Style piwa: Mild

Choć znajduje się podobno na granicy wymarcia i niezbyt chętnie jest warzony przez współczesnych piwowarów, dla dogłębnego miłośnika piwa może być jednym z bardziej fascynujących stylów. Co najmniej z punktu widzenia historycznego, jako rzecz o długim rodowodzie, która w pewnym okresie była najpopularniejszym trunkiem Wielkiej Brytanii, a więc jednego z trzech-czterech najbardziej piwnych krajów świata. Jednak Mild to nie tylko relikt historii, ale koncepcja o dużym potencjale smakowym - niecodziennie łącząca niemal skrajną lekkość z brązowym zasypem słodowym i stosunkowo wysoką pełnią smaku.

Sedno stylu

Współczesny Mild, zwany też precyzyjniej Dark Mildem (jako że historycznie wiele Mildów było jasnych), to jeden z najlżejszych stylów piwa, jakie istnieją, tradycyjnie oscylujący w przedziale 3-4% alkoholu. Jego głównym wyznacznikiem - poza tą lekkością - jest "brązowa" słodowość, nakierowana na smaki i aromaty orzechowe, karmelowe, toffi i delikatnie czekoladowe. Słodowość wzbogacać mogą, a nawet powinny, owocowe estry typowe dla brytyjskich drożdży. Chmiel odgrywa drugorzędną rolę - raczej nie powinien występować w aromacie, a jedynie zapewniać goryczkę odpowiednią dla skontrowania dość słodkiego charakteru słodowego.

Jest to więc piwo lekkie, brązowe, zdecydowanie słodowe i o zdecydowanie brytyjskim sznycie.

Miejsce i czas

Styl narodził się w Anglii i ma długą historię, w trakcie której mocno się zmieniał. Określenie "mild" w kontekście piwa sięga co najmniej do XVIII wieku - pierwotnie oznaczało po prostu piwo świeże lub nieleżakowane, w opozycji do tych, które spędziły już w beczkach kilka tygodni i zaczęły podlegać kwaśnieniu i utlenianiu. W wieku XIX tak pojęte Mildy zaczęły powoli rozpychać się na angielskim rynku zdominowanym przez portery; były to wówczas piwa stosunkowo jasne. Dopiero pod koniec wieku XIX, kiedy prawo zaczęło zezwalać na dodatek cukru do piwa, Mildy zrobiły się ciemniejsze (cukier ten był bowiem ciemny); gdy to się przyjęło, zaczęto wykorzystywać też ciemniejsze słody. Mildy ciągle potrafiły być jednak bardzo mocnymi piwami - dopiero kiedy dwie wojny światowe uderzyły w przemysł piwowarski i zaczęły przymusową modę na piwa lekkie, zużywające mniej zboża, Mild ugruntował się jako piwo bardzo lekkie, około 3% alkoholu. Wtedy też styl ostatecznie rozprawił się z porterami i został najpopularniejszym stylem kraju - w pewnym momencie 70% piw lanych w Wielkiej Brytanii było Mildami. Prymat zakończył się już w 1968 roku, kiedy na pierwsze miejsce wskoczyły Bittery. W latach 90. udział Mildów w rynku spadł do ok. 1%.

W XXI wieku styl znalazł się na granicy wymarcia. Rewolucja piwna nie sięgnęła po niego zbyt chętnie - browary craftowe oczywiście podchodziły do tego stylu, bo podchodziły prawie do wszystkich, ale zwykle w formie jednorazowych eksperymentów. W Polsce ten styl pojawił się chyba tylko około 10 razy i praktycznie zawsze na krótko; nie ma raczej u nas żadnego Milda o stałej produkcji. Piwa w tym stylu wciąż zdecydowanie najłatwiej znaleźć w pubach w Anglii, choć nie jest już to tak łatwe jak dawniej.

Przegląd

Udało mi się zdobyć zaskakująco wysoką jak na styl liczbę czterech Mildów, z których nie wszystkie są prawilne, bo niektóre przekraczają 4% alkoholu (to jednak dopuszczalne dla wersji butelkowanych/puszkowanych, typowe 3-procentowe Mildy są raczej przeznaczone do kegów). Są wśród nich dwa piwa z USA, jedno ze Szwecji i jedno ze Szkocji (zrobione we współpracy ze szwedzkim browarem).

1. Autodidact Beer (USA): Little Green House

4%
UT: 3.73

Autodidact Beer to dość młody i dość niszowy (jak na fakt, że udało mi się zdobyć w Europie ich piwo) browar craftowy z USA, założony w 2019 roku, działający w Morris Plains w stanie Nowy Jork. Patrząc po zdjęciach innych osób, piwo reprezentuje ciągle istniejącą niszę w niszy - jest to Light Mild. Ciekawe, czy będzie się czymś różnił od Bittera... Piwo na rynku od 2022.


Jasne, nawet chyba nie bursztynowe, a ciemnozłote, mętne. Piana ok, choć nie powala. Profil aromatu jest bardzo drożdżowy: silne estry owocowe nim rządzą, wchodzą nawet trochę w banany, brzoskwinie; jest też trochę przyjemnej, jasnej, bułeczkowej słodowości. Mógłbym w ciemno pomylić z weizenem chyba. W smaku podobnie to wygląda, bardzo, ale to bardzo drożdżowe, lekko kwaskowe też jak weizeny potrafią być, pszenno-słodowe jak dla mnie. Te estry i ta drożdżowość mają swoje zalety, owoce jakie prezentują są atrakcyjne, ale generalnie jest zbyt drożdżowo, trochę to smakuje jak piwo domowe nie do końca jeszcze doświadczonego piwowara (choć z dobrymi chęciami). Ma swój urok, ale nie ma go bardzo dużo.

6.0/10

2. Phase Three Brewing Company (USA): Proper Trollied

3,9%
UT: 3.74

Phase Three to również browar amerykański i również założony w 2019 roku, ale bynajmniej już nie niszowy - raczej jeden z najpopularniejszych i najlepiej ocenianych w świecie craftu. Działa w Lake Zurich w stanie Illinois, niedaleko Chicago. Specjalizują się standardowo w IPAch i piwach bardzo mocnych, ale jak widać znajdują też czas na klasykę. Piwo powstaje regularnie od 2022 roku.


Perfekcyjna barwa, miedziana pod światłem, brązowa bez światła. Piana jest ok, ale nie powala. Intensywny, cudowny, bardzo pełny aromat słodowy: przede wszystkim orzechowy, delikatnie toffi, minimalnie może czekoladowy, opiekany, wzbogacony sympatycznymi, nienachalnymi estrami owocowymi. Smak nie rozczarowuje. Jak na 3,9% jest mega pełne smaku, orzechowe, przyjemnie karmelowe, z jeszcze większą rolą estrów; nie ma bardzo wysokiej goryczki, ale nie jest mała i zachowuje piwo - o dość słodkim profilu słodowym - wciąż wytrawnym, rześkim, niezwykle pijalnym. Wszystko tutaj gra, wysycenie nawet. Jest minimalna kwaskowość, bardzo przyjemna. Znika ze szkła momentalnie. To jest wybitne piwo w swojej kategorii.

8.5/10

3. Newbarns Brewery (Szkocja) & Omnipollo (Szwecja): Henok's Mild

5,3%
UT: 3.8
do 30.03.2026

Wyjątkowo mocna - właściwie po prostu za mocna - interpretacja stylu w wykonaniu szkockiego browaru z Edynburga (założonego w 2020), we współpracy ze szwedzkim Omnipollo (2011/12), które kojarzy mi się raczej z protagonistą mody na piwa z aromatami (tfu) w Europie niż z tradycyjnymi stylami brytyjskimi - no ale ok. Nie tylko moc jest tutaj nietypowa dla stylu - w składzie poza jęczmieniem jest też owies i żyto. Efekt kooperacji z 2025 roku.


Ciemnobrązowe, pod mocnym światłem rubinowe. Piana w porządku. Dość mocno palone jak na styl, dominują właśnie nuty lekko palone, opiekane, trochę jest też orzechów; takie bardzo, ale to bardzo "prażone" piwo. W smaku znienacka wjeżdża dość spora słodycz i niemała dawka owocowych estrów - jest to dość przyjemny efekt, ale odbiega od klasycznej mildowej szlachetnej wytrawności, jest ciut wulgarne, takie jak słodkie ciemne lagery w browarach restauracyjnych. Jeśli Mild jest piwem sesyjnym, to to Mildem nie jest - jest trochę zamulające. Moim zdaniem dość miło zamulające, ale jednak. Najbliżej mu chyba do jakiegoś Brown Ale. I to do takiego bardzo, bardzo dobrego.

8.0/10

4. Närke Kulturbryggeri (Szwecja): Black Country Mild

4,1%
UT: 3.58
do 08.06.2026

O dziwo to właśnie jest piwo z najstarszego browaru w przeglądzie - działa on w mieście Örebro, mniej więcej między Sztokholmem a Goteborgiem, od 2003 roku. Swojego Milda wypuścili na rynek w 2022.


Brązowe, nawet pod światłem. Obfita, ale średnio trwała piana. Dość zawiesisty, gęsty słodowy aromat pełen orzechów, pumpernikla, nut palonych i tostowych, trochę nawet czekoladowych - lekko romansuje z Brown Porterem. Ale jest bardzo, ale to bardzo ładny. W smaku romans z Brown Porterem tylko się pogłębia. Jest jak na 4,1% bardzo intensywne, jak na Milda trochę za mocno czekoladowe i palone, ale za to pozostaje mocno wytrawne, jest lekko kwaskowe, ma przyjemny orzechowy finisz. To bardzo dobre piwo, w tak lekkiej kategorii wagowej wręcz świetne, choć można mieć wątpliwości, czy mieści się w stylu (raczej tak).

7.5/10

Wyniki

1. Phase Three: Proper Trollied   9.0/10
2. Newbarns & Omnipollo: Henok's Mild   8.0/10
3. Närke: Black Country Mild   7.5/10
4. Autodidact: Little Green House   6.0/10

Konkluzje

- Przegląd był o tyle specyficzny, że trzy na cztery piwa w dość naciągany sposób wpadały w założony styl, o ile wpadały weń w ogóle. Light Mild to moim zdaniem bezsensowne mnożenie stylów, a dwa inne piwa były bardzo blisko Brown Porteru i Brown Ale. Te dwa jednak były bardzo dobre, więc nawet kręcenie się w pobliżu Mildów może mieć pozytywne skutki, nawet jeśli nie jesteśmy ortodoksyjnymi piwowarami.

- Tak naprawdę był to więc dla mnie teatr jednego aktora - piwa z Phase Three, które było zarówno bezdyskusyjnym, pełnoprawnym Mildem, jak i bezdyskusyjnie najlepszym piwem. I to piwo pokazało mi, że ten styl ma ogromny potencjał. Właściwie dobrze zrobiony Mild to jeden z najsensowniejszych lekkich stylów piwa.

- Pozostaje zasmucić się nad faktem, jak dalece niepopularny ten styl współcześnie jest. Mieć coś takiego na kranie zapewne w każdym pubie w kraju i zamienić to (finalnie) na korpolagera - oto prawdziwy upadek Imperium Brytyjskiego.

Komentarze