Béla Bartók: III kwartet smyczkowy

1927 / Sz. 85 / wykonanie: Takács Quartet, 1997

W trzecim kwartecie Bartók podszedł pod bramę dodekafonii i doniośle zapukał, co dało krótki, ale piorunujący utwór. Dość intelektualny, jakby wręcz napisany bardziej dla eksperymentu niż dla napisania go, ale jednocześnie wyśmienicie ekspresyjny emocjonalnie. Kluczem do tej potężnej ekspresji jest chyba właśnie połączenie ambitnej, awangardowej, prawie dodekafonicznej maniery kompozycji z lżejszymi wstawkami z mocno strawestowanego węgierskiego folku, co wprawdzie nie odciąża dzieła, ale umieszcza ciężar i potencjał dysonansu w bardziej ludzkiej dziedzinie. Prawie cała twórczość Węgra jest z ducha gdzieś pomiędzy muzyką tonalną i atonalną, ale tutaj jest w tym miejscu w specyficzny sposób, właściwie nie tyle pomiędzy, co naraz po dwóch stronach. Reszta dzieje się sama dzięki genialnej kreatywności i śmiałości Bartóka w poszukiwaniach i eksperymentach na wszystkich płaszczyznach: naciągnięte, nieprzewidywalne, nie do końca dysonansowe harmonie, duża swoboda rytmiczna, kilkukrotnie trawestowane melodie, częste wykorzystanie drobnych form imitacyjnych, a przede wszystkim pobudzająca intelektualnie labiryntowa faktura i szeroka barwa dźwięku uzyskana przez różnorodność technik gry.


9.0/10

Komentarze