The Bruery: Black Tuesday

Sweet Imperial Stout / Bourbon BA / 20,3% / 2016 edition

Takich piw nie otwiera się codziennie - nie tylko dlatego, że byłaby to prosta droga do rozpicia się, ale przede wszystkim dlatego, że są bardzo drogie, rzadkie i wyjątkowe. Miałem już okazję pić niejedno piwo z kalifornijskiego The Bruery i niejedno z tych niejednych mnie zachwyciło, tymczasem Black Tuesday jest konsensusem uważane za chef d'oeuvre tego browaru. Przepotężny (20,3% alkoholu, co oznacza czwarte najmocniejsze piwo w moim życiu i najmocniejsze niewymrażane) stout imperialny z beczki po bourbonie, którego jakość obrosła już legendą. 



O dziwo do czerni mu bardzo daleko - jest ciemnobrązowe nawet z rubinowymi przebłyskami, piękne, z pianą raczej symboliczną. Intensywny, potężny, boski aromat, będący eksplozją beczki po bourbonie z wstawkami ciemnego piwa - wanilii, kokosa, marcepana, przypalanego drewna, karmelu, toffi, czekolady, rodzynek, suszonych fig. Obłędny. Nie zwalnia w smaku. Mimo potężnej mocy rozkosznie rozlewa się po podniebieniu i przełyku, jest słodkie i przepełnione akcentami beczki i piwa. Alkohol jest totalnie ukryty, nie licząc przyjemnego szczypania na języku i rozgrzewania przełyku. Eleganckie, a jednocześnie trochę jak pies spuszczony ze smyczy: uderza w kubki smakowe przeróżnymi nutami, jakby nie mogąc się zdecydować na jedną. Nie jest to ani typowy stout imperialny, ani nawet typowy słodki stout imperialny - ma wiele z barleywine. Typowe akcenty stoutowe - tutaj głównie czekolada - są jednymi z wielu, mnóstwo tu typowych odsłodowych nut BW, a finisz to chlebowość połączona z beczką. Monumentalne, gęste, bezkompromisowe, ale w tym wszystkim eleganckie, subtelne.

Piwo-przeżycie. Dziwne: wymyka się ścisłym kategoriom stylistycznym, nawet powiedzenie, że jest gdzieś pomiędzy słodkim stoutem imperialnym a barleywine, to bardzo mało. Powiedziałbym, że jest figurą trójwymiarową, określoną w przestrzeni, w której szerokość to stout imperialny, długość  to barleywine, a wysokość - bardzo mocne piwo z beczki po bourbonie na typową, unikalną dla The Bruery modłę. Tak czy owak jest absolutnie wybitne. I co najlepsze jestem prawie pewien, że nie jest w swoim szczycie - za parę lat, gdy trochę ochłonie, powinno być jeszcze lepsze.


9.5/10

Komentarze