Style piwa: American Brown Ale

Wydaje się jednym z bardziej pomijanych dzieci rewolucji piwnej, a jednak z pewnego punktu widzenia jest jednym z bardziej wyjątkowych i wielowymiarowych. Łącząc konserwatywny świat brązowego zasypu słodowego z nowoczesnym światem nowofalowego chmielu, American Brown Ale z definicji jawi się jako coś z dużym potencjałem. Żeby w Europie znaleźć piwo w tym stylu, trzeba się trochę namęczyć - ale jego idea pociąga mnie na tyle, że mam ochotę to robić.

Sedno stylu

American Brown Ale to lekkie lub średnio ciężkie piwo górnej fermentacji, którego istota leży w połączeniu "brązowej" kompozycji słodowej - opartej w istotnym stopniu na słodach karmelowych i czekoladowych, ale nie do stopnia ciemności porterów i stoutów - oraz dość intensywnego chmielenia, zasadniczo nowofalowymi odmianami chmielu. Słodowość powinna przeważać, dając nuty orzechowe, ciastowe, karmelowe czy czekoladowe; chmiel wprowadza aromaty owocowe, zwłaszcza cytrusowe i tropikalne, oraz wyraźną goryczkę. Ani aromat, ani goryczka z chmielu nie powinny jednak być wysokie; wtedy piwo zaczyna wchodzić już w kategorię Brown IPA, które od American Brown Ale powinno różnić się jak American IPA od American Pale Ale.

Domyślnie powinno kończyć się mocą na 6% alkoholu lub nieco powyżej, w praktyce nierzadko jest mocniejsze.

Miejsce i czas

Styl narodził się w Stanach Zjednoczonych we wczesnej fazie rewolucji piwnej. Jego korzeń stanowi styl English Brown Ale, w amerykańskiej wersji trochę bardziej krzepkie i przede wszystkim mocniej nachmielone. Za pierwsze komercyjne piwo w tym stylu uważa się Pete’s Wicked Ale z nieistniejącego już browaru Pete's Brewing Company, wprowadzone na rynek w 1986 roku.

W USA pozostaje stosunkowo mocno rozpowszechnionym stylem; w Europie nigdy nie stał się popularny. W Polsce pojawiał się sporadycznie (debiutował nim dość znany browar Birbant); dziś raczej nikt nie warzy go regularnie.

Przegląd

Udało mi się zdobyć nieprzesadnie wysoką liczbę pięciu piw w tym stylu, z czego wszystkie są z USA. Trzy z nich są z dodatkami niepiwowarskimi.

1. Abita Brewing Company (USA): Pecan Ale

+ orzechy pekan
UT: 3.43
5,2%

Piwo z jednego z najsłynniejszych browarów rzemieślniczych w Luizjanie, położonego ok. 60 km na północ od Nowego Orleanu, istniejącego od 1986 roku. Na rynku od 2017 roku. W zasypie słód pale ale, monachijski, biscuit i karmelowy; chmielone chmielem Willamette. Dość śmieszne jak na taki styl 20 IBU.

Brown ale? Jest bursztynowe i to jasnobursztynowe, ledwo kwalifikowałoby się na Amber Ale. Mętne. Za to świetna piana. I bardzo ładny, faktycznie brązowy zapach - bardzo w kierunku toffi, owsianych ciasteczek z czekoladą i orzechów pekan. Zero chmielu. W smaku bardzo podobnie, tylko że nie dobrze, a średnio. Zero chmielu, słodko, orzechowo i karmelowo, choć czuć, że nie do końca od słodu, tylko od dodatku; na szczęście goryczka też jest zaznaczona i nie wydaje się tak niska jak 20 IBU. Problemem tego piwa jest... dość mocne alkoholowe odczucie, a jak na 5,2% wręcz niewiarygodnie mocne. Bez niego byłoby dobre, z nim jest co najwyżej ok.

6.0/10

2. The Shed Brewery (USA): Mountain Ale

UT: 3.62
7,4%

Rodowód tego piwa jest nieco zamieszany. Oryginalnie powstawało od lat 90. w browarze Shed Brewery w Stowe w Vermoncie, który w 2011 został przejęty przez Otter Creek Brewing w nieodległym Middlebury, który z kolei od 2010 był pod Long Trail Brewing Company (gdzie - chyba - dziś odbywa się produkcja piw The Shed) w Bridgewater Corners w Vermoncie, który z kolei od 2022 jest własnością spółki piwowarskiej z Bostonu. To bardzo mocna interpretacja stylu. 35 IBU. Chmielenie chmielami Mt. Hood i Northern Brewer.

Raczej ciemny bursztyn/miedź niż brąz. No może taki bardzo jasny. Solidna piana. Zapach trochę niepozorny - pachnie jak ześrutowany słód, zbożowo, zacierowo, może trochę orzechowo i karmelowo. W smaku karmelowo jest już bardzo, nawet może bardziej toffi niż karmel. I mocno orzechowo. I dość intensywnie. I goryczkowo całkiem poważnie. I pojawia się jakaś tam bardzo symboliczna poświata nowofalowego, owocowego chmielu. W sumie naprawdę dobre piwo, choć jak na 7,4% łaski nie robi.

7.0/10

3. Smuttynose Brewing Co. (USA): Old Brown Dog Ale

UT: 3.62
6,5%

Smuttynose to dość kultowy browar z New Hampshire, założony w 1994 roku. Old Brown Dog Ale to jedno z ich flagowych piw i w moim przeglądzie zdecydowanie najbardziej ikoniczny reprezentant stylu, na rynku od 1988, podawany jako przykład komercyjny przez BJCP.

Raczej miedziane niż brązowe. Piana jest ok. Aromat też raczej z American Amber Ale - karmel, orzechy, pudełko po cygarach, estry owocowe, może jakieś czerwone jabłko nawet. Mało brown i w ogóle nie American. Smak jest właściwie identyczny jak aromat. Słodkawo-gorzkawe, pod względem smaków podstawowych w sumie bardzo fajne. Ale paleta aromatyczna jest ciut nudna jak z bursztynowego lagera. Ogólnie jednak dobre.

7.0/10

4. Southern Grist Brewing Co (USA): Bean There, Brown That

+ laktoza, wanilia
UT: 3.95
5,4%

Deserowa interpretacja stylu - z laktozą i wanilią - w wykonaniu świetnie ocenianego browaru z Nashville w Tennessee, na rynek wprowadzona w 2016 - w roku powstania browaru.

Piękny brąz, przyzwoita, brązowawa piana. Prawie na pewno z aromatami - daje tą wanilią nienormalnie i nie jest to zbyt autentyczna wanilia, jakby coś jeszcze, jakiegoś deserowego, jakaś mleczna czekolada, jakaś słodka kawa, jakieś dziwne owoce, wyczuwalna laktoza - to wszystko dość sztuczne. W smaku jeszcze bardziej wzrasta podejrzenie sztucznych aromatów. Jest bardziej kawowe niż niejeden stout, a co dopiero Brown Ale; pod bardzo intensywną warstwą aromatyczną kryje się dość płaska słodowość. Zero charakteru chmielowego. Jak się przymknie oko na sztuczność, to jest jakoś tam po chamsku przyjemne, takie pastry brown ale, ale że gardzę aromatami spożywczymi, to nie przymykam.

5.0/10

5. Tree House Brewing Company (USA): Bear (With a Hint of Honey)

+ miód z kwiatów polnych i kwiatów pomarańczy
UT: 3.93
6,4%

Tree House to jeden z dosłownie kilku najlepiej ocenianych browarów w USA i na całym świecie, zlokalizowany w Charleston w Massachusetts. Istnieje zaledwie od 2011 roku, ale zyskał sobie olbrzymią renomę. Piwo jest miodową wariacją na temat podstawowej wersji ich ABA.

Ciemnobrązowe, właściwie spokojnie mogłoby uchodzić za porter. Genialna piana. Śliczny, słodowy aromat pumpernikla, razowego żytniego chleba, orzechów laskowych i pekan, lekko korzenno-ziołowego chmielu, minimalnie idzie nawet w delikatną ziemistość i popiołowość. Smak podąża za tym. Jest bardzo orzechowo, chlebowo, słodowo, ale też nieco mocniej odzywa się chmiel - minimalnie owocowy, raczej mało nowofalowy. Jest słodkawo i jest gorzkawo, pełnia jest dość imponująca jak na 6,4%, jest wyłącznie pozytywna krzepkość. Miód jest właściwie niewyczuwalny, może na finiszu czuć delikatniunią kontrę niesłodowej słodyczy. W sumie nie tylko zapach, ale i smak jest trochę porterowy, ale mimo wszystko jeszcze bardziej brown ale'owy. Świetne piwo.

8.0/10

Wyniki

1. Tree House: Bear (With a Hint of Honey)   8.0/10
2. The Shed: Mountain Ale   7.0/10
3. Smuttynose: Old Brown Dog Ale   7.0/10
4. Abita: Pecan Ale   6.0/10
5. Southern Grist: Bean There, Brown That   5.0/10

Konkluzje

- Był to chyba najbardziej kuriozalny i przestrzelony z moich dotychczasowych przeglądów - właściwie żadne piwo, moim zdaniem, nie reprezentowało dobrze stylu. Tylko w jednym był wyczuwalny nowofalowy chmiel i to w natężeniu ledwie symbolicznym; trzy piwa, w tym to jedyne właśnie, w ogóle nie kwalifikowały się swoim wyglądem do miana Brown Ale, będąc raczej Amber Ale.

- Tree House uratował honor przeglądu świetnym piwem - jedynym, które widziałbym sens dopijać - ale tam amerykańskiego chmielenia nie było w ogóle, może nie licząc lekko podbitej goryczki

- American Brown Ale istnieje - miałem okazję pić piwa, wprawdzie skrajnie nieliczne, które spełniały całkowicie ideę stylu. Ale z mojego punktu widzenia jednak jednocześnie nie istnieje. Nawet sięgnięcie po ofertę zagranicznych sklepów internetowych z amerykańskim craftem, operacja nietania, którą powtórzyłbym tylko dla piw wybitnych, nie pozwoliło tak naprawdę się w nim zanurzyć. A co dopiero pozostanie przy polskim rynku detalicznym. Wielka szkoda, bo idea jest dość mocno pode mnie.

Komentarze