Legendarne destylaty: Ron

Ten artykuł jest drugą częścią trzyczęściowego przeglądu rumów z całego świata. Skupiam się w nim na rumie z byłych kolonii hiszpańskich, w krajach pochodzenia zwanym po hiszpańsku (el) ron. By przeczytać o historii i współczesnym statusie rumu w ogóle, warto zajrzeć do pierwszego z serii, w którym dokonywałem przeglądu rumów z byłych kolonii brytyjskich.

Styl

Tradycyjnie ron czy rum w stylu hiszpańskim jest produkowany z melasy, podobnie jak w przypadku stylu brytyjskiego, jednak efekt jest poniekąd odwrotny. Jak tamte kojarzone są z ciężarem, mocą i licznymi nietypowymi nutami od intensywnej fermentacji, tak w hiszpańsko-kolonialnych destylatach fermentacja i destylacja są prowadzone łagodniej i spokojniej, by finalny produkt był elegancki, gładki, czystszy i stosunkowo pijalny. Historycznie najważniejszy kraj dla tego segmentu to Kuba, na której narodziła się właśnie taka tożsamość ronu, natomiast współcześnie z punktu widzenia koneserskiego ważniejsze kraje to Dominikana (słynąca ze szczególnie gładkich i lekkich rumów) czy Wenezuela. Ważną rolę odegrało też Portoryko - terytorium USA, które sprawiło, że hiszpański styl rumu stał się najbardziej popularnym w tym kraju. Często stosuje się w nich metodę solera, zaczerpniętą ze świata sherry.

Przegląd

Zgromadziłem 10 różnych rumów z 8 różnych krajów lub terytoriów Ameryki Południowej i Środkowej. Kraje, które dostały po dwie szansy to Dominikana i Gwatemala, te z jedną to zaś Kolumbia, Kostaryka, Kuba, Panama, Wenezuela i terytorium nieinkorporowane Stanów Zjednoczonych, jakim jest Portoryko. Każdy rum poza gwatemalskimi pochodzi z innej destylarni.

DOMINIKANA

Dominikana jest dziś jednym z najważniejszych dwóch czy trzech źródeł rumu w stylu hiszpańskim, słynącym jako swojego rodzaju ekstremum tego stylu - to znaczy słynącym z rumów wybitnie lekkich i pijalnych. Trzcinę cukrową uprawiano tu od XVI wieku, a rumowy boom nastąpił mniej więcej w połowie XIX. Szczególnie na znaczeniu rum dominikański zyskał już w wieku XX, kiedy po rewolucji kubańskiej przybyło tu wielu kubańskich ekspertów z know-how, a z racji zamknięcia rynku kubańskiego na świat zachodni przed Dominikaną otworzyły się duże możliwości eksportowe. Rum dominikański musi być starzony co najmniej przez 2 lata.

1. Ron Barceló: Imperial Onyx

38%
destylaty do 10 lat

To chyba najsłynniejsza ze wszystkich dominikańskich destylarni, założona w 1930 roku przez 26-letniego Hiszpania Juliána Barceló, produkująca niedaleko Santo Domingo. Rumy stąd są jednym z najpopularniejszych destylatów kupowanych w Hiszpanii. Członkowie rodziny Barceló ciągle są związani z destylarnią, pełniąc funkcje dyrektorskie. Barceló Imperial Onyx to rum starzony do 10 lat w beczkach o dużym stopniu wypalenia, filtrowany z użyciem kamieni onyksu.

Ciemnobursztynowy, prawie miedziany. Głęboki, bardzo przyjemny, taki trochę mroczno-pogodny aromat, w którym odnaleźć można sporo owoców, zarówno świeżych (tropikalne i trochę cytrusy) oraz suszonych (tropikalnych - pitaja, cytrusów - pomarańcze, jak i sadowych - jabłko, śliwka; również rodzynki). W podbudowie są jednak ciężkie klimaty cukrowe: melasa, karmel, toffi, wanilia. Daje takie ciężkie, ciemne odczucie. Z czasem wjeżdża jeszcze świetna nuta na granicy drewna cedrowego i tytoniu, takie pudełko po cygarach. Smak jest wyśmienicie spójny z zapachem, ale dodaje od siebie jeszcze przyprawową pikanterię odczuwalną niczym wzięta wprost z papryczek chili; nie jest to typowe destylatowe rozgrzewanie, ale naprawdę jakby pikantność. Pięknie łączy się to z tą samą co w zapachu owocową gęstością oraz cukrową podbudową, która objawia się tu już w bardzo przyjemnej, wyważonej słodyczy. Finisz jest bardziej beczkowy, waniliowy i karmelowy niż owocowy. Mimo swojego masywnego oblicza rum jest zaskakująco pijalny, bardzo przyjemny, przyjazny. Nie jest wielki, ale bardzo satysfakcjonujący.

8.0/10

2. Oliver & Oliver: Punta Cana Club Ron Viejo

32%
destylaty od 6 do 8 lat

Oliver & Oliver to destylarnia o kubańskich korzeniach w XIX wieku, która przeniosła się na Dominikanę w 1959 roku po rewolucji kubańskiej. Ma w swoim portfolio kilka różnych marek. Punta Cana Club to jedna z nich. Moją butelkę przywieźli mi rodzice narzeczonej prosto z Dominikany i prawdopodobnie nigdzie indziej nie dałoby się jej kupić. Zazwyczaj występuje w wersji 37,5% - ta tymczasem ma zaledwie 32%. Jest to rum aromatyzowany. W składzie poza destylatem jest moszcz gronowy, fruktoza i wanilia, co tłumaczyłoby niższą zawartość alkoholu. To prawdopodobnie lokalna, turystyczna wersja rumu do wybitnie niezobowiązującego i lekkiego picia. Rum dojrzewał w 220-litrowych beczkach z białego dębu amerykańskiego.

Jasnobursztynowy. Przyjemny, choć niezbyt intensywny aromat jakby słodkiego pieczywa albo ciastek. Sporo wanilii, która wiedzie tu zdecydowanie prym, trochę miodu i właśnie taka jakby maślano-piekarniana nuta, jakby maślanych bułeczek albo ciasteczek. Bardzo jasny, niezbyt skomplikowany, leciutki, miły. W smaku jest mniej słodko, niż można się spodziewać, ale generalnie podobnie. Bardzo łagodny jak na destylat (rozcieńczenie do 32% musi swoje robić), dalej jest waniliowo-maślano słodkawy, ale też pojawia się trochę nut przyprawowych, lekko pikantnych, teoretycznie zadziornych - tylko że ginących w łagodności. Sporo czystego drewna. Na finiszu ewidentny posmak słodyczy z dodatku cukru. Nie jest to porywający rum, intensywności brakuje mu wręcz dramatycznie, choć jest dość przyjemny i sympatyczny. Raczej tylko do koktajli albo bardzo niezobowiązującego bezrefleksyjnego popijania na lodzie.

6.5/10

GWATEMALA

W Gwatemali trzcinę cukrową uprawia się od XVI wieku. Już w wieku XVIII zaczęto z niej destylować alkohol, jednak dopiero w pierwszej połowie wieku XX hiszpańskie rodziny przywiozły lepszą wiedzę o destylacji, założyły do dziś istniejące Industrias Licoreras de Guatemala i gwatemalski rum zaczął zyskiwać uznanie wśród koneserów. Szczególnie przyczyniło się do tego powstanie rumu Zacapa w 1976, jednego z najbardziej szanowanych na całym świecie. Specyfiką rumu gwatemalskiego jest to, że nie powstaje ani z melasy, ani z soku z trzciny cukrowej, lecz trzecią, unikalną ścieżką - z tak zwanego miodu z trzciny cukrowej, który jest zagęszczonym przez odparowanie sokiem. Kluczowym i największym producentem jest wciąż Industrias Licoreras de Guatemala, poza tym istnieją jeszcze dwie destylarnie. Rum gwatemalski musi dojrzewać co najmniej przez rok.

3. Industrias Licoreras de Guatemala: Ron Zacapa Centenario No. 23

40%
co najmniej 6 lat

Jeden z najsłynniejszych jakościowych rumów świata, wprowadzony na rynek w 1976 roku. Dojrzewa na wysokości 2300 metrów n.p.m. w beczkach po amerykańskiej whiskey, sherry (wytrawnej i Pedro Ximénez) oraz świeżo wypalonych beczkach. Dojrzewanie prowadzone jest metodą solera.


Ciemny bursztyn lub jasna miedź. Bardzo przyjemny, przytulny, opatulający, kominkowy zapach. Dość deserowy, choć nie bardzo typowo. Dużo toffi, karmelu, cukru trzcinowego, ale też kakao i słodkich suszonych owoców, głównie daktyli. Kontrują ten deser nuty ziemiste i herbaciane. Smak jest z tym wybitnie spójny - deserowy w szlachetny sposób, z kontrą. Karmelowo, kakowo, herbacianie, bardzo intensywnie, troszkę ogniście, minimalnie pikantnie. Może odrobinę za dużo pary idzie właśnie w pikantność i moc, a za mało w smak, ale generalnie to świetny rum. W zapachu się przymila, finalnie ma zadziorność, może nawet można mu zarzucić minimalny brak okrzesania.

8.0/10

4. Industrias Licoreras de Guatemala: Ron Zacapa Centenario XO

40%
co najmniej 10 lat

Starsza wersja Zacapy, leżakująca dodatkowo w beczkach po koniaku.


Ciemnobursztynowo-miedziany. Mocne otwarcie w zapachu, jest bardzo intensywny i bardzo beczkowy, z wyraźnym wpływem beczki po koniaku. Strona cukrowa jest obecna - karmel, toffi, daktyle - ale wysublimowana i zepchnięta trochę na drugi plan. Dużo jest beczkowej wanilii i innych przypraw, dużo samego drewna, pojawia się silna sekcja owocowa, ale wydaje się pochodzić bardziej z beczki po koniaku niż z samego rumu, jest wyraźnie winna, wręcz taka szorstko-winna. Trochę całość wchodzi też w cygaro. Jest coś skórzanego, nieprzystępnego. W smaku potwierdza potęgę. Trochę wraca do korzeni, jest bardzo słodko, karmelowo, kakaowo, potężnie waniliowo, trochę korzennie nawet. Potężny, przeciągający się po podniebieniu, niebojący się eksponowania mocy - może nawet trochę za bardzo ją demonstruje w porównaniu z głębią smaku. Ale jest świetny.

8.5/10

KOLUMBIA

Kolumbia nie zalicza się do grona najbardziej klasycznie rumowych krajów, ale ma długą tradycję - trzcina rośnie tu od XVI wieku, a pierwsza destylarnia powstała pod koniec wieku XVIII. Większość renomy współczesnego rumu kolumbijskiego opiera się na marce Dictador, z destylarni założonej w 1913 roku, która może pochwalić się wieloma starymi i drogimi edycjami. Co wydaje się nieprawdopodobne, obecnym właścicielem tej destylarni jest... polski biznesmen Mariusz Jawoszek (od 2009 roku).

5. Dictador: Aged 20 Years

40%
20 lat

Kupiłem tę butelkę kilkanaście lat temu - obecnie 20-letni rum Dictadora wygląda trochę inaczej. Rum ma - z tego co rozumiem - średni wiek 20 lat, bo dla solery zwykle podaje się średni wiek.

Jasnobursztynowy. Aromat jest dość enigmatyczny, tajemniczy, przyczajony; kojarzy mi się z mgłą w tropikalnym lesie parującym po deszczu, jest trochę jak mokre liście palmy, trochę pieprzno-kadzidlany, tytoniowy, ale też nieco chlebowy, biszkoptowy, karmelowy (bardzo delikatnie). Również w smaku trudny do rozszyfrowania. Przede wszystkim rzuca się w oczy pikantność, pieprzność, ale nie od mocy, właśnie jakby od pikantnej przyprawy. Jest dość wytrawnie, dalej mgliście i tajemniczo. Jest też wspaniała i magiczna nuta drzewna, właśnie raczej drzewna niż beczkowa, kojarząca mi się trochę z amburaną i z cynamonem. Finisz jest już mroczny, niemal cierpkawo-gorzkawy. Nie jest to spektakularny trunek, ale na swój sposób magiczny.

8.0/10

KOSTARYKA

Słoneczna Kostaryka jest najbardziej niszowym producentem rumu z całego niniejszego przeglądu. Choć trzcinę uprawia się tam od XVI wieku, to rum wystartował na poważnie dopiero w drugiej połowie XX wieku. Działa tam kilka destylarni, ale liczy się na świecie praktycznie tylko jedna - Ron Centenario, działająca dopiero od 1981, na rynku od 1985. To dość nietypowa destylarnia - działa na ponad 1200 metrów wysokości n.p.m., a swoje rumy leżakuje w beczkach po szkockiej whisky.

6. Ron Centenario: Gran Reserva 25 Aniversario

40%
destylaty od 6 do 25 lat

To niemal-najszlachetniejsza butelka, jaką ma do zaoferowania cała Kostaryka - rum leżakowany w beczkach po szkockiej, który przeszedł przez solerę, w której najstarsze destylaty doszły do 25 lat.

Ciemny bursztyn, prawie brąz. Głęboki, oleisty, bardzo trzcinowo-cukrowy, melasowy i zarazem bardzo beczkowy aromat. Jest w nim trochę takiej fajnej, ziemisto-roślinnej benzynowości, jest nieco suszono-kandyzowanych owoców, jest sporo toffi i ciasta. Przekrojowy i zachęcający. W smaku jakby zderzały się w miękkim zderzeniu dwa światy: słodki, karmelowy, cukrowy świat rumu i twardszy, mocniejszy świat whisky z silniejszą beczką, wytrawnością, surowością, chlebowością. Bardzo brakuje mi w tym rumie jakiegoś pierwiastka wybitności, czegoś unikalnego, ale jest bardzo dopracowany, ułożony, intensywny, przyjemny, z dość długim finiszem, lekko kakaowym. Bardzo dobra rzecz, ale brakuje czegoś do wzniesienia się wyżej.

8.0/10

KUBA

Kolebka hiszpańsko-kolonialnego rumu. Z Kuby wywodzą się jedne z najpotężniejszych marek rumu - Havana Club i Bacardi, ta druga po rewolucji kubańskiej przeniesiona na Portoryko. Trzcina była na Kubie uprawiana od wczesnego XVI wieku, natomiast kluczowy dla tego kraju był rok 1862, kiedy powstała marka Bacardi i wraz z nią opracowano nową metodę destylowania lekkiego, pijalnego, eleganckiego rumu, jaki podbił glob. Kuba zainspirowała pod względem rumu prawie cały hiszpańskojęzyczny świat. Po rewolucji straciła jednak kontakt ze światem zachodu i tym samym znaczenie; dziś Havana Club to ogromny producent średnio cenionych rumów, a kraj generalnie nie jest bynajmniej bardzo atrakcyjny dla koneserów trunku.

7. Corporación Cuba Ron: Ron Santiago de Cuba Extra Añejo 12 Años

40%
12 lat

Chcąc uniknąć Havana Club - piłem kiedyś premiumową wersję 8-letnią i wcale mi nie zaimponowała - kupiłem butelkę mniej znaną, produkowaną przez państwową destylarnię w Santiago de Cuba. To jeden z najstarszych rumów tej marki, aż 12-letni, z bardzo dobrym stosunkiem wieku do ceny. Już na etykiecie szczyci się miastem Santiago de Cuba jako "kolebką lekkiego rumu", podkreślając rolę Kuby w kreacji stylu.

Bursztynowy. Pogodny i zwiewny, lekki aromat, którego przewodnią nutą są kandyzowane cytrusy i owoce tropikalne. Zwłaszcza pomarańcze i papaje; pojawiają się też jakby suszone ananasy, a również coś, co przypomina mi wiśnie albo migdały. To dość prosty aromat, ale ładny. W smaku bardzo intensyfikuje się właśnie ta wiśniowo-migdałowa nuta, robi się też trochę kwiatowa albo nawet herbaciana, jest raczej nietypowa jak na rum, ale bardzo elegancka, bardzo pasuje do dość zaawansowanej słodyczy tego trunku. Poza tym pojawiają się jakieś wtręty przyprawowe, jest minimalna pikanteria - rum jest faktycznie niebezpiecznie pijalny, ale wcale nie płytki, ma swój charakter. Na finiszu bardzo fajne suszone owoce i przyprawy korzenne. Bardzo fajny balans między tymże charakterem a hedonistyczną niezobowiązywalnością. Brakuje większej intensywności i złożoności, ale mógłbym go sączyć cały wieczór.

7.5/10

PANAMA

Panama jest jednym z mniej esencjonalnych producentów w przeglądzie, niewymienianym raczej w historycznej czołówce rumu w stylu hiszpańsko-kolonialnym - trzcinę uprawia od XVI wieku, ale produkcja rumu to dopiero początek XX. Ma jednak jedną destylarnię o dość potężnej renomie. To najstarsza destylarnia w kraju, produkująca od 1936 roku, jako cukrownia założona przez Don José Varelę Blanco, Hiszpana z Galicji, istniejąca od 1908. 

8. Varela Hermanos: Ron Abuelo Centuria

40%
destylaty do 30 lat

Najbardziej prestiżowy rum całej Panamy, wprowadzony na rynek w 2010 roku dla uczczenia (z lekkim poślizgiem) stulecia istnienia destylarni/cukrowni. Powstaje w wyniku solery, w której najstarsze destylaty mają 30 lat.


Piękny, głęboko bursztynowy, wpadający w miedź. Z miejsca wspaniały, lush and opulent, gęsty i wszechogarniający aromat, który przedziwnie potrafi połączyć ciężar i lepkość z żywotnością, ożywczością, pogodnością. Z jednej strony są cudowne klimaty cukrowe: szlachetny karmel, toffi, krówka, pastel de nata, creme brulee. Przechodzą w słodkie suszone owoce, głównie daktyle, ale też śliwki i figi. To z kolei łącznik ze światem owoców świeżych, co najwyżej kandyzowanych, tropikalnych i cytrusowych: mango, papai, kandyzowana skórka pomarańczy. I mnóstwo wanilii. Niezwykle pogodny, rajski, kolorowo psychodeliczny, jak z zapomnianej doliny Inków, przez którą płynie błyszcząca, odrealniona rzeka (sic). Smak nie rozczarowuje, jest równie potężny i wszechogarniający. Trochę życia i świeżości w nim pozostaje, ale mocniej skręca w klimaty cukrowe i suszono-owocowe, również beczkowo-przyprawowe (zwłaszcza wanilia), zmaksymalizowane, totalne. Cudowna, szlachetna słodycz, toffi i daktyle i wanilia i suszone figi i śliwy. Owocowość przynosi za sobą pewną jakby-kwasowość i jakby-cierpkość, co pięknie odciąża słodycz. Finisz jest szczególnie opętany suszonymi owocami, przeciągły, kominkowy, ale w typie kominka w królewskim zamku. Kakao i wspaniałe nuty herbaciane na dalekim finiszu. Wspaniały rum, do miana destylatu ostatecznego brakuje mu tylko jakiegoś boskiego, unikalnego, nietypowego akcentu.

9.5/10

PORTORYKO

Portoryko to oczywiście - jako jedyne w przeglądzie - nie kraj, a terytorium o pewnym stopniu niezależności, jednak podlegające dość ściśle Stanom Zjednoczonym. Trzcina zaczęła być tam uprawiana na samym początku XVI wieku; produkcja rumu ruszyła na poważnie w XIX wieku, ale dopiero po rewolucji kubańskiej Portoryko stało się jednym z największych światowych producentów, którym pozostaje do dziś. Wszystko przez markę Bacardi, dziś gigantyczną, utworzoną przez rodzinę o tym nazwisku na Kubie w 1862 roku, która po rewolucji przeniosła się całkowicie na Portoryko (miała tam już wcześniej swoje zakłady pomocnicze).

9. Bacardi: Gran Reserva Diez

40%
10 lat

Bacardi słynie raczej z koktajlowych, nie za wykwintnych rumów, ale ma też w portfolio jakieś ciekawsze kąski i taki starałem się upolować. Gran Reserva Diez leżakuje przez 10 lat w wypalanych beczkach z białego dębu. Najmłodszy rum będący składową blendu mojej butelki pochodzi z 2014 roku.

Jasnobursztynowy, wręcz ciemnozłoty. Intrygujący, bardzo ładny aromat: najpierw wydawał się dość ciężko-melasowy i trochę dymny, aż nagle przeszedł w barwny profil owocowy z marakują i ananasem na czele. Zachowuje jednak tę cięższą podbudowę i w sumie jest bardzo ładnie, choć nie za intensywnie. W smaku uwydatnia się ta jakby-dymna, wręcz jakby-torfowa nuta, która w dziwny sposób harmonijnie łączy się z kwasowymi, tropikalnymi owocami. Jest właśnie lekko kwasowo, jest słodkawo, jest też odrobinie pikantnie-przyprawowo, nawet bardziej niż odrobinę. To bardzo przyjemny rum, obłędnie pijalny, choć nie ma może bardzo dużo charakteru, wydaje się trochę za ogólny i grzeczny. Aczkolwiek ta kwaskowa, marakujowa nuta jest świetna.

7.5/10

WENEZUELA

Wenezuela jest tradycyjnie jednym z najbardziej poważanych krajów rumowych w uniwersum hiszpańskojęzycznym. Rumy tutaj od 2003 roku mają swoje chronione oznaczenie pochodzenia i muszą spełniać bardziej ścisłe warunki niż zwykle (minimum 2 lata leżakowania, co najmniej 40% alkoholu, zakaz barwników i aromatów). Najstarsza destylarnia w kraju, Santa Teresa, istnieje od 1796 roku i do dziś jest szanowanym producentem. W dodatku prowadzona jest przez piąte pokolenie rodziny Vollmer, dzierżącej stery od 1826 roku (zaczęło się od niemieckiego kupca Gustava Juliusa Vollmera).

10. Santa Teresa: 1796 Solera

40%
destylaty od 4 do 35 lat

Flagowy produkt destylarni, który debiutował na rynku w 1996 roku z okazji 200-lecia istnienia. Jest starzony metodą solera - najstarsze składowe ostatecznego blendu mają aż 35 lat.


Bursztynowy. Bardzo elegancki i bardzo rumowy zapach, surowy, ale w bardzo pozytywnym sensie. Nie za słodki, jakby blisko ziemi, ziemisty, roślinny. Trochę jak parująca ziemia po deszczu w ciepłym klimacie. Ale też suszone owoce - morele, jabłka, śliwki czy figi. Tytoń. Złożony, bardzo ładny. Smak dość spójny. Dalej jak na rum to rzecz dość wytrawna, o roślinno-ziemistym posmaku. Są akcenty cukrowe, karmelowe, ale to jest taki "cukier wytrawny", zapach bez smaku podstawowego. Elegancki, dostojny, nienachalny, ale wyrazisty. Zapach obiecywał trochę więcej, smak jest bardzo dobry, wręcz świetny, ale też trochę za łagodny.

8.0/10

Wyniki

1. Ron Abuelo Centuria   9.5/10
2. Ron Zacapa Centenario XO   8.5/10
3. Ron Zacapa Centenario No. 23   8.0/10
4. Dictador Aged 20 Years   8.0/10
5. Ron Centenario Gran Reserva 25 Aniversario   8.0/10
6. Santa Teresa 1796 Solera   8.0/10
7. Ron Barceló: Imperial Onyx   8.0/10
8. Bacardi Gran Reserva Diez   7.5/10
9. Ron Santiago de Cuba Extra Añejo 12 Años   7.5/10
10. Punta Cana Club Ron Viejo   6.5/10

Konkluzje

- Dwa przeglądy rumowe pokazały, że pewien wspólny mianownik kolonialny faktycznie istnieje, że istnieje jakieś spektrum rumu w stylu angielsko-kolonialnym i rumu w stylu hiszpańsko-kolonialnym. Średnia charakteru rumów w obu przeglądach różniła się od siebie znacząco. Faktycznie rumy "anglojęzyczne" są dziwniejsze, grubiej ciosane, bardziej szalone i różnorodne w swoim uniwersum, powiedziałbym też, że bardziej "rumowe", odmienne od innych destylatów. Te "hiszpańskojęzyczne" są zdecydowanie bardziej eleganckie, niezobowiązujące, podobne do siebie i mniej odbiegające od innych beczkowych destylatów, szczególnie często kojarzące się trochę z brandy.

- Jeśli chodzi o porównanie pod względem jakości, wypadł w zasadzie remis, choć niejednoznaczny. Tamte rumy dostarczyły więcej momentów wybitnych i ogólnie ciekawych, ale też więcej momentów niesatysfakcjonujących; rumy z niniejszego przeglądu były dużo bardziej niezawodne, właściwie wszystkie poza aromatyzowanym wynalazkiem zdecydowanie dowiozły. Patrząc na całokształt, przegląd angielski był bardziej emocjonujący, ale hiszpański ma jedną fundamentalną przewagę - to on dostarczył najlepszym rum, jaki do tej pory piłem w życiu. A jako że rumu nie piję często, bo po pierwsze w ogóle nie piję często, a po drugie interesuję się jeszcze piwem, winem, miodem pitnym, cydrem i innymi destylatami z beczek, znaczy to wiele.

- Wspaniały panamski rum Abuelo Centuria to wielki krok dla mojego postrzegania rumu - pierwszy, który wskoczył na taki pułap wybitności, który do tej pory przyznawałem tylko nielicznym whisky i dosłownie jednej brandy. Rumy pozostają wprawdzie moim trzecim destylatowym wyborem po tamtych dwóch gatunkach - i finalny przegląd rumów z byłych kolonii francuskich musiałby być naprawdę wybitny, żeby to się zmieniło - ale w ten sposób stały się graczem prawdziwie z tej samej ligi.

- Podobnie jak w pierwszym przeglądzie, podobnie i tutaj najlepiej spisały się kraje nieuznawane za topowo-rumowe. Kuba, Dominikana, Portoryko i Wenezuela, które według researchu można było odebrać jako kluczowe, nie zajęły wysokich miejsc; przegląd zdominowały Panama i Gwatemala, które mają prawdopodobnie po jednej interesującej destylarni na cały kraj (tak jak w pierwszym przeglądzie były to Saint Lucia i Bermudy).

- Jak zwykle z przeglądem destylatów, przegląd był dwutorowy - 

Komentarze