Olivier Messiaen: Prélude

1928 / wykonanie: Olivier Latry, 2002

Bagatelka w organowym repertuarze Messiaena, nie bez powodu odkryta dopiero pięć lat po śmierci kompozytora i niecałe siedemdziesiąt lat po skomponowaniu. Odmiennie od większości jego dzieł na ten instrument, nie jest to mistyczna, tajemnicza, głęboka medytacja mistyczna, tajemnicza, głęboka ekstaza, a dużo lżejsze i bardziej hedonistyczne podejście. Prawdopodobnie miało dla Messiaena charakter raczej pracy ćwiczeniowej niż pełnoprawnego utworu. Mimo to jest bardzo przyjemną, bardzo ładną pracą, w której mimo odciążenia koncepcji nie udało się Francuzowi uciec od interesującej atmosfery i od bogatego, mieniącego się z każdą zmianą tonu chromatyzmu. W interesujący sposób zanika tu czasem granica między melodią a harmonią, a osobną przyjemnością są inspiracje muzyką orientalną. Jest tu całkiem sporo ciała formalnego, natomiast efekt treściowy jest mocno zmniejszony, bo i raczej nie miał być potężny.


6.5/10

Komentarze