Dzienniki z podróży: Włochy I. Część IV
Dotarliśmy do finalnego noclegu w Riva del Garda. Wcześniej zwiedzona została Franciacorta, flagowy podregion winiarski Lombardii. Winiarnia Il Dosso di Archetti Luca - fajny rzemieślniczo-rodzinny klimat, oprowadzanie i prowadzenie degustacji przez córkę właściciela-założyciela, wysoki poziom win musujących, solidny czerwonych. Miła starsza para Włochów z Brescii. Nieudany objazd dookoła jeziora Iseo - przez jakiś wypadek jedyna droga na zachodnim brzegu się zablokowała, więc udało się tylko cofnąć i podjechać kawałek wzdłuż wschodniego. Jezioro też niby jest piękne i duże, ale jednak jakoś na pierwszy rzut oka widać mniejszą malowniczość i nie dziwi, że jest dużo mniej znane niż Como i Garda. Ferghettina - bardzo ładna winiarnia i świetne wina, niezmiennie rosé rozwala, piękne wino, najlepsze różowe jakie znam, zachowało duszę Pinot Noir.
Burza z gradem w drodze do Brescii. Włosi boją się gradu, chowają się pod wiaduktami ze swoimi autami i stoją na awaryjnych. Wizyta w Brescii za krótka - w ogóle początkowo nie planowałem tam zajrzeć, ostatecznie wydysponowałem 2-3 godziny. Miasto nieporównywalnie mniej malownicze i "urokliwe" niż Bergamo czy Mantua, bardziej miejskie, ale wciąż starówka ma świetne punkty, zwłaszcza Piazza Paolo VI ze starą katedrą (romańską rotundą, rzymską, bardzo klimatyczną) i z nową katedrą (potężnie klasycystyczna, trochę nudna, jeśli chodzi o detal, ale nadrabia gigantyzmem). Sporo naprawdę ładnych uliczek. Niedoceniane miasto. Solidna kolacja - casoncelli alla bresciana fajne, choć nieporównywalnie słabsze niż bergamońskie; na secondo jakaś rolada schabowa ze śliwką plus polenta, jak wyjęta z polskiej kuchni.
Do Riva del Garda przyjemna droga, dużo tuneli, ładne ulice, palmy. Miasteczko urzekło mnie od razu. Bardziej wyluzowana atmosfera niż gdziekolwiek nad Como, bez tłumów, ale i żywo, czysto, jezioro o tej porze już średnio widać, ale widać, i czuć. Jakieś świetne powietrze tu jest. Znalazłem znakomity bar w sercu starówki, duże crodino i negroni zero weszły jak złoto w odbudowane, wreszcie nawet najmniej nie bolące gardło. Jutro objazd jeziora.
Dzień 14
Och, Garda. Objazd całego jeziora z paroma przystankami po drodze to temat na intensywny dzień. W Rivie jest spokojnie (zwłaszcza jak już tam się śpi i się zaparkowało), ale generalnie niekoniecznie jest naokoło tego jeziora mniej ludzi niż naokoło Como.
Nie sądziłem, że te dwa jeziora mają tak zupełnie inny vibe. Garda jest zupełnie inna wizualnie - przez swoją wielkość i brak odnóg mniej malownicza, ale też bardziej "przyrodnicza", dziksza, bardziej naturalna może. Zupełnie inna "cywilizacyjnie" - luksus i elegancja nie jest już dominantą, a czymś okazjonalnym jak wszędzie. Zupełnie inna pod względem swojego targetu - dużo więcej rodzin z dziećmi i sportowców wodnych, dużo więcej sklepów z taniochą, strojami kąpielowymi itd. Momentami potrafi lekko przypominać polski Bałtyk i przez to plus przez mniejszą malowniczość urzeka mnie mniej niż Como, ale urzeka też potężnie, ostatecznie. I jest bardziej różnorodna (chociaż nie widziałem Como całego, ale raczej wciąż) - feeling alpejski na północy, śródziemnomorski na południu. No, na północy może alpejsko-śródziemnomorski, bo palmy też tam są.
Riva bardziej na jutro, chociaż już teraz sądzę, że to najładniejsza miejscowość nad jeziorem. Kolejka do kolejki na Monte Baldo tak długa, że od razu odpuściliśmy - zwłaszcza że wiedziałem, że będzie inna okazja na rzut oka na jezioro z góry. Sirmione, półwysep-miasteczko na południowym brzegu: turystyczne piekło, nigdzie jeszcze w Lombardii nie było takich tłumów poza może galerią VEII w Mediolanie. Ale jest to jakoś tam zrozumiałe. Miasteczko nie ma wcale jakiegoś potężnego uroku, nawet bez ludzi byłoby po prostu fajne (zamek Scaligero to wszakże ciekawa budowla na wodzie i widoki z niego powalają), natomiast długie wybrzeża tego półwyspu dostarczają zachwycających widoków o śródziemnomorskim klimacie. Zwłaszcza cypel półwyspu, tzw. Groty Katullusa, wzniesienie zalesione drzewami oliwnymi, przyprawione ruinami rzymskimi - wspaniałe miejsce. Przypływ wspaniałego nastroju (mimo że przed chwilą zjadłem jedno z najgorszych tiramisu w życiu).
Rzeczony punkt widokowy bez kolejki i praktycznie za darmo (tylko grosze za parking) to Rocca di Manerba, gdzie widok jest jeszcze lepszy niż gdziekolwiek w Sirmione. Tutaj Garda w najpełniejszej krasie, widać i płaskie południe, i alpejską północ. Boskie jezioro.
Do Salo zmierzyłem głównie na kolację (no i może trochę dla postawienia stopy w tym miejscu o mrocznej nazwie), ale odkryłem je jako drugie obok Rivy najprzyjemniejsze miasto nad Gardą, z cudowną, elegancką i niezadeptaną nawet w piątek wieczór passeggiatą i miłą starówką. I jedną z najlepszych knajp tej podróży, w której przystawki jeziorowe (różne odsłony ryb) zachwyciły o dziwo bardziej niż ziemne (wędliny i sery), a spaghetti allo scoglio okazało się ucztą królów. Tylko tiramisu "tylko dobre".
Ostatnie dłuższe digestaperitiwowanie wieczorne w barze w Rivie, jutro spokojny dzień finalny. Trochę trzeba wracać ogarnąć ząb i odpocząć od upału i podróży, trochę się nie chce, zwłaszcza że wreszcie działam sprawnie.
Dzień 15
Na koniec tej najbardziej wymagającej podróży w życiu nastąpił jeden z najluźniejszych i najspokojniejszych dni w historii wszystkich moich podróży. Riva del Garda to naprawdę świetne miasteczko, już na pewno najlepsze nad Gardą. Myślałem, że jego starówka ogranicza się do tego ryneczku nad wybrzeżem z wieżą zegarową, ale można się w nie trochę zagłębić i ładne uliczki z przyjemnymi sklepikami i knajpami tak szybko się nie kończą. Mają interesujący klimat, który faktycznie jest miksem Austrii i Włoch, w architekturze chyba nawet więcej Austrii, chociaż powietrze jest jednak włoskie - niemiecki język nie jest wszechobecny, knajpy są głównie jak najtypowiej włoskie. Choć gdzieś tam golonki w menu się widziało.
Tuż za granicami miasta na północy jest wodospad Cascata del Varone, który warto odwiedzić, bo to nie kolejny typowy wodospad, a raczej ulewa wody spadająca nieregularnie, intensywnie i dość złowieszczo w dół w wąskiej, pionowej jaskini. Wizualnie nie jest to najpiękniejszy wodospad, ale czuć przy nim potęgę przyrody.
Ostatni pełny posiłek tej podróży wiązał się ze zdradą starania o jedzenie regionalnie - chciało się jednak nacieszyć makaronami, w tym przypadku w stylu bolońskim, a raczej emilio-romańskim. Bardzo pyszne oba, w sumie ten mój z germańskim twistem, bo z kiełbasą nie do końca we włoskim typie. Pyszniutkie tiramisu finałowe.
Sympatyczna plaża jest też w Rivie. A na południe od granic miasta piesze podejście wzdłuż skał z ładnym widokiem panoramicznym na miasteczko. Ale najprzyjemniej jest w okolic ścisłego centrum.
Ostatnia wizyta w Moby Dicku na crodino, jakieś spritze i ostatnie amaro - Fernet Branca, podobno najbardziej ekstremalny, i faktycznie dość ekstremalny, ale też trochę nudny - jednowymiarowo mentolowy. Gdzieś tam w tle finał LM, zerknąłem na końcówkę. Ostatni bardzo klimatyczny wieczorny spacer z Julią na plażę i spać. Podróż pod względem zwiedzania jest absolutnie zakończona, ale jeszcze cały dzień na powrót - skorzystam z tego i podsumowania zostawię na jutro, teraz spróbuję złapać sen przed niekrótką drogą.
Dzień 15+1
W domu. Trasa Riva del Garda-Wrocław poszła bardzo gładko. Chyba dopiero drugi raz osobiście, za kierownicą robiłem w jeden dzień trasę Włochy-Polska, ale odczułem już pewne spowszednienie tego aktu. Świat już nie jest tak nieokiełznany jak dawniej. Najładniejszy fragment tej trasy to nie austriackie Alpy, ale włoski Południowy Tyrol, tj. Górna Adyga. Przepiękne miejsce. Zwiedzi się kiedyś.
Sporo w dziennikach z tej podróży skupiałem się - siłą rzeczy - na swoich trudnościach, staram się więc już teraz spojrzeć czysto na samą Lombardię (plus Rivę). Region ma potężne wady i nie da się tego ukryć. Pierwszą jest gęstość turystów, drugą gęstość mieszkańców, trzecią ceny (bez tragedii, da się w miarę ekonomicznie zwiedzić region, no ale drogo). Mam oczywiście świadomość, że pierwszą wadą jestem ja sam, druga jest raczej ofiarą pierwszej niż wadą, a trzecia wynika z pierwszej, ale wciąż. Jest tam po prostu często za dużo ludzi, żeby podróż była maksymalnie relaksująca i klimatyczna.
Tylko że ciężko się dziwić. To jeden z regionów totalnych, ma wszystko, czego szukam w podróżach. Architektura - jeszcze jak, zwłaszcza sakralna. Urbanistyka - samo Bergamo stawia Lombardię w czołówce. Przyroda - Como jest z innego świata, Garda jest piękna, a jeśli ktoś uzna je za zbyt zaludnione fragmenty natury, to dodam, że Parco Nazionale dello Stelvio przypisałem do podróży po Trentino-Alto Adige (leży w Lombardii), a Lago Maggiore do podróży po Piemoncie (jest współdzielone z Lombardią). Jest malarstwo, sztuka użytkowa, jedzenie, alkohol, ślady przeszłości (w tej ostatniej, najbardziej specyficznej kategorii wypada może najsłabiej, ale wciąż ten cmentarz w Mediolanie czy Groty Katullusa...). Trzeba choć raz znieść te tłumy, żeby to zobaczyć. A w każdym razie moim zdaniem bardzo warto.
Jezioro Como jako fenomen przyrodniczo-kulturowy, geniusz malowniczości urbanistycznej Bergamo i architektura sakralna Mediolanu to byłoby moje podium na szybko. Czarnym koniem regionu jest Mantua, na niewielkiej powierzchni mieszcząca kilka wybitnych rzeczy i tchnąca najsilniej autentycznością. O Lombardii ciężko mi się wypowiadać w tonie ostatecznym, bo wiem, że będę tam czasem wracał na mecze Interu, zahaczając przy okazji różne ulubione miejsca. Pierwszy raz powrócę już za trzy miesiące - na jakieś cztery dni z przyjacielem, by poeksplorować lombardzkie winiarstwo i piwowarstwo, które teraz zaledwie liznąłem.
SPIS ZDJĘĆ
**** cud Europy
*** top europejski
** atrakcja rangi europejskiej (top krajowy)
* atrakcja rangi krajowej (top regionalny)















































.jpg)





















































































































































































































































































































































































































.jpg)








Komentarze
Prześlij komentarz