Lope de Vega: "Owcze źródło"

1619

Niemal zupełnie zapomniany w Polsce klasyk hiszpańskiej literatury, który wywarł na mnie wrażenie lepsze niż większość znanych mi dramatów. Spodziewałem się sztuki bardzo hermetycznej i archaicznej, zbyt mocno sprzęgniętej z historią początków państwa hiszpańskiego, dobrej dziś głównie dla filologów. Tymczasem, mimo że w uwypuklony sposób osadzona w XV-wiecznych wydarzeniach na półwyspie iberyjskim, zawiera niewiarygodne stężenie uniwersalnych spostrzeżeń i motywów, niekiedy zaskakująco uniwersalnych (pewien dialog o skutkach wynalezienia druku do złudzenia przypomina współczesne głosy na temat obosiecznej potęgi Internetu; zadziwiająco progresywna jest też ta sztuka na polu praw kobiet). Lope de Vega przedstawia swą historię, bardzo zręcznie mieszając elementy komiczne z dość burzliwym, dramatycznym rozwojem akcji, angażującym odbiorcę emocjonalnie. Dodatkowym atutem jest kwiecisty, barokowy, wybujały język metafor i aluzji, nad którymi trzeba się czasem na moment pochylić. Brakuje tu może nieco głębi i wielowarstwowości psychologicznej postaci, żeby mówić o konkurencji dla najwybitniejszych dramatopisarzy epoki, ale to zdecydowanie bardzo dobra sztuka, nie żaden martwy klasyk.



7.5/10

Komentarze