Oud Beersel: Oude Kriek Vieille

Kriek / 6% / zabutelkowane 13.11.2018

Wyłapanie w Polsce lambika, którego jeszcze nie piłem, to nie jest już taka prosta sprawa. Dlatego też, zwyczajnie, biorę je zawsze, jeśli widzę. Ostatnio trafiłem na krieka z szacownej lambikarni Oud Beersel, z której doskonale wspominam ich gueuze, choć niedługo minie już 5 lat od tamtej recenzji.  Krieczek jest już trochę odleżakowany, ma 1,5 roku od zabutelkowania. 400 gramów wiśni na litr piwa. Let's go.



Ciemnoczerwona barwa i różowawa piana, śliczności. Śliczny jest również zapach, klasyka klasyki: dużo jest zarówno dzikich akcentów, jak i wiśni. Na przedzie idą mimo wszystko dzikie drożdże z cudownym aromatem siana i drewna przesiąkniętego zapachem wsi, zaraz za tą wytrawną stroną wchodzą subtelne, ale ewidentne, słodkawe wiśnie. W smaku jest trochę mniej dziko, a bardziej kwaśno i cierpko, natomiast słodkawych wiśni ciągle jest sporo, co tworzy piwo o tyle intensywne, o ile jak na lambika dość zbalansowane i raczej łagodne niż agresywne (mimo bardzo wysokiej kwaśności o pięknym charakterze).

Świetne piwo, choć jakiejś odrobinki czegoś zabrakło mu do prawdziwej wielkości. Mimo to wydaje mi się mocno niedoceniane - u mnie pobiło krieka z 3F, z Lindemans i Mariage Parfait z Boon. Poddało się jedynie kriekowi z Cantillon, no i Intense Red z 3F, ale to trochę osobna historia.


8.0/10

Komentarze