Style piwa: Enkel

Niektórym może wydawać się niepotrzebnym mnożeniem stylów przez BJCP, czymś, co w zasadzie z osobna nie istnieje, co jest tylko groteskowym przedłużeniem na siłę ciągu Dubbel-Tripel-Quadrupel, co tak naprawdę można zmieścić w kategorii Belgian Blond Ale lub Belgian Pale Ale i zamknąć temat. Nie zgadzam się z tym wszystkim i uważam, że Enkel tudzież Single zasługuje na swoją osobność, że bardzo mocno różni się od Blondów i że - może przede wszystkim - choć nie jest to styl bardzo popularny i rozpowszechniony, daje się traktować jako najbardziej powszedni chleb belgijskiej szkoły piwowarskiej, jej podstawowa komórka.

Sedno stylu

Enkel (z niderlandzkiego "pojedynczy"), często określany też jako Single lub Trappist Single, a jeszcze rzadziej  Patersbier ("piwo ojców", tj. mnichów), to najsłabszy styl piwa w rodzinie klasztornych piw belgijskich. To piwo nieprzekraczające 6% alkoholu, jasne, rześkie, wytrawne, w którym jak na Belgię stosunkowo małą rolę odgrywa słód. Ma ono silny, fenolowo-estrowy charakter belgijskich drożdży oraz ponadprzeciętną jak na Belgię chmielowość o kwiatowo-przyprawowym charakterze i niemałej goryczce. Łączy dość intensywną "belgijskość" i chmielową zadziorność z rzadko spotykaną w belgijskich stylach lekkością.

Często traktuje się Enkle jako słabsze Belgian Blond Ale albo wariant Belgian Pale Ale. To jednak bezzasadne. Od Blondów są słabsze, od Belgian Pale Ale bardziej belgijskie drożdżowo, od obu bardziej wytrawne, mniej słodowe i bardziej chmielowe. Mocniej przypominają dużo słabszego Tripla niż któreś z tych dwóch stylów.

Miejsce i czas

Współczesna interpretacja tego całkowicie belgijskiego stylu to kreacja przełomu XX i XXI wieku, kiedy klasztory trapistów i pokrewne im browary wyszły naprzeciw oczekiwaniom konsumenckim i dodały do oferty piwa lżejsze, jaśniejsze i bardziej chmielowe. Ich korzenie są jednak bardzo stare i leżą w prostych, lekkich piwach, które zakonnicy warzyli wyłącznie na własny użytek i albo w ogóle nie sprzedawali, albo rozlewali jedynie w przyklasztornych piwiarniach. Za początek współczesnego stylu uważa się piwo Westvleteren Blond, które weszło na rynek w 1999 roku. Dopiero kilkanaście lat później styl zaczął być nieco szerzej rozpoznawany i podejmowany przez browary rzemieślnicze, ale bardzo rzadko. Pozostaje niszowym zjawiskiem.

Przegląd

Zgromadziłem całkiem pokaźny jak na ten styl przegląd czterech piw, wszystkie z Belgii, trzy z browarów trapistów i jedno z browaru "post-trapistowskiego", za jakiego uważam St. Bernardusa.

1. Bières de Chimay (Belgia): Chimay Dorée

4,8%
UT: 3.55
do 11.2027

Klasztor Abbaye Notre-Dame de Scourmont w pobliżu granicy z Francją powstał w 1850 roku, a już w 1862 zaczął warzyć piwo. Jest największym browarem trapistów w Belgii i drugim na świecie. Chimay Dorée, zwane też Chimay Goud (złote) w butelkowanej wersji pojawiło się na rynku około 2015 roku; wcześniej od 2007 było dostępne tylko przy klasztorze.

Złociste, z ładną pianą. Bardzo słoneczny, niemal witbierowy aromat: skórka słodkiej pomarańczy, brzoskwinie, ziarna kolendry, guma balonowa. Chyba musi być z dodatkami. I jak pachnie, tak i smakuje: ma profil dość słodki, choć kontrowany ziołową goryczką, jest bardzo cytrusowe i estrowe, trochę przyprawowe, odświeżające, lekko mydlane, bardzo pijalne. Moim zdaniem mało w stylu, dość bliskie blonda... i trochę witbiera przez tę kolendrę. Ale bardzo dobre.

7.5/10

2. Brouwerij St. Bernardus (Belgia): Extra 4

4,8%
UT: 3.43
do 05.2027

St. Bernardus nie jest browarem klasztornym, ale można go nazwać browarem post-klasztornym i często traktuje się go na równi z browarami trapistów. Nie bez powodu. Mnisi z Westvleteren nie mogli po wojnie kontynuować warzenia piwa w swoim klasztorze i w 1946 roku podpisali kontrakt z producentem serów z Watou. Był nim Evariste Deconinck, który w latach 30. przejął biznes serowy od francuskich mnichów, którzy z kolei założyli tu klasztor św. Bernarda (Réfuge de Notre Dame de St Bernard) na progu XX wieku. Mnisi z Westvleteren na czele z mnichem polskiego pochodzenia, Mathieu Szafrańskim, przynieśli ze sobą wiedzę o produkcji oraz legendarny szczep drożdży. Licencja trwała do 1992 roku - wtedy piwa z St. Bernardusa przestały być oficjalnie klasztornymi. Produkcja była i jest jednak kontynuowana, w dodatku ciągle z wykorzystaniem oryginalnego szczepu drożdży z Westvleteren, podczas gdy w samym Westvleteren używa się już innego.

Na rynku od 2014 roku.

Słomkowe, lekko zmętnione, z bardzo ładną, śnieżną pianą. Od razu intensywny i zadziorny aromat o typowo belgijskim profilu drożdżowym, mocno skoncentrowany na przyprawowości: biały pieprz, ziarna kolendry, delikatne goździki. Na drugim planie słodsze wtręty skórki grejpfruta, jasnego pieczywa, melonowe estry. Super. Smak idzie bardziej radykalnie w przyprawy i w wytrawność, odcina te słodkawe akcenty: piwo jest wybitnie rześkie, minimalnie kwaskowe, goryczkowe w typie białych części grejpfruta i ziół, "wytrawno-chlebowe". Świetne piwo, zupełnie się nie spodziewałem takiego poziomu. Ma ograniczenia w intensywności, ale jest świetne.

8.0/10

3. Brouwerij der Trappisten van Westmalle (Belgia): Westmalle Trappist Extra

4,8%
UT: 3.46
zabutelkowane 08.01.2026 (do 08.01.2028)

Klasztor Westmalle (Abdij van Onze-Lieve-Vrouw van het Heilig Hart) niedaleko Antwerpii powstał w 1794 roku. Mnisi zaczęli warzyć piwo na własny użytek w latach 30. XIX wieku, a w 1856 roku sprzedawać je okolicznej ludności. Ich Patersbier towarzyszył mnichom od powstania klasztornego browaru, ale dla zewnętrznych konsumentów w sprzedaży poza klasztorem jest dostępny od 2021 roku.

Jasnozłote, niezbyt ładnie zmętnione, z ładną za to pianą. Bardzo wyrazisty, niełatwy, belgijski, fenolowy przede wszystkim profil aromatyczny. Gałka muszkatołowa, biały pieprz, guma balonowa, lekki anyż; mimo 4,8% trochę alkoholowo, ale tak w przyjemny, belgijski sposób. Intensywność bez rewelacji. W smaku jest podobnie, mimo tak niskiej mocy jest to piwo o bardzo krzepkim odczuciu, z wyczuwalnym alkoholem, nawet stosunkowo pełne jak na ten styl, o dość poważnym ciele, podbijanym sporym nagazowaniem. Ale tu już jest intensywnie. Trochę może za dużo pary idzie w tę "krzepkość", a za mało w głębię i złożoność smaku, ale to bardzo dobre piwo.

7.5/10

4. Brouwerij De Sint-Sixtusabdij van Westvleteren (Belgia): Trappist Westvleteren Blond

5,8%
UT: 3.97
do 18.08.2026

Westvleteren to zdecydowanie najbardziej legendarny ze wszystkich browarów trapistów świata, uważany też przez wielu za najlepszy, a w końcu bezdyskusyjnie ten z najdroższymi piwami. Klasztor Sint-Sixtusabdij van Westvleteren założony został w 1831 roku przez mnichów z Francji; 7 lat później uruchomili już browar. Browar zaczął sprzedawać swoje piwo w 1928. Krótka przerwa w produkcji nastąpiła po II wojnie światowej. Jeszcze do niedawna klasztor mocno opierał się przed zwiększeniem wolumenu produkcji, przez co jego piwa były prawie nieosiągalne. Można było je kupić tylko i wyłącznie na miejscu, w klasztorze, umawiając się z wyprzedzeniem, podając numer rejestracyjny swojego auta; otrzymywało się jedną czy dwie skrzynki piwa, w dodatku bez możliwości wyboru, którego. Gdy zaczynałem przygodę z piwem, to ciągle funkcjonowało; dopiero w drugiej dekadzie XXI wieku mnisi złamali się i pozwolili na sprzedaż na zewnątrz. Niedawno w dodatku złamali też swoją tradycję nieetykietowania swoich piw (wszystkie informacje były na kapslu).

Ich Enkel (przez swoją nazwę komercyjną często brany za Blonda, którym nie jest) wszedł na rynek w 1999 roku. Moja butelka - jedyna, jaką udało mi się zdobyć - jest właściwie bardzo stara, prawie trzyletnia, bo trzyletnią datę ważności browar wyznacza dla tego piwa. Zdecydowanie wolałbym wypić świeże, ale może to być interesujące.


Złote, mętne, z piękną i trwałą pianą. W zapachu ciągle jest ślicznie, bardzo estrowo-owocowo: morele, brzoskwinie, jabłka, gruszki, ale też pomarańcze; tylko szczypta fenoli typu białego pieprzu. Nie jest jakoś super belgijskie w odbiorze, te estry nie są takie typowo belgijskie, ale wciąż śliczne. W smaku również jak najbardziej żywotne: nieco bardziej już przyprawowe i fenolowe, pojawia się trochę słodu i jest już małe miodowe utlenienie, ale nie przeszkadza szczególnie. Po belgijsku nie wstydzi się swojej mocy, ale prezentuje ją miło. Przyjemnie bardzo wytrawne i z niemałą goryczką, odświeżające mimo tego miodu. Jednak szkoda, że nie świeże, ale wciąż świetne. Faktycznie taki mały tripel.

8.0/10

Wyniki

1. St. Bernardus: Extra 4   8.0/10
2. Westvleteren: Trappist Westvleteren Blond   8.0/10
3. Westmalle: Westmalle Trappist Extra   7.5/10
4. Chimay: Chimay Dorée   7.5/10

Konkluzje

- Jak na taki sobie przeglądzik niszowego, lekkiego, niepopularnego komercyjnie stylu piwa poziom był bardzo wysoki. Nie są to piwa, które by jakoś uzmysławiały pełnię potęgi belgijskiego piwowarstwa, ale jest w nich cząstka tej potęgi.

- Potwierdziło się moje przypuszczenie, że właśnie ten styl "powinien" być flagowym produktem belgijskiego piwowarstwa. Nie często mdławe, za słodkie Blondy czy za mało charakterne BPA, a takie właśnie mocno belgijskie i wytrawne żylety. No ale nie będą, bo są za mało przystępne.

- Widzę też w tym stylu większy potencjał niż zrealizowany przez te browary, mimo że poziom był wysoki. Jak da się zrobić genialnego pilznera, tak przypuszczalnie dałoby się zrobić genialnego Enkla. Czy świeży Westvleteren Blonde taki jest? Piłem kiedyś świeżego i aż tak bym go nie opisał. Ale prawdopodobnie wygrałby ten przegląd. Niekoniecznie uda mi się to kiedyś potwierdzić, bo choć styl mi podchodzi mocno, to nie aż tak, żebym często do niego wracał, o ile w ogóle jeszcze to się kiedyś zdarzy.

Komentarze