Osobowice. Sacrum i rekreacja

Tak wyszło, że dwie największe drogi we Wrocławiu - obwodnica śródmiejska i Autostradowa Obwodnica Wrocławia (czyli Autostrada A8) - biegną na większości swoich odcinków mniej więcej równolegle do siebie i w dodatku dość blisko, przeszywając zachodnią część miasta. Tak blisko, że znalazło się nawet osiedle, które w pojedynkę wypełnia przestrzeń pomiędzy nimi. Jest więc pewnym paradoksem, że akurat to osiedle jest jednym z najbardziej nadających się do rekreacji w mieście.

Osobowice dziś łączone są administracyjnie w jedno osiedle Osobowice-Rędzin, ale znalazły się w granicach Wrocławia na prawie 50 lat przed Rędzinem - w 1928 roku. Do tamtego czasu była to wieś wzmiankowana już w XIII wieku i już od XIII wieku będąca własnością klasztoru klarysek, której to własności kres położyła dopiero sekularyzacja w 1810 roku. Przez A8 graniczy z Rędzinem, przez tory kolejowe (częściowo biegnące tuż przy obwodnicy śródmiejskiej) - z Lipą Piotrowską i Różanką, a przez Odrę z Pilczycami, Kozanowem, Popowicami i punktowo Szczepinem.

Dlaczego osiedle, pozornie tak niefortunnie położone, bo wzięte w kleszcze przez dwie najruchliwsze trasy miasta, jest dziś znakomitym miejscem, by od miasta odpocząć, nacieszyć się przyrodą i rozległymi widokami? Bo to właśnie pozór i tylko część prawdy. Po pierwsze, ogromną część osiedla stanowią pola irygacyjne, które w dużej mierze stanowią bufor pomiędzy właściwym osiedlem a tymi trasami. Po drugie, nikt nie ma powodu, by przez Osobowice przejeżdżać - chyba że chce się dostać na Rędzin, co wychodzi mniej więcej na to samo (możliwe, że do "wnętrza" Osobowic nie zajrzałem przed tym wpisem ani razu, mimo że tak często je mijałem). Jeśli ktoś chce z A8 dostać się na obwodnicę albo na odwrót, musi to zrobić na południe albo północny wschód od Osobowic. Po trzecie, Osobowice są osiedlem bardzo dużym, więc między wspomnianymi kleszczami jest jeszcze sporo przestrzeni. A tę przestrzeń zajmuje między innymi duży las miejski i jedne z najlepszych nadodrzańskich wałów w całym Wrocławiu.

Osobowice w ogóle są osiedlem pełnym niespodzianek. Poza powyższym zaskakują faktem, że istnieje kult Matki Boskiej Osobowickiej, a dodatkowo - że największy i najsłynniejszy we Wrocławiu cmentarz, Cmentarz Osobowicki, podobnie jak i stacja kolejowa Wrocław-Osobowice, nie leżą na Osobowicach, lecz w pobliżu ich granic.

Osiedle pełni praktycznie trzy funkcje - jako miejsce rekreacji, jako pola irygacyjne i jako osiedle mieszkalne na terenie dawnej wsi wraz z garstką ogródków działkowych. Część mieszkalna, położona w południowo-wschodnim narożniku Osobowic, jest zupełnie nieinteresująca. Nie zachował się wiejski klimat, nie zachowało się tak dużo zabytkowych budynków, a zwłaszcza ciekawych zabytkowych budynków. Miejsce całkiem przyjemne, z paroma sympatycznymi wąskimi uliczkami, ale trochę nijakie.







Mieści się tu zabytkowy kościół św. Teresy z 1931 roku, co ciekawe, w jeszcze starszym budynku dawnej karczmy (podwójnie ciekawe - kościoły, które nie były kościołami od samego początku, to we Wrocławiu skrajna rzadkość, a jeszcze z karczemną przeszłością...). Jest przedziwnie ascetyczny, brutalny wręcz w swojej prostocie. Wnętrze częściowo jest nawet nie neo-, co post-romańskie, a częściowo kojarzy mi się z jakiegoś powodu ze szkolną salą gimnastyczną. W jakimś stopniu jest to interesujący obiekt, ale nie wiem, czy umieściłbym go na nawet bardzo szczegółowej liście rzeczy do zobaczenia we Wrocławiu. Ładniejsza od kościoła jest już kamienna figura św. Jana Nepomucena, stojąca przed wejściem.




Dużo lepiej wypadają Osobowice, gdy oddalić się od ośrodków mieszkalnych. Wprawdzie Las Osobowicki wywarł na mnie wrażenie mimo wszystko ambiwalentne, bo poniekąd uosobił mój problem z lasami miejskimi. W dużej mierze traci walory parków miejskich - wartość estetyczną płynącą z zamysłu, komfort infrastruktury, przejrzystość - a bardzo daleko mu jeszcze do uzyskania w zamian walorów pełnoprawnego lasu. Ale to trochę moje fanaberie. W gruncie rzeczy to wyśmienicie przyjemne miejsce i dość uniwersalne. Podążając na przykład kilometrową, prostą jak dzida aleją, która biegnie przez środek lasu, będzie komfortowo i parkowo, a odbijając z niej mocniej w bok, szybko zrobi się już bardziej leśnie i dziko.












W lesie natrafić można na tabliczki upamiętniające najstarsze ślady człowieka na tych terenach - ruiny grodzisk sprzed tysięcy lat.


Na obrzeżach lasu, na dawnym terenie jednego z tych właśnie grodów, znajduje się wybitnie niespodziewane miejsce, o nazwie bardziej kojarzącej się z Jerozolimą niż z Osobowicami - Święte Wzgórze (lub mniej szumnie - Wzgórze Kapliczne). Z miejscem wiąże się kult Matki Boskiej Osobowickiej, którego korzenie sięgają początków XVII wieku, kiedy to nieznany dziś twórca miał wyrzeźbić figurę maryjną z dębowego drewna. W 1724 roku na wzgórzu miał doznać cudownego uzdrowienia z paraliżu i ślepoty niejaki Balcer, organista z kościoła św. Macieja. Figura została otoczona czcią, zaczął się ruch pielgrzymkowy, a klaryski ufundowały na wzgórzu drewnianą kaplicę. W 1822 roku została zastąpiona nową, murowaną, dzisiejszą - o nieco eklektycznej formie, która ma coś z romanizmu, troszkę z gotyku, co nieco z klasycyzmu. Legendarna figura z drewna znajduje się w środku na ołtarzu. Wkrótce na tyłach kaplicy powstała też niewielka kalwaria. Abstrahując od osobistego stosunku do historii z figurą czyniącą cuda, miejsce jest naprawdę urokliwe.









A po drugiej stronie lasu są jeszcze wyjątkowo piękne wały nad Odrą. Oddalone od centrum już dość mocno, więc nawet w przepogodny dzień niezawalone ludźmi do przesady; dające widok na bardzo szeroką część Odry. Na jednym końcu wałów zarysowuje się Most Rędziński i Las Rędziński, na drugim Most Milenijny, Park Zachodni i szczyty bloków na Kozanowie. Można tu oddychać pełną piersią i posyłać wzrok daleko jak mało gdzie w mieście.








Na sam Most Milenijny - w większość "należący" do Osobowic - warto zresztą wejść i uchwycić panoramiczne widoki na Odrę i jedną z jej zatok.







Może nie jest to osiedle fascynujące, ale w sumie jak na Wrocław na północ od Odry jest jednym z najlepszych. Zarówno w kategoriach przyjemności i rekreacji, jak i znaczenia historycznego. Zupełnie własna Matka Boska to jednak nie w kij dmuchał. W każdym razie wystarczająco dużo, by pokonać większość osiedli w tej części miasta.

Komentarze