Friedrich Nietzsche: "Poza dobrem i złem"

1886 / przekład: Stanisław Wyrzykowski

Ze wszystkich dzieł Nietzschego, które miałem mniejszą lub większą przyjemność czytać, to uważam za najbardziej godne polecenia. Filozof był w trakcie jego pisania w swoim schyłkowym już okresie, mając wkrótce stracić dużą część kontaktu z rzeczywistością przez postępującą chorobę, a jednak chyba nigdy nie widziałem go tak sprawnie i  posługującego się myślą, jak tu. Oczywiście to ciągle Nietzsche, więc zagmatwanych poglądów, nie zawsze zgrabnych metafor i enigmatycznych zdań wciąż jest pod dostatkiem, ale jakby mniej i nie grają tu one głównych ról.

Pierwsza połowa dzieła, w której autor mocno skupia się jeszcze na punktach ogniskowych swojego światopoglądu i wykłada je po raz już któryś (Poza dobrem i złem nie jest pismem rewolucyjnym - to jest mniej więcej ta sama filozofia, co w Zaratustrze czy Wędrowcu, tylko nieco inaczej ugryziona i porozwijana w jakichś tam kierunkach), lecz tym razem jakby nieco mniej jak poeta, a nieco bardziej jak logik, to w ogóle chyba najlepsze miejsce, jakie znam, do odwiedzenia w celu zrozumienia myśli Fryderyka. Autor potrafi koncentrować się na tym, w czym jego myśl była najświeższa i najbardziej rzetelna, czyli na zagadnieniach etycznych i inteligentnej krytyce dotychczasowego systemu moralnego Zachodu, spętanego w licznych przesądach, skostniałego, przedstawiającego wiele punktów wyjścia jako niepodważalnych, w gruncie rzeczy na swój sposób tendencyjnego. Jakkolwiek nie zawsze się z Nietzschem zgadzam, to często ta krytyka jest bardzo celna.

Później robi się strasznie dywagacyjnie i parę rozdziałów męczy, gdy autor przenosi swoją myśl etyczną na przenajrozmaitsze dziedziny rzeczywistości, nieraz w trudny do przyjęcia sposób, nieraz zbyt mocno dla współczesnego czytelnika skupiając się na swoich czasach. Ale pod koniec powraca jeszcze wielki Nietzsche, budujący, motywujący, wzmagający pragnienie życia pełnego i dostojnego.

Mój stosunek do Nietzschego jest chyba najbardziej specyficzny ze wszystkich moich stosunków do filozofów. Wiele mi w nim nie pasuje, począwszy od aforystycznej formy wywodu, a skończywszy na naprawdę wielu dziwacznych poglądach lub mikro-poglądach. Żadne jego dzieło nie satysfakcjonuje mnie w pełni ani nawet blisko tej pełni. Jednak mimo tego wszystkiego część zdań, które napisał, wystarcza, bym nie mógł nie uważać go za jednego z nielicznych filozofów ważnych dla mnie. Tutaj tych zdań padło może najwięcej.



8.0/10

Komentarze