Style piwa: Märzen

W konkursie na najnudniejszy styl piwa w oczach beer geeków miałby niemałe szanse na zwycięstwo. Już tylko z tego powodu zasługuje na odrobinę wglądu, jako że nowa fala lubi spychać na margines niekiedy piękne tradycyjne style. Ciężko byłoby też ani na chwilę nie zmierzyć się ze stylem, który przez ponad 100 lat był symbolem Oktoberfestu. Przede wszystkim jednak dobrze zrobiony Märzen może być naprawdę bardzo dobrym i kunsztownym lagerem, pokazującym trochę magii słodu.

Sedno stylu

Märzen - albo w często spolszczonej wersji po prostu "Marcowe" - to najpopularniejszy ze wszystkich bursztynowych lagerów. Charakteryzuje się skrajnym nastawieniem na słód - nie licząc piw kwaśnych, żaden lub bardzo niewiele innych stylów równie mało posiłkuje się chmielem, który ma w Märzenie dawać niską goryczkę i prawie żadnych aromatów chmielowych - jedynie lekko balansować słodową pełnię. Słodowość wcale nie jest "typowo bursztynowa", nie objawia się akcentami karmelowymi - jest raczej jakby zaokrągloną, pełniejszą, wzmocnioną wersją jasnego zasypu, dającą efekty chlebowe, lekko tostowe. Piwo ma też nieco większą moc niż standardowy lekki lager - oscyluje w okolicach 6% alkoholu. Tradycyjnie powstaje z wykorzystaniem zacierania dekokcyjnego i z dominującym udziałem słodu monachijskiego.

W założeniu jest piwem słodowym, miękkim, harmonijnym, w rodzinie lagerów dość słodkim, choć nie przez niski stopień odfermentowania, a przez słodową kompleksowość i niską goryczkę.

Miejsce i czas

Styl pochodzi z Bawarii; zgodnie z nazwą było to nieco mocniejsze piwo, warzone w marcu i lagerowane w niskich temperaturach przez lato. Pierwowzorem stylu było piwo stworzone przez monachijski Spatenbräu w 1841 roku, choć określenie "Märzen" pojawiało się już wcześniej, nie znacząc jednak tego samego, co dziś. W 1872 roku Märzeny zaczęły królować na Oktoberfeście i tak pozostało do 1990, kiedy wyparły je bardziej dostosowane pod współczesny masowy gust Festbiery - lagery również mocne i słodowe, ale całkowicie jasne. Te dwa style są przez to niekiedy ze sobą mieszane i wielu producentów określa swoje Märzeny jako "Oktoberfestbier". Różnica jest jednak zasadnicza.

Nie traktuję też jako Märzenów Rauchbierów, które niektóre bamberskie browary sprzedają właśnie jako Rauchmärzeny. Są to piwa nie tylko wędzone, ale też ciemne i jako takie z Märzenami nie mające moim zdaniem wiele wspólnego.

Marcowe są dość chętnie warzone przez browary konserwatywne - tradycyjne browary niemieckie czy browary restauracyjne w Polsce. Współczesne piwowarstwo rzemieślnicze nie oszalało na punkcie tego stylu, jak łatwo się domyślać (jest niemal antytezą nowej fali), ale paradoksalnie craft wydał na świat sporo Märzenów, zwłaszcza craft amerykański, ale polski również.

Przegląd

Mieszkając w Polsce, o przykłady stylu poza browarami restauracyjnymi nie zawsze jest łatwo, nawet uwzględniając ofertę zagranicznych sklepów internetowych. Zgromadziłem na przegląd tylko trzy Märzeny - dwa polskie i jednego amerykańskiego.

1. Browar Piwoteka (Polska): Ein Stein

4,8%
12 blg
UT: 3.39
do 29.09.2026

Bardzo dawno nie miałem styczności z Piwoteką, browarem z Nowego Miasta Lubawskiego w warmińsko-mazurskim - jednym ze starszych rzemieślniczych browarów w Polsce, wcześniej kontraktowym, o którym w 2015 roku było dość głośno. Ich Märzen to już na pierwszy rzut oka niezbyt prawilna wersja stylu - 4,8% to trochę dyskwalifikujący pułap.



Nazwanie tego piwa nawet jasnobursztynowym to naciąganie faktów: jest złote, ciemnozłote może. Piana nie powala grubością, ale się trzyma. Zapach jest wbrew barwie jednak adekwatny do stylu: bardzo słodowy, okrągły, nie taki jasno-słodowy, lecz właśnie kroczek dalej, w stronę chleba na zakwasie, nut lekko tostowych, minimalnie może nawet ciasteczkowych, bardzo przyjemny. Smak jest z tym spójny - jest bardzo słodowe, aż zadziwiająco zaokrąglone jak na 4,8%, przyjemnie chlebowe, łagodne. Nie da mu się odmówić pewnej nudy, jest to piwo tak spokojne i bezpieczne, jak się tylko da, ale jest smaczne. Brakuje tylko wysycenia, odbiera mu to całkiem niemało.

6.5/10

2. Browar Fortuna (Polska): Miłosław Marcowe

6%
13 blg
UT: 3.18
do 17.08.2026

To chyba najpopularniejszy i najbardziej stabilny Märzen na polskim rynku, warzony przez świetny wielkopolski Browar Fortuna od 2012 roku. Dziwny zasyp: ze słodem pszenicznym, a jeśli chodzi o jęczmienne, to mieszanka... pilzneńskiego i palonego. Ciekawa ścieżka.


Dokładnie na skrzyżowaniu ciemnozłotego i jasnobursztynowego. Prosty i grzeczny, ale bardzo przyjemny w sumie zapach: chlebowy i tostowy, lagerowy, może minimalnie skażony jakimiś niepożądanymi w stylu estrami owocowymi, ale sumarycznie bardzo fajny efekt. W smaku te estry też występują. Co jest przedziwne, zdaje się, że można wyczuć nutę tego palonego słodu, właśnie nie smakuje to jak efekt słodów karmelowych, tylko połączenie jasnego z odrobiną palonego. W połączeniu z estrami efekt nie jest zbyt składny i harmonijny. I jeszcze chyba minimalny diacetyl do tego. Tylko pełnia słodowego ciała i solidny balans słodycz-goryczka tu grają, reszta niezbyt; przeciętne piwo.

5.5/10

3. AleSmith Brewing (USA): AleSchmidt Oktoberfest

5,5%
UT: 3.71
zapuszkowane 03.09.2025

Kalifornijski browar AleSmith ze słonecznego San Diego, założony w 1995 roku, miałem okazję kiedyś osobiście odwiedzić - do dziś uważam go za jeden z najlepszych na świecie i na pewno jeden z najważniejszych w historii amerykańskiego i światowego craftu. Ich wersji Marcowego nigdy jednak nie piłem. Pojawiła się na rynku w 2013 roku.


Ciemnozłote, z piękną pianą. Zapach jest tak słodowy, jak słodowy może być - trochę jakby wsadzić nos do worka ze słodem monachijskim albo lekko karmelowym, bardzo chlebowy, zbożowy, arcyprzyjemnie opiekany; śliczny w swojej prostocie. Smak idzie bardzo ściśle za tym zapachem, jeszcze bardziej intensyfikuje tę słodowość: jest wspaniale mięciutka, okrąglutka, chlebusiowa, lekko opiekana, nawet ciągnie się dość długo na finiszu. Jest prosto, jest czysto, jest prawie bez goryczki, ale jest ślicznie. O to chodzi w tym stylu. Nie jest to wielkie piwo, ale dobrze zrobione, satysfakcjonujące, bardzo przyjemne.

7.5/10

Wyniki

1. AleSmith: AleSchmidt Oktoberfest   7.5/10
2. Piwoteka: Ein Stein   6.5/10
3. Fortuna: Miłosław Marcowe   5.5/10

Konluzje

- Ach, co to był za przegląd. No nie oszukujmy się, powiedzieć, że Märzen nie kandyduje na mój ulubiony styl piwa, to jakby przemilczeć sytuację. Przy całym moim uwielbieniu do tradycyjnych stylów, ten faktycznie jest immanentnie dość nudny: nieliczne browary potrafią mimo tej nudy wykrzesać naprawdę świetne piwo, znaczna większość tego nie zrobi. 

- AleSmith uratował twarz przeglądu; zawsze miło jest wrócić do tych starych mistrzów. Najlepszym Märzenem, jakiego piłem, pozostaje jedno piwo z niderlandzkiego De Molena (chyba uwarzone jednorazowo), któremu dałem aż 8/10. W Polsce kiedyś na poziomie AleSmitha zaimponował mi swoim Marcowym Kormoran, ale ciężko znaleźć to piwo na półkach - możliwe, że już nie jest produkowane. 

- Z Märzenami trzeba się zapoznać, bo to jednak niebagatelna część piwnej historii, ale chyba zapoznałem się już z nimi na tyle, że poza jakimiś incydentalnymi spotkaniami (deska degustacyjna w browarze restauracyjnym, gdzie próbka Marcowego jest obligatoryjna, te rzeczy) ten styl przestaje wraz z tym przeglądem dla mnie istnieć. Z rzadka potrafi być bardzo dobry - ale za dużo jest na świecie rzeczy, które potrafią być czymś więcej, i to nie z rzadka.

Komentarze