Alice Rohrwacher: "Szczęśliwy Lazzaro"

2018

Być może zamiary nieco przewyższyły w tym przypadku siły, ale to i tak dobry film, mocno wyróżniający się w swojej dekadzie nie tylko ambicją, ale i jednak jakością. Dramat społeczno-psychologiczny wsparty na postaciach Łazarza i świętego Franciszka, z dość oryginalnym scenariuszem, posiłkujący się realizmem magicznym i niezłą kinematografią, zgrabnie ujmujący ponadczasowość nierówności społecznej, relacje między przeszłością a teraźniejszością i w tytułowej postaci snujący ładną poezję o niewinności i dobroci. Są momenty, głównie już pod sam koniec, kiedy reżyserka podejmuje próby metafizycznego zastosowania filmu i niektóre z nich są rzeczywiście świetne; poza tym bywa dość ospale. Tak jak mówiłem: szanuję za naprawdę ambitne podejście do kina i nie tylko szanuję, ale i cieszę się efektem, natomiast trochę mi jednak zabrakło i wrażliwości, i przede wszystkim umiejętności największych mistrzów. Jest sporo bardziej artystycznych filmów, które dużo mniej próbują być artystyczne.


6.5/10

Komentarze