Stendhal: "Pustelnia parmeńska"

1839 / przekład: Tadeusz Boy-Żeleński

Niepozorna jest świetność tej powieści Stendhala, a jednak podobała mi się ona jeszcze bardziej niż Czerwone i czarne, słynniejsze i bardziej bezpośrednio świetne dzieło. Pustelnia parmeńska może łatwo odrzucić, bo na pierwszy rzut oka przedstawiona tu historia jest doskonałym materiałem na ckliwy romans kostiumowy albo nawet harlekin dla znudzonych kur domowych, gdyby tylko to i owo jej uszczuplić, a tamto i owamto dodać. Punktami stykająca się z dość kiczowatą wizją fabuła rozgrywa się ponadto w tak odległym współczesnemu czytelnikowi świecie książąt, margrabiów, hrabiów, biskupów, ministrów i wszelkiej maści dworaków, którego skomplikowane zależności, sztywność i sztuczność mogą być trudne do przełknięcia. I jakkolwiek rzeczywiście to jest pewnym ograniczeniem powieści - nie jest ona najbardziej głębokim czy intrygującym kawałkiem prozy wszech czasów - to gdy przełamie się pierwszy opór, Stendhal wynagrodzi to innymi zaletami. W dodatku za fabułą będzie podążać się łapczywie, a - co najbardziej zaskakujące - świat dworskich osobistości zafascynuje i zaskoczy tym, jak nieodległy jest niektórymi mechanizmami psychologicznymi od współczesności.

Tak samo jak w najsłynniejszej powieści, tak i tutaj największe mistrzostwo autora leży w portretach psychologicznych, kreślonych z niewiarygodnym jak na swoje czasy realizmem i zarazem krwią. Moim osobiście ulubionym jest jedna z najlepszych postaci kobiecych nakreślonych w historii literatury: księżna Sanseverina realizująca topos kobiety silnej, pełnej życia, ponętnej, inteligentnej, namiętnej i tragicznej. Oczywistą konkurencją jest główna postać Fabrycego - przepełnionego życiem, na swój sposób genialnego, odważnego, pełnego myśli i namiętności, atrakcyjnego duszą i ciałem młodzieńca - czy hrabiego Mosca, mężczyzny innego typu, silnego mniej widoczną siłą mądrości, wierności i przebiegłości, choć nie mniej namiętnego. Jak w Czerwonym i czarnym psychologia kończyła swoje wyżyny na głównych postaciach, tak tutaj można iść dalej: Rassi, książę Parmy czy Klelia to kolejne psychologie równie wyraziste, co realistyczne.

Wraz z psychologią jednostki idzie przenikliwa obserwacja psychologii społeczeństwa - barwność, dowcip i ostrość, z jaką Stendhal odmalowuje parmeńską arystokrację wraz z jej nieskończonymi śmiesznościami, obłudą, powierzchownością i intryganctwem, sprawiają, że naprawdę można wpaść w ten świat z wielkim zaciekawieniem. Spora sztuka, żeby zaciekawić archaicznym społeczeństwem z innego kraju sprzed dwustu lat.

Bardziej całościowo patrząc, powieść Stendhala jest niezwykle udanym - moim zdaniem chyba jeszcze bardziej niż Czerwone i czarne - połączeniem romantyzmu z realizmem. To dzieło potwornie namiętne, tętniące krwią, przepełnione zmysłowością, wielkimi porywami serca i umysłu, uwypuklające uczucia, emocje i skłonności - ale jednocześnie bardzo dorzeczne w tym wszystkim, bardzo trafne i niemal cynicznie przenikliwe, a więc inne niż niestety prawie cała literatura romantyczna.

I jeszcze coś - Stendhal wszystko to osiągnął, pisząc o obcym kraju. W ogóle jako Francuz napisał chyba jedną z najbardziej esencjonalnie włoskich powieści wszech czasów. Cudownie odmalował charaktery, krajobrazy i atmosferę tego pięknego kawałka świata, jakim są północne Włochy, najbliższego mi ze wszystkich jedynie poza rodzinnym Dolnym Śląskiem.



8.0/10

Komentarze