Legendarne destylarnie: GlenDronach

Na granicy Speyside i Highlands, bez jednoznacznej przynależności; przez większość swojej długiej historii w głębokim cieniu głośniejszych graczy; obecnie wciąż na uboczu, choć już nie tak głębokim; z sześcioletnią przerwą w działalności zaledwie 20 lat temu - destylarnia GlenDronach na papierze nie wydaje się topowym elementem szkockiego krajobrazu gorzelniczego. A jednak w ostatnich kilkunastu latach bardzo zyskała na uznaniu i obrała kurs na ścisłą czołówkę co najmniej regionu Highlands, kusząc miłośników beczek po sherry obietnicami o wybitnie intensywnym ich użyciu.

Miejsce i czas

Destylarnia GlenDronach - z gaelickiego "dolina jeżyn" - położona jest tylko odrobinę, bo około 5 kilometrów na wschód od oficjalnych granic regionu produkcyjnego Speyside. Przez to czasami bywa nawet klasyfikowana właśnie jako jedna z destylarni Speyside, jednak według większości podziałów stanowi część największego regionu whisky w Szkocji: Highlands. Reprezentuje Highlands wschodnie i jest obecnie zdecydowanie najgłośniejszym reprezentantem tego rzadko zaludnionego podregionu.

Historia destylarni nie jest dobrze udokumentowana i odnosi się głównie do zmian właścicielskich. Oficjalnie została zarejestrowana w 1826 roku w budynku z 1771 roku - według różnych wersji albo przez Jamesa Allardesa (zapisywanego czasem jako James Allardice), albo przez grupę farmerów, albo przez grupę farmerów z Jamesem w składzie. Już cztery lata później zakład wykupił hodowca bydła, Walter Scott, który zajmował się już destylarnią Teaninich. W 1920 wykupił ją kapitan Charles Grant, syn Williama Granta, założyciela dużo bardziej znanej destylarni Glenfiddich. W 1960 kolejnym właścicielem została spółka William Teacher & Sons, znanego producenta whisky mieszanej, w 1976 wchłoniętego przez Allied Distillers.

Ten ostatni właściciel w 1996 roku zawiesił produkcję. Wznowiona została dopiero w 2002 roku ze względu na rosnące zapotrzebowanie na blendy. W 2005 destylarnię przejął megakoncern Pernod Ricard, ale już w 2008 wykupiła ją destylarnia BenRiach (a właściwie jej właściciele). To właśnie pod skrzydłami BenRiach GlenDronach uzyskała swoją obecną, silną pozycję na rynku single maltów; to pod nimi pojawiły się jej kluczowe wersje. Ostatnie przejęcie nastąpiło w 2016 roku: po nim destylarnia (razem z BenRiach) stała się i pozostaje własnością olbrzymiego koncernu amerykańskiego Brown-Forman, obecnego właściciela Jacka Daniel'sa (do niedawna również między innymi wódki Finlandia).

Produkcja

Znakiem firmowym GlenDronach są beczki po sherry, wykorzystywane tu prawie do każdej edycji whisky (każdej podstawowej) w dużej obfitości. Nie są używane do finiszowania na ostatniej prostej: destylat spędza w nich więcej czasu niż w pierwszych kilku latach leżakowania w beczkach po bourbonie. Wykorzystywane są nie tylko beczki po wytrawnej sherry oloroso, ale też dużo rzadsze beczki po słodkiej sherry Pedro Ximénez.

Absolutny core range destylarni to whisky 12-letnia, 15-letnia i 18-letnia. Na granicy podstawy i ekskluzywności jest 21-letnia, a wersje 30-letnia i 40-letnia to już butelki trudno dostępne i bardzo drogie. Poza tym GlenDronach wrzuca na rynek regularnie jakieś specjalne edycje bez deklaracji wieku.

Przegląd

Bardzo ładny przegląd GlenDronachów - z których piłem jak dotąd jedynie 18-latkę, nie bez małego zachwytu - objął sześć różnych butelek. Zgromadziłem klasyczną kolekcję whisky w wiekach 12, 15, 18 i 21 lat i uzupełniłem dwoma bez podanego wieku: jedną z użyciem nietypowego dla GlenDronach słodu wędzonego torfem i jedną finiszowaną w beczkach po porto. Wszystkie whisky pochodzą jeszcze sprzed ostatniego rebrandingu destylarni. 18-letnia była leżakowana tylko w beczce po sherry oloroso; pozostałe oprócz tej z beczki po porto były leżakowane w beczkach po sherry oloroso i sherry Pedro Ximénez.



1. The GlenDronach Original Aged 12 Years

43%




Ciemne złoto albo jasny bursztyn. Bardzo ładny aromat, w którym głębia, dojrzałość i okrągłość ścierają się ciągle z odczuwalną świeżością. Nutą przewodnią są kandyzowane owoce, ale dużo jest też czystego tudzież czysto-bourbonowego drewna, słodowości (wręcz zbożowości), pikanterii, ogólnie trochę "gorzelniczego" odczucia. Ale przede wszystkim suszone i kandyzowane morele, jabłka, gruszki, może trochę figi. Trochę toffi. W smaku proporcję się odwracają, zwłaszcza w ustach: wybucha świeżym, ognistym drewnem. Na przełknięciu jest korzenno-pieprznie, a finisz to delikatny powrót do klimatów słodszych: korzenie z powracającymi suszonymi owocami. Jest lekko słonawa. Bardzo dobra, satysfakcjonująca, pijalna, może troszeczkę za "ogólna" whisky. Z czasem więcej wanilii. Z każdym łykiem lepsza, bardzo kominkowa.

8.0/10

2. The GlenDronach Revival Aged 15 Years

46%





Głęboki bursztyn. Głęboki, gęsty, opulentny, wciągający aromat, mega już naładowany sherry, pełen rodzynek, daktyli, suszonych fig i śliwek, kandyzowanych pomarańczy, karmelu; jako kontrapunkt jest tu też coś przyprawowego, może goździkowego. Toffi, mnóstwo kandyzowanych owoców, nawet tropikalnych. Troszkę sosu angielskiego, sporo ogólnie wanilii. Piękny. W ustach mocniej odzywa się sama whisky, drzewno-słodkawo-ognista. Przełknięcie przemienia ogień w słodycz w bezgłośnej eksplozji. Suszone i kandyzowane owoce, trochę zlikierowane, trochę jakby pikantno-korzennie, imbirowo przyprawione, łączą się z nutami wchodzącymi już nieśmiało w czekoladę. Finisz jest długi i kominkowy. Zapach obiecywał większą głębię, ale jest świetnie.

8.5/10

3. The GlenDronach Allardice Aged 18 Years

46%





Piękna barwa, mahoniowo-miedziana, nawet z brązowymi akcentami. Aromat pogrążony w sherry, prawie jak brandy de Jerez: wspaniałe orzechy włoskie i brazylijskie, cudowne rodzynki, skoncentrowane suszone figi, esencjonalne drewno, gęsty karmel, suszone, ale prawie wędzone śliwki - magia sherry. Trochę świeższych owoców też, jakieś kandyzowane pomarańcze sycylijskie. Smak jest z tym bardzo spójny. Jak na 46% jest bardzo zaokrąglona i gładka. Tu trochę bardziej whisky niż brandy, ale dalej potężne konotacje z Jerez. Mnóstwo suszonych owoców, niemała, ale szlachetna słodycz, spora kwasowość jak na whisky. Harmonijna, bez skoków i dramatycznych zmian. Kominkowa piękność.

9.0/10

4. The GlenDronach Parliament Aged 21 Years

48%


Ciemny bursztyn. Absolutnie przepiękny zapach, w którym mnóstwo jest sherry, ale zostaje też dużo miejsca na whisky. Feeria suszonych i kandyzowanych owoców: daktyle, kandyzowane pomarańcze curacao, rodzynki sułtańskie, suszone morele, ale i słony karmel, bourbonowe kokos i wanilia, spód kruchego ciasta, ciastka owsiane, szczypta kakao - przeładowany, królewski, opulentny, tłusty, intensywny i złożony. W smaku chyba jeszcze bardziej intensywny i tłusty, ale odrobinę mniej złożony schemat. Mniej sherry, więcej whisky. Od początku do końca mega intensywna, ociekająca smakiem. Czuć moc, ale po królewsku. Jest beczkowo, bourbonowo-waniliowo-kokosowo, jest dalej ciastowo, trochę efekt owsianych ciastek z miodem, słodko, ale w parze z gorzkawą mocą. Harmonijnie się rozwija, nie ma rażących skoków między ustami, przełknięciem i finiszem. Finisz jest potężny. Trochę deserowy, ale w stylu whisky, nie brandy de Jerez. Zapach obiecywał jeszcze więcej, ale to wybitna, cudowna whisky.

9.5/10

5. The GlenDronach Port Wood

46%


Bursztynowa. Masywny, choć dość świeży i lekko narowisty aromat, którego dominantą są takie "świeże suszone owoce": młode rodzynki, jasne figi, suszone jabłka. Jest też sporo chlebowości, która lekko przechodzi w karmelowość. Przyjemny bardzo, ale trochę nieokrzesany. W ustach wybucha trochę narowistym, ognistym drewnem, jest nieco szorstka - później jednak ciekawiej, najpierw eksplozja słodyczy na przełknięciu, a potem dość winny finisz spod znaku czerwonego wina, nawet cierpkawy. Długi. Poza cierpkością jeszcze trochę goryczki i słoności. Interesująca i po prostu bardzo dobra whisky, choć tu znów trochę nieharmonijna, trochę szalona wręcz.

7.5/10

6. The GlenDronach Traditionally Peated

48%


Bursztyn, dość głęboki. W zapachu torf i sherry przepięknie się dogadują. Torf nie jest miażdżący, ale bardzo wyraźny, ma dość ciepłe i przystępne jak na siebie oblicze, to taki mrok oswojony, raczej ziemisty niż apteczny, jak korzenie prehistorycznych paproci. Sherry wnosi daktyle, creme brulee z mocno przypaloną pokrywką, jest w połączeniu z wędzonymi śliwkami i gruszkami, wyschniętymi liśćmi, kadzidłem z drzewa sandałowego. Czuć trochę młodość, ale to przepiękny aromat. W smaku torf trochę mocniejszy i ostrzejszy, na przełknięciu piękna pieprzno-goździkowo-dymna pikanteria, na wczesnym finiszu kontrapunkt słodyczy sherry. Ale na dalszym dogasanie ogniska. Brakuje trochę wieku i co za tym idzie głębi, ale kierunek jest wspaniały. Mroczno-kominkowa.

8.5/10

Wyniki

1. The GlenDronach Parliament Aged 21 Years   9.5/10
2. The GlenDronach Allardice Aged 18 Years   9.0/10
3. The GlenDronach Traditionally Peated   8.5/10
4. The GlenDronach Revival Aged 15 Years   8.5/10
5. The GlenDronach Original Aged 12 Years   8.0/10
6. The GlenDronach Port Wood   7.5/10

Konkluzje

- GlenDronach może nie jest destylarnią destylarni - na moją ulubioną kandydować nie będzie - ale jest świetna, bezdyskusyjnie klasowa, lepsza niż niektóre bardziej kultowe. Tylko ta z beczek po porto, ewidentnie za młoda, miała zdecydowanie niekorzystny poziom jakości do ceny; wszystkie pozostałe na swoją cenę zapracowały.

- Rzeczywiście nie piłem chyba żadnych whisky aż tak bardzo naładowanych sherry, może jeszcze Edradour, choć nie aż tak jak zwłaszcza 18-letnia GlenDronach. Ona była już jak pół-whisky, pół-brandy de Jerez. Paradoksalnie jako jedyna była leżakowana w beczce po oloroso i nie widziała Pedro Ximénez.

- Przypomniałem sobie, jak bardzo lubię whisky umiarkowanie torfowe - takie, w których torfowy dym jest elementem składowym, a nie absolutną dominantą jak w najsłynniejszych destylarniach z Islay. Połączenie torfu z bardziej "klasyczną" szkocką to wytrych, którym można wiele zdziałać - na przykład sprawić, że stosunkowo młody wiek whisky nie jest dużym problemem.

- Choć trochę się rozpłynąłem w GlenDronachach, to jednak pomogły mi uświadomić, że tzw. sherry bombs, choć je uwielbiam, nie są moim ulubionym stylem whisky. Wolę nieco oszczędniejsze operowanie tymi beczkami, jak np. w Glenfarclas, które pozwala pozostać whisky whisky, nie przesłodzić jej, nie popchnąć za mocno w kierunku świata brandy. Ale w tej pierwszej kategorii być może nikt nie robi tego lepiej. Zwłaszcza 21-letnia GlenDronach zostanie mi w pamięci na zawsze jako jedna z najlepszych whisky życia.

Komentarze