Galway Bay: Requiem

Black IPA / 7%

Pierwsze domowe podejście do Galway Bay troszkę zawiodło, może ta Black IPA będzie bardziej godna browaru aspirującego do najlepszego w Irlandii. Piwo opiera się na klasykach piwnej rewolucji - Simcoe, Amarillo i Columbusie - a w zasypie poza jęczmieniem ma też pszenicę i owies.


Czerń z leciutkimi prześwitami pod mocnym światłem; bardzo dobra piana. Cudowny, wzorowy dla stylu aromat przepchany żywicą, słodkimi owocami, delikatnymi akcentami czekolady i paloności, intensywny, oldskulowy, definiujący moją miłość do ciemnych IPA. W smaku jest więcej roli ciemnych słodów, mocno romansuje z American Stoutem: jest sporo czekolady i palonego zboża. Wciąż jednak pozostaje Ipą, atakując intensywną żywicą i wysoką, dopuszczalną jedynie w Ipach goryczką. Jest ciut cierpkie, goryczka jest ciut za szorstka, ale poza tym to pyszności.

Lepiej. Piłem niejedną i nie dwie lepsze ciemne ipki, ale to piwo mimo wszystko zdołało mi przypomnieć, czemu tak kocham ten styl i czemu tak żałuję, że w Polsce rewolucja pożarła to swoje dziecko. Nie do końca podeszło mi chmielenie na goryczkę, wyszło trochę chropowato, ale poza tym to bezbłędnie ukierunkowana IPA.


7.5/10

Komentarze