Dzienniki z podróży: Włochy I. Część II

Dzień 5

Mediolan za bardzo się nie zmienia. Wszystko jest na swoim miejscu. Pierwszy raz w życiu przyjrzałem się katedrze naprawdę uważnie i pierwszy raz mając już trochę bardziej wyrobiony smak. Z zewnątrz imponuje mi trochę mniej niż kiedyś, choć dalej to petarda. Tylko nie ma tego sakralnego mistycyzmu innych najlepszych świątyń, jest taka na pokaz, mediolańska po prostu. Ale wizyta na dachach pozwala zatopić się w detalu, a wnętrze zaimponowało mi znacznie bardziej niż wcześniej. Zupełnie inne niż zewnętrze: w pełni gotyckie, ciężkie, mroczne, wręcz brudne i surowe, z paroma wybitnymi momentami jak słynna rzeźba obdartego ze skóry św. Bartłomieja. Tu już pewien mistycyzm jest nawet mimo tłumów turystów.

Galleria Vittorio Emanuele II również imponuje mi nieco mniej niż kiedyś - no jest to lekko przerysowana architektura, z kropelką kiczu i sztuczności. Ale wciąż ją uwielbiam i dobrze się czuję w jej otoczeniu, i jest to coś bardzo unikalnego.

Rzeczy, których nie znałem - ossuarium w kościele San Bernardino alle Ossa, mediolańska kaplica czaszek. Nie jest to miejsce aż tak klimatyczne jak kaplica czaszek w Kudowie, bo czaszki nie są aż tak wszechobecne, lecz wpasowane w "normalną" kaplicę, ale jest ich chyba nawet więcej i można tam wejść za darmo z ulicy, w dodatku bez tłumów turystów, bo nie znają tego miejsca. A świetne.

Bardzo przedrożone, choć niezłe słodkości z 202-letniej pasticerii Marchetti w Galerii VE II - jako jednorazowe doświadczenie ze względu na widok z okien warto, ale samo w sobie ceny niewarte. Jeszcze jedno ciekawe sakralne odkrycie - Santa Maria presso San Satiro, ukryty w podwórku w wybitnie ruchliwej ulicy, oaza spokoju, niczego nieudający renesans, harmonijny i gładki. Warto wejść zwłaszcza dla wybitnego, iluzjonistycznego, tj. de facto nieistniejącego prezbiterium.

Museo del Novecento rozczarowujące, włoska sztuka od pewnego momentu nie jest za ciekawa i XX wiek to już zdecydowanie te czasy. Trochę obrazów Boccioniego i de Chirico, których bardzo lubię, ale nie te najlepsze obrazy. Jakieś totalnie poboczne dzieła wielkich nazwisk. Trochę sztuki bezwartościowej. Najlepsze są widoki z góry na Piazza Duomo.

Warto rzucać okiem na pomijaną architekturę współczesną - kampus Uniwersytetu Bocconiego to kawał wybitnej. Navigli - jakże przyjemne, ożywione środowisko knajpiane. Szkoda, że gardło nie pozwala mi za bardzo na przyjęcie zimnego aperitivu. Kolacja w knajpie Javiera Zanettiego z argentyńską kuchnią, tj. głównie stekami; zawsze chciałem tam zjeść i zjadłem, niekoniecznie było to wybitne, zwłaszcza w stosunku do ceny, ale bardzo dobre i autentyczne.

Miasto wydaje się nawet bardziej intensywne, zajęte, zadeptane i zawalone instagramerami niż kiedyś. Jak bardzo nie chciałbym tu żyć. Ale to jednak jedno z paru moich miast na świecie i na swój sposób bardzo je lubię.

Dzień 6

Przeziębienie, upał ponad 30 stopni, zwiedzanie wielkiego miasta i hardkorowy (z innych względów) początek podróży za sobą - doprawdy wymarzone wakacyjne połączenie. Fakt, że na koniec takiego dnia po kilkunastu kilometrach na nogach nie zdycham, jest dla mnie w sumie pozytywnym zaskoczeniem co do mojego organizmu. Wieczorem choroba daje się we znaki mocniej i myślę głównie o wyczerpaniu, więc ciężko mi oddać swój entuzjazm w tych dziennikach, ale o dziwo wciąż te trudne warunki zostawiają na entuzjazm sporo miejsca. Czuję się już trochę lepiej, co prawda nabyłem jeszcze jedną dolegliwość - coś z okiem, pewnie z przemęczenia i zawirusowienia - ale to już bagatela po tym wszystkim.

Ach, i jeszcze jedna trudność - dzisiaj trzeba było wyjść o 7:30, bo Ostatnia wieczerza Leonarda to delikatnie mówiąc nie jest najprostszy obiekt do zobaczenia, na bilety polować trzeba miesiące wcześniej. W końcu zobaczyłem ten fresk - robi spore wrażenie na żywo, zwłaszcza wielkością, ale po prostu to kawał świetnego malarstwa. Choć bilet specjalnie na ten obraz, polowanie na bilet... absurd, kiedy się pomyśli, że muzea zawalone świetnymi dziełami są na wyciągnięcie ręki.

Prawdę mówiąc, bardziej niż Ostatnia wieczerza zaimponował mi kościół przy niej - Santa Maria delle Grazie, gotycko-renesansowy (gotycka nawa, renesansowy transept i absyda). Fajnie widać kontrast, a część renesansowa jest przepyszna. Zawsze miałem ten styl w architekturze za nieco nudny, ale chyba do niego dojrzewam, jego harmonia, spokój i miękkość mają moc. Świetny traf z kawiarnią niedaleko - pyszne cornetti, pyszna kawa i absolutnie wybitne jak na Mediolan ceny. Bazylika św. Ambrożego, mojego patrona z bierzmowania, trochę mnie powaliła - stary, pierwotny, czysty romanizm, gęsta atmosfera, wspaniałe kościotrupy w krypcie, zalew tych przeróżnych romańskich smaczków rzeźbiarskich, ładne rzeczy w skarbcu. Ambroży top. Chiesa di San Maurizio - cały w kolorowych freskach, nie do końca mój styl, ale bardzo imponujący; renesans w wydaniu spektakularnym jak gotyk czy barok.

Pizza w stylu mediolańskim - na ogromne, grube i sycące kawałki. Świetna, bardzo miła odmiana od neapolitany - choć cenowo niezbyt korzystnie wychodzi. Bardzo przyjemny Łuk Pokoju. Do Biblioteki Ambrozjańskiej chciałem wpaść głównie, by zobaczyć samą bibliotekę, bo uwielbiam ładne biblioteki (bardzo ładna, choć bez startu do tych najpiękniejszych), ale okazało się, że to też naprawdę spore muzeum, pełne obrazów i sztuki użytkowej. Słynny kosz owoców Caravaggia to tylko wierzchołek. Wczoraj Museo del Duomo było zamknięte, więc trzeba było się wrócić. Wbrew możliwym pozorom to jedno z najlepszych muzeów w Mediolanie. Niesamowicie klimatyczne, dobrze poprowadzone, z zalewem rewelacyjnych eksponatów, przede wszystkim rzeźb, które kiedyś ozdabiały katedrę. Przez zmęczenie, swoje i Julii, trochę za mało czasu tam spędziłem, ale mimo wszystko doznałem.

Castello Sforzesco tylko z zewnątrz - w środku jest kilka muzeów, z których żadne nie wydaje mi się obowiązkowe, a czasu i siły za wiele już nie było. Ciekawe, że to praktycznie przeciwieństwo Duomo - budowla surowa, ciężka, brutalna, ciemna, warowna. Nie do końca z mediolańskiego uniwersum glamour. Ale charyzmatyczna, imponująca ogromem. Parco Sempione między zamkiem a Łukiem Pokoju - duży i przyjemny, ale trochę zbyt miejski i ucywilizowany park, takie trochę więcej ścieżek niż parku. Triennale Milano i muzeum designu - trochę sfrajerzyłem, poszedłem tam, bo niby wstęp darmowy, ale jak się okazało tylko do budynku jako centrum kulturalnego. Muzeum już płatne 16 euro - skoro już tam dotarłem, to zapłaciłem - i trochę to scam, bo choć jest bardzo fajne, to małe i to po prostu zbiór ekstrawaganckich mebli.

Pierwsza faktycznie lombardzka, konkretnie mediolańska kolacja. Dobre sery (ale bez obłędu). Cotoletta alla Milanese - lubię to danie, bo czego nie lubić w dobrym panierowanym kotlecie z kością z cielęciny, ale cena w tej knajpie to absurd nieskończony. Ossobuco, tj. kawał cielęciny z kością szpikową, otoczony risotto alla Milanese - z niezrozumiałych powodów tańsze, a niemożliwie ciekawsze i smaczniejsze danie.

Zwiedzam z satysfakcją, zaangażowaniem i przyjemnością mimo choroby, zmęczenia, problemów zdrowotnych bez przerwy od 3 tygodni, mimo upału. Jak widać da się. Ale na koniec dnia wrażenia są tępe, pisanie dziennika suche, zmęczenie i rozbicie górują. Życzę sobie więc po raz kolejny wyzdrowieć.

Dzień 7

Dalej chory, ale wreszcie mi się trochę wyraźniej poprawiło. Rano urządziłem sobie wyprawę do niby pobliskiego, a jednak męcząco dalekiego sklepu z winem; kupiłem pięć butelek lombardzkiego wina i myślałem, że targając je ponad kilometr do auta w porannym upale wyzułem z siebie wszystkie siły na ten dzień (przy okazji zobaczyłem będący jeszcze w budowie kompleks wieżowców CityLife - fajny, choć na razie tylko ten wieżowiec Zahy Hadid się wyróżnia sam w sobie). Ale kawa, cornetto i panino postawiły mnie mocno na nogi. Wypite i zjedzone już na terenie dzielnicy Brera - jedynej w Mediolanie, która ma w sobie trochę starówkowo-włoskiego charakteru, bardzo ładnej i przyjemnej, choć niedużej i przez to też zadeptanej.

Główną atrakcją dnia była Pinacoteca di Brera, najważniejsza galeria sztuki w Mediolanie. Jak na najważniejszą galerię sztuki w Mediolanie jest może minimalnie rozczarowującym przeżyciem - za dużo nieciekawych, trochę przypadkowych Włochów madonnowych - ale tak w ogóle jest bardzo dobra i ma momenty wybitne (chyba nr 1 to Zaślubiny Rafaela, blisko Piero della Francesca i Caravaggio, ale jakby głównym nazwiskiem galerii jest Francesco Hayez; polubiłem tu bardzo tego malarza). Poszło szybciej, niż myślałem. Julia odpuściła dalsze zwiedzanie, bo niezwykłym zbiegiem okoliczności jej koleżanka ze studiów też była akurat w Mediolanie i poszły się spotkać, ja zaś ruszyłem szybko metrem na Stadio Giuseppe Meazza vel San Siro. Byłem na stadionie ponad 20 razy, ale teraz po raz pierwszy jako turysta - zwiedzając muzeum i pusty stadion. Muzeum było jednym z najbardziej żenujących, jakie widziałem w całym życiu - nie ma tam prawie nic, a cena jest bardzo wysoka. Ale w cenie jest też wejście na stadion od kuchni, zobaczenie szatni, korytarzy, stanięcie tam, gdzie stoją trenerzy, posiedzenie na fotelach zawodników. I to dla kibica Interu jest już ciekawym i obowiązkowym doświadczeniem, jakkolwiek zdecydowanie jednorazowym na całe życie przy tych cenach.

Z powrotem metrem bliżej centrum i cmentarz Cimitero Monumentale - jeden z najbardziej rozmachniętych, jakie widziałem, zasypany prestiżowymi, luksusowymi nagrobkami. Główna kaplica z grobem Manzoniego to w ogóle mocny punkt na mapie sakralnej architektury miasta. Ale podziwiać nagrobki można tu bardzo długo. Tylko pogoda - upał koło 30 stopni, zero chmur - zupełnie nieadekwatna na zwiedzenia cmentarza. Anty-cmentarno-klimatyczna.

Trochę obcowania z architekturą współczesną - Fondazione Feltrinelli to budynek pomijalny, ale Piazza Gae Aulenti i w ogóle cała dzielnica biznesowa Porta Nuova z wieżowcami i pobliski Bosco Verticale, zespół wybitnie zazielenionych bloków - to już warto zobaczyć. I jeszcze coś, czego nie traktuje się w Mediolanie jako atrakcji turystycznej, a należy: dworzec Stazione Centrale, chyba najbardziej imponujący ze wszystkich znanych mi dworców, obdarzony monumentalizmem nie mniejszym niż mediolańska katedra, a może nawet większym. Można i trzeba powiedzieć jak najwięcej złego o okresie faszystowskim we Włoszech, ale architektura tamtych czasów potrafi czasem dobitnie powiedzieć, że jesteśmy w państwie potężnym.

Dołączyłem do dziewczyn i wreszcie stan gardła pozwolił mi na przyjęcie Campari Soda; wspaniały, wspaniały aperitif. Stamtąd na kolację do prawie 100-letniej restauracji daleko od centrum, słynącej z typowej kuchni mediolańskiej. Przemiły pan kelner, ładny i klimatyczny wystrój, bardzo dobre jedzenie - wędliny na przystawkę wybitnie przyjemne, na główne dania dla mnie ossobuco z risotto mediolańskim w wersji podsmażonej, chrupkiej, dla Julii jakaś kiełbasa w grzybowo-pomidorowym sosie również z risotto; oba bardzo dobre. Ale przebojem był gorzki likier Montenegro, jaki dostałem na koniec - eksplozja słodko-gorzkiego smaku, która sprawiła, że postanowiłem mocniej zwracać uwagę na likiery.

Pojechaliśmy jeszcze na piwo do Birrificio Lambrate, jednego z najstarszych włoskich browarów kraftowych, gdzie byłem pierwszy raz około 10 lat temu. Nic się tam nie zmieniło - rockowa atmosfera, zbyt głośna muzyka, mnóstwo ludzi i bardzo, bardzo dobre piwo.

I jeszcze na Duomo na widoki nocne. Katedra i Galeria WE2 dostają wtedy innej atmosfery; zwłaszcza galeria zaczyna tchnąć jakimś dekadenckim zawieszeniem, jej dzienny blichtr i blask jakby wtedy stają się znoszone i pojawia się więcej szczerości.

Jutro wyjazd z Mediolanu, ale jeszcze nie koniec zwiedzania. Mam ambitny plan, żeby jutro nadrobić Certosa di Pavia i katedrę w Monzy, które miały być przed Mediolanem, i dzięki temu potem cieszyć się już podróżą w zaplanowanym trybie, nie tym bardziej ekstremalnym, którym obdarzył nas los.

Dzień 8

Lombardia naprawdę jest niełatwa przez swoją gęstość. Udało się nadrobić Pavię, Monza zostanie jeszcze na później. Po trzech latach znów jestem w Bergamo; po siedmiu (nie do wiary) na terenie Citta Alta. Odkąd znalazłem się tu pierwszy raz w życiu, w 2005 chyba roku, przerwa nigdy nie była tak długa.

Najpierw dobijanie Mediolanu. Udało się wejść do La Scali - w sumie przepiękna sala, choć w sumie wrocławska opera jest tylko trochę mniej imponująca (a z zewnątrz zdecydowanie bardziej). Gallerie d'Italia to galeria trochę, ale nie potężnie ustępująca Brerze, z dobrą XIX-wieczną sztuką głównie, z paroma nieznanymi mi wcześniej, a dobrymi nazwiskami. Quadrilatero d'Oro, dzielnica mody tudzież sklepów z bardzo drogimi ciuchami itd. - nie moja bajka, raczej mnie to bawi niż wzbudza zazdrość czy pożądanie. Przywiązywanie nadmiernej wagi do swojego wyglądu zawsze mnie trochę śmieszyło. Villa Necchi Campiglio - ładny przykład luksusu mieszkaniowego z początku XX wieku, duża klasa, ale tłumy trochę odbierają klimat zwiedzania.

Po Mediolanie prosto na zwiedzanie Certosa di Pavia - to ukryta, ale ogromna perła Lombardii, niesamowita architektura sakralna, która niszczy prawie każdą inną w całym regionie, wspaniały miks lokalnych odmian gotyku i renesansu, a do tego nie za dużo ludzi i klimatyczna lokacja wśród rolnych, przepastnych pól doliny Padu; trochę atmosfera końca świata. Jak na Lombardię zwłaszcza. Trochę za mało czasu przed zamknięciem, ale dobrze, że w ogóle zdążyliśmy. Spokojnie na dwie godziny kontemplacji.

Hammer Beer, dobrze oceniany browar kraftowy w pobliżu Bergamo, przyjął nas małym festiwalem piwa. Fajna atmosfera, niezły kwas wiśniowy, bardzo dobry nitro porter i świetna double IPA, można by tam dłużej posiedzieć.

O Bergamo już od jutra. Śpimy w Citta Alta. Póki co najlepszy posiłek wyjazdu - nieśmiertelne casoncelli alla bergamasca, bardzo dobra wieprzowina w winnym sosie z polentą z serem, wybitne tiramisu z wybitnym amaro, digestiwem. Krótki samotny nocny spacer po starówce, genialnej jak zawsze, ponadczasowej, pewnie mojej ulubionej na świecie. Spróbujmy się wyspać i jeszcze trochę wyzdrowieć, o Bergamo jutro.


SPIS ZDJĘĆ

2. Mediolan ****
2.1. Piazza Cordusio **
2.2. Piazza del Duomo **
2.3. Katedra Narodzenia NMP ****
2.4. Galleria Vittorio Emanuele II ***
2.5. Kościół San Bernardino alle Ossa **
2.6. Piazza della Scala *
2.7. Kościół Santa Maria presso San Satiro **
2.8. Museo del Novecento *
2.9. Uniwersytet Bocconiego **
2.10. Navigli **
2.11. Ostatnia wieczerza **
2.12. Bazylika Santa Maria delle Grazie **
2.13. Bazylika św. Ambrożego ***
2.13.1. Muzeum Bazyliki św. Ambrożego **
2.14. Kościół San Maurizio al Monastero Maggiore **
2.15. Łuk Pokoju **
2.16. Biblioteka i Pinakoteka Ambrozjańska **
2.17. Museo del Duomo ***
2.18. Via Dante *
2.19. Castello Sforzesco **
2.20. Parco Sempione *
2.21. Muzeum Włoskiego Designu *
2.22. Zespół wieżowców CityLife *
2.23. Brera **
2.24. Pinakoteka Brera ***
2.25. Stadion Giuseppe Meazzy ***
2.26. Cimitero Monumentale **
2.27. Fondazione Giangiacomo Feltrinelli
2.28. Dzielnica biznesowa Porta Nuova **
2.29. Bosco Verticale **
2.30. Stazione Centrale ***
2.31. Birrificio Lambrate
2.32. Teatro alla Scala **
2.33. Gallerie d'Italia **
2.34. Quadrilatero d'Oro
2.35. Villa Necchi Campiglio *
2.36. Pozostałe zdjęcia Mediolanu
2.37. Zdjęcia wieczorne
2.38. Jedzenie w Mediolanie

3. Certosa di Pavia ***


*****  cud świata
****    cud Europy
***      top europejski
**        atrakcja rangi europejskiej (top krajowy)
*          atrakcja rangi krajowej (top regionalny)

ZDJĘCIA

2. Mediolan (Milano)

Region: Lombardia
Liczba ludności: 1 360 000

2.1. Piazza Cordusio **











2.2. Piazza del Duomo **


































2.3. Katedra Narodzenia NMP (Duomo di Milano / Cattedrale Metropolitana della Natività della Beata Vergine Maria) ****






























































































































































































2.4. Galleria Vittorio Emanuele II ***


































2.5. Kościół San Bernardino alle Ossa (Chiesa di San Bernardino alle Ossa) **




















2.6. Piazza della Scala *









2.7. Kościół Santa Maria presso San Satiro (Chiesa di Santa Maria presso San Satiro) **






















2.8. Museo del Novecento *






































2.9. Uniwersytet Bocconiego (Università Bocconi) **











2.10. Navigli **










2.11. Ostatnia wieczerza (Il Cenacolo Vinciano) **








2.12. Bazylika Santa Maria delle Grazie (Basilica di Santa Maria delle Grazie) **








































2.13. Bazylika św. Ambrożego (Basilica di Sant'Ambrogio) ***









































































2.13.1. Muzeum Bazyliki św. Ambrożego (Museo della Basilica di Sant'Ambrogio) **


































2.14. Kościół San Maurizio al Monastero Maggiore (Chiesa di San Maurizio al Monastero Maggiore) **


























2.15. Łuk Pokoju (Arco della Pace) **


















2.16. Biblioteka i Pinakoteka Ambrozjańska (Biblioteca e Pinacoteca Ambrosiana) **







































































2.17. Museo del Duomo ***































































































2.18. Via Dante *










2.19. Castello Sforzesco **














































2.20. Parco Sempione *










2.21. Muzeum Włoskiego Designu (Museo del Disegn Italiano) *































2.22. CityLife *






















2.23. Brera




















2.24. Pinakoteka Brera (Pinacoteca di Brera) ***















































































































2.25. Stadion Giuseppe Meazzy (Stadio Giuseppe Meazza / Stadio San Siro) + mecz Inter-Hellas ***
























































2.26. Cimitero Monumentale **










































2.27. Fondazione Giangiacomo Feltrinelli






2.28. dzielnica biznesowa Porta Nuova **

























2.29. Bosco Verticale **





2.30. Stazione Centrale ***

















2.31. Birrificio Lambrate








2.32. Teatro alla Scala **





























2.33. Gallerie d'Italia **





























































































2.34. Quadrilatero d'Oro














2.35. Villa Necchi Campiglio *ne































2.36. Pozostałe zdjęcia Mediolanu





























2.37. Zdjęcia wieczorne


































2.38. Jedzenie w Mediolanie





































3. Certosa di Pavia ***

Region: Lombardia




























































































Komentarze