Dante Alighieri: "Boska komedia"

1321 / przekład: Alina Świderska

Długo opierałem się przed czytaniem poezji w przekładzie, uważając to za przedsięwzięcie umiarkowanego sensu. W końcu postanowiłem zrobić wyjątek dla dosłownie kilku dzieł, wśród których znalazła się Boska komedia, i zrobienie tego wyjątku okazało się istotnym wydarzeniem w moim czytelniczym życiu. Warto - wielkość Dantego przebija się dość mocno nawet przez bufor tłumacza.

Legendarny średniowieczny poemat jest dzisiaj dziełem dość ciężkostrawnym do przeczytania w całości, ale moim zdaniem prawdziwy miłośnik literatury powinien choć raz w życiu się "przemęczyć". Powodów jest kilka, przy czym można je uprościć do dwóch: lirycznego i epickiego. Jeśli chodzi o warstwę liryczną, to trochę ciężko o niej mówić, gdy czytało się Boską komedię w przekładzie, ale to mimo wszystko jest poemat, nie tomik wierszy, i jestem pewien, że duża część piękna strof Dantego jest zachowywana. Tracimy brzmienie, rytm, rymy języka włoskiego, ale większą wartością są w tym przypadku chyba konkretne, możliwe do przełożenia porównania, zestawienia słów, metafory, rytm nie sylabowy, a swoisty "rytm liryczno-narracyjny". A to wszystko co najmniej bywa u Dantego olśniewające i w najlepszych momentach jest jak te najdoskonalsze, najbardziej emocjonujące, transcendentne momenty wielkich dzieł muzycznych. Przez niektóre pieśni brnąłem w amoku; po wielu latach przerwy pokochałem poezję na nowo.

Powód epicki jest bardziej jednoznaczny. Niesamowita, wspaniała, esencjonalnie średniowieczna, kultowa, nieskończenie plastyczna i barwna jest wizja Dantego. Piekło, czyściec i niebo zostały przez poetę odmalowane z ogromną wyobraźnią i czytając te strofy - nawet, jeżeli treść wydaje się w danym momencie delikatnie mówiąc niewspółczesna (choć zwłaszcza fragmenty piekła do dziś są aktualne w naszej etyce) - doświadcza się setek wyrazistych obrazów, jakie przechodzą przez głowę. Są to w dodatku obrazy zaprawione sporą dozą surrealizmu, psychodeliczne wręcz. Brutalne, mroczne, koszmarne i pełne wrzasku piekło; tajemniczy, zamglony, cichy, pełen wyczekiwania czyściec; w końcu ekstatyczny, świetlisty, wirujący, deliryczny raj - wszystkie trzy wizje i ich wizje składowe to rewelacja porównywalna z wyobrażeniami niderlandzkich malarzy o tej samej tematyce. Poza tym nawet osoba niebędąca jakimś tytanem literatury i kultury w ogóle odnajdzie tu co najmniej kilka korzeni późniejszych dzieł - a im głębiej ktoś w kulturze siedzi, tym bardziej będzie do niego docierać, ile Boska komedia znaczyła dla kolejnych pokoleń twórców. I w końcu - nie może nie przeczytać tego poematu ktoś, kto chociaż trochę lubi klimaty średniowieczne, bo nie wiem, czy nawet chorał gregoriański i obrazy Giotta są równie średniowieczne, co życiowe dzieło Dantego.

W swoich kategoriach i przez pryzmat czasu powstania to jest skończone arcydzieło, zasługujące na najwyższą notę. Nie wystawiam jej, bo moja ocena ostatecznie oddaje dokładnie to, jak bardzo mi się dane dzieło podobało, a Boska komedia była dla mnie przeżyciem nie tylko fascynującym i przyjemnym, ale też nużącym i męczącym, zależnie od fragmentu. Przebijanie się przez zastępy nic już nieznaczących nazwisk włoskich postaci z tamtej epoki czy przez nierezonujące już ze współczesną wrażliwością zastępy świętych i aniołów - jest to jakaś tam mordęga. W ogóle ostatnią część, czyli raj, czyta się dużo gorzej niż poprzednie dwie, bo Dante za dużo wtłoczył tam wykładów z ówczesnej filozofii chrześcijańskiej i niektóre pieśni wypadają dość sztywno. Ale sumarycznie bardzo warto.



8.0/10

Komentarze

  1. Niby dobra książka, ale autor z tym że boska przesadził. Nie lubię bufonów, dla mnie 4/10.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz