Indywidualności kina (6/150): Raoul Walsh

Czas / Miejsce

1887-1980 / Nowy Jork, USA

Sedno wyjątkowości

Jeden z najlepszych reżyserów klasycznego okresu Hollywood. Miał szczególny talent do kręcenia "pogłębionych" filmów o tematyce kryminalnej; intryga i akcja scenariusza doczekiwała się w nich nie tylko nienagannej realizacji, ale też wzbogacenia o nastrój, często odrywający się od stricte przestępczego uniwersum.

Opus magnum

Biały żar / White Heat (1949): 7.5/10

Lubię myśleć o tym dziele, nawet jeśli nie jest to bardzo mocne stanowisko historyczne, jako o momencie założycielskim dla całego rodowodu naprawdę mrocznych, brudnych, przesiąkniętych zbrodnią i obłędem filmów o tematyce przestępczej, których symbolem jest centralna postać charyzmatycznego złoczyńcy-protagonisty (a jak wiadomo, w historii kina stanowią one dość grubą gałąź). Bo faktycznie właśnie Biały żar jest pierwszym w historii, którego mrok jest dla mnie autentyczny, dający się traktować na serio. Przy okazji to świetny film akcji, wybitnie porywający i dynamiczny jak na swój czas, ale to interesuje mnie i imponuje mi nieco mniej niż sama chromatyka nastroju tego obrazu, od pierwszej do ostatniej minuty konsekwentnie czarna, cyniczna, brutalna, rzucająca prosto w twarz bezwzględność i deprawację. Świetnie zagrana przez Jamesa Cagneya postać główna jest niemal hipostazą wszystkich tych cech bardziej niż faktyczną postacią, a dodając do tego solidną nutę kontrolowanej psychopatii i obłędu, staje się czymś jeszcze więcej, antycypując moim zdaniem dość wyraźnie arcypostać Franka Bootha z Blue Velvet. Nie jest to oczywiście klasyczny film noir, jest na to za szybki, dynamiczny i "fizyczny", ale jeśli traktować nazwę gatunku dosłownie - to jest jego potężnym reprezentantem.

To wszystko daje też rys odpowiedzi na pytanie, jaka w tym rola Raoula Walsha jako reżysera, pytanie zasadne przez to, że przynajmniej pozornie film bardzo mocno opiera się na scenariuszu. Myślę zatem, że niemała - nie wzięło się znikąd ostre tempo, posępna estetyka, ogólny kurs nastroju (włącznie z intensywną rolą muzyki w jego kreowaniu - może tylko trochę zbyt nadgorliwej). Zwłaszcza że Walsh udowadniał już swoją klasę we wcześniejszych, może nawet trochę trudniejszych do zrobienia filmach, które co prawda nie były tak wyraziste jak Biały żar, ale emocjami i atmosferą operowały bardziej niż akcją; zwłaszcza niedocenione High Sierra z przepysznym Bogartem zasługuje na wgląd.

Inne wybrane dzieła

1. Burzliwe lata dwudzieste / The Roaring Twenties (1939): 7.0/10











2. High Sierra (1941): 7.0/10



Komentarze