Golem: Solitary Descent

Sweet Stout / + aromat waniliowy, kakao, laktoza / 6,5% / 18,5 blg

Dlaczego słodki żytni stout (czy tam, jak woli Browar Golem, porter, choć moim zdaniem bez uzasadnienia) z barwnymi dodatkami otrzymał jedną z najsmutniejszych etykiet piwnych, jakie w życiu widziałem? Zapewne dlatego, że Artur Karpiński, czyli główna tego browaru postać, na potrzeby rynku uwarzył piwo z gatunku tych, którymi gardzi - słodkie, modne i z aromatem spożywczym. Może jednak chociaż wyszło smaczne.


Ciemne, nieprzejrzyste i praktycznie bez piany. W aromacie dominuje kakao (właśnie kakao bardziej niż czekolada) i niewiele w sumie jest miejsca na cokolwiek innego, choć pojawiają się wtrącenia waniliowe i palone. Ładnie, ale strasznie prosto. W smaku jest ciekawy efekt - z jednej strony piwo jest bardzo gęste, oleiste niemal od żyta, ale jak na tę moc dość ubogie w pełnię smaku, jeśli chodzi o słód. Jest aromatyczne - kakaowe, waniliowe - ale jednocześnie trochę wodniste (podkreślam - w smaku, nie w teksturze), jakby piło się gęstą wodę o wspomnianych aromatach. Nie jest wcale przesadnie słodkie, tym bardziej gorzkie. Może z tą wodą lekko przesadzam, generalnie to jest pozytywne, dobre, łatwo pijalne i przyjemne piwo, ale straszliwie zachowawcze, proste, wręcz prostackie.

Bez historii, do wypicia i zapomnienia. Arturowi chyba lepiej wychodzą piwa, za którymi stoi jego serce i upodobania.



6.0/10

Komentarze