Łańcut & Trzech Kumpli: Demode

Doppelbock / 8,1% / 21 blg / do 31.01.2021

Z Browarem Łańcut, odłamem Artezana i obecnie poważanym na rynku chyba bardziej od samego Artezana, zetknąłem się już parę razy na festiwalach i pubach, ale nie gościł jeszcze na blogu. Zapoznaje mnie z nim Browar Trzech Kumpli poprzez kooperacyjnie uwarzonego doppelbocka, samoświadomego doppelbocka, celebrującego fakt, że doppelbocki są w dobie piwnej rewolucji stylem z gruntu niemodnym (stąd nigdy im nie odmawiam).



Bursztynowa barwa, dość jasna nawet jak na dubeltowego koźlaka, klarowne, raczej skromna piana. Rozkoszny, bogaty aromat, w którym siłują się o pierwsze miejsce dwa stronnictwa: chlebowe, wystrzałowo chlebowe z lekkim udziałem karmelu, i owocowe, w którego skład wchodzą suszone śliwki i morele, rodzynki i czerwone jabłka, trochę wsparte estrami. Jest generalnie pięknie, ale wolałbym więcej słodu i tego pierwszego, a mniej estrów i tego drugiego. Moje marzenie w smaku się nie spełnia, ale piwo zwraca się w jego kierunku - więcej karmelu i okrąąągła słodowa pełnia, wyczuwalna również w gęstości piwa, finisz mocno chlebowy. Bardzo słodowe piwo, o zdecydowanie słodkim profilu, z typowym dla dobrych koźlaków ujęciem mocy - wyczuwalnym, nawet ciut wprost, ale nie w ordynarny i męczący sposób, a kompatybilny z profilem piwa i przyjemnie pokrzepiającym w zimowy wieczór.

To nie jest piwo zdolne doskoczyć to poziomu doppelbocka z Andechs, ale jestem nim na swój sposób zachwycony, bo to jest naprawdę świetny doppelbock, w pełni tradycyjny, co jest wielkim zaskoczeniem na naszym rynku. Jestem praktycznie pewien, że to jednorazowa akcja - raz że kooperacja, dwa że rynek tego raczej nie pochłonie z nie wiadomo jakim entuzjazmem, oj nie - ale cóż: cieszę się, że mogłem je wypić.


7.5/10

Komentarze