2/5

Dawno nie spotkałem się z tak dobrze dobraną nazwą i etykietą piwa do jego istoty. Jest... brudne, bałaganiarskie, dzikie (nie w sensie dzikich drożdży, oczywiście), nieeleganckie właściwie, ale i bardzo sympatyczne. Mimo wszystko nieporównywalnie wolę bardziej, hm, przemyślane belgijskie piwa z Szałpiwu vide świetna Bździągwa i genialny Szczun. Ale Niuda, którą nawiasem mówiąc można nazwać śmiało amerykańskim blondem, dostarcza niemało przyjemności z picia, na pewno jest dużo lepsze niż Buba czy Jasny Dynks. Gdybym nie czytał wcześniej żadnych recenzji tego piwa, to byłbym rozczarowany, ale jako że czytałem i wiele z nich było nieprzychylnych, to jestem pozytywnie zaskoczony.


6.5/10

Komentarze