Bottle Logic & Ritual: Arcane Rituals

English Barleywine / Bourbon, Brandy & VSOP Cognac BA / 13,59% / 2019

Do Bottle Logic podchodziłem już kilka razy - raz do ich imperialnego IPA i bodaj cztery do imperialnych stoutów z beczek po bourbonie. Jeden z tych razów skończył się najlepszy piwem, jakie w życiu piłem. Dziś mam być może niepowtarzalną szansę sprawdzić ten znakomity browar w temacie beczkowego, mocarnego barleywine. 13,59% i beczki po bourbonie, koniaku i jakiejś innej niż koniak brandy - grubo, grubo, oczekiwania mam ogromniaste. Aha, no i kooperacja z niejakim Ritual Brewing, również browaru z okolic Los Angeles.



Brunatne, z czerwonymi przebłyskami; skromna piana szybko się redukuje do obwódki, ale ta umila widok już dłuższy czas. W aromacie, intensywnym ale i nienachalnym, eleganckim, beczek jest nie mniej niż samego piwa, a może i więcej trochę; ciężko powiedzieć, czy więcej ma do powiedzenia waniliowo-przypalano-drzewna sekcja bourbonowa, czy raczej winnawo-suszonoowocowo-cukrowa sekcja brandy, zwłaszcza że ta druga zlewa się z samą naturą barleywine i że bourbon i brandy mają jakieś tam punkty wspólne. Przyznam, że to jest aromat tak bardzo skrojony pode mnie, jak to tylko możliwe i pozwala mi zrozumieć, czemu na łożu śmierci chciałbym myśleć właśnie o barleywine'ach. Daktyle, suszone figi, melasa, toffi, wanilia, kokos, troszkę marcepanu ale tak tylko troszkę, sporo rodzynek, opalane drewno, pumpernikiel, suszone śliwki nawet. Piękne jest to, że czuć wyraźnie udział wszystkich trzech trunków - piwa, whiskey i brandy - a jednocześnie nie ma w tym za grosz przesady. Smak nie zawodzi; nie ma większego zaskoczenia, jest przedłużeniem aromatu, może trochę go upraszcza, ale za to intensyfikuje i dokłada smaki podstawowe - subtelną, mimo że dość mocną i długą słodycz i odrobinę goryczki. Może taka zmiana, że już mniej destylatów i ich beczkowych hipostaz, a jednak więcej piwa, również dlatego, że jest spektakularnie ułożone, mięciutkie, takie właśnie ogładzone. The Bruery, skądinąd znakomity browar, mogłoby się uczyć od BL w tym temacie jak maksymalizować doznania bez przeginania z natężeniem nut gorzelniczych. Na finiszu ku zaskoczeniu trochę akcentów chmielowo-owocowych, takich rodem z mocnych amerykańskich barleywine, coś w stylu Old Numbskull BA, ale to już tak bardzo w tle.

Dziwne, tak na logikę (hehe) to jest piwo na 10/10, bo w sumie co tu ulepszać, co tu zmieniać? Ale zabrakło mi w nim jakiegoś pierwiastka magii, jakiejś iskierki bożej, żeby polecieć aż tak grubo i muszę poprzestać na mocnym 9,5/10, zwanym czasem jako 4.75. I chyba Angel's Share Bourbon BA w szczytowej formie jednak, jednak ciut wyżej. Tym niemniej życiowe top 10 owszem.


9.5/10

Komentarze