Dzienniki z podróży: Portugalia I. Część III

Dzień 10

Tak, Óbidos to na razie miejsce najbardziej w moim typie w Portugalii. Wprawdzie od rana szturmują je tłumy turystów, zwożonych tu na parę godzin całymi autokarami (zdelegalizować), ale już późnym popołudniem sytuacja jest całkiem spokojna, a wieczorem miasteczko zamiera. Jest wspaniałe, co do joty z historyczną zabudową, otoczone przez jedne z najdoskonalej zachowanych murów, jakie widziałem gdziekolwiek. Poza Rothenburgiem chyba nigdzie więcej. Co ciekawe, mury można przejść w całości (krótkie nie są) i prawie wszędzie są pozbawione jakichkolwiek barierek od strony miasta. Oznacza to, że spacerujemy po przejściu o szerokości około metra, które z jednej strony ma kilkunastometrową przepaść. Trochę szalona sprawa, ale w sumie mi się podoba - to ekscytujący spacer, a i prawie nikt się na niego nie decyduje, więc nawet w czasie największego oblężenia można tam uciec od tłumów.

Óbidos to przede wszystkim jedna główna ulica, piękna i śliczna, ale też zadeptana przez turystów i obwarowana przez głównie wątpliwej jakości turystyczne przybytki. Króluje ten ich likier wiśniowy, ginjinha, słodki i nieciekawy. Ale da się znaleźć też coś sensownego - np. pracownię ceramiczną, gdzie nabyliśmy przepiękny kubek do kawy i kolczyki. W bocznych uliczkach prawie nikogo nie ma nawet w godzinach szczytu, ale są mniej malownicze. Poza tym jest tu dobrze zachowany, średniowieczny zamek (typowo zamkowy) i bardzo ładny kościół pełen azulejos. Da się to zobaczyć w góra godzinę, ale warto tu spędzić więcej czasu dla atmosfery.

Po krótkim zwiedzaniu i paru pasteis tuż za murami pojechaliśmy na parę godzin na wybrzeże, na półwysep Peniche. Przylądek Cabo Carvoeiro dostarcza temperatury niższej szczęśliwie o 5 stopni względem Óbidos, cudownego oceanicznego wiatru i spektakularnych klifów. Wyspa-prawie-półwysep Ilhéu da Papôa, gdzie można pospacerować, to towarzystwo ostrygowego zapachu i ciągłe fale bijące o kamienie. Poplażowaliśmy trochę niedaleko cypla Baleal. Wbiłem się do oceanu cały i poskakałem po falach jak w Kołobrzegu 20 parę lat temu. Woda właśnie taka a la Bałtyk latem. Bardzo fajne uczucie. Raz się zagapiłem i fala wciągnęła mi okulary przeciwsłoneczne; zostaną już w Atlantyku.

Kolacja dobra, ale niewarta odnotowania, nic specjalnego. Wart odnotowania za to nocny spacer po murach. Nawet w tych południowych krajach da się odnaleźć dość gęsty gotycki klimat.

Dzień 11

Kolejny dzień i kolejne postępy w odkrywaniu swojej wrażliwości. Okazuje się, że w podróżach pociągają mnie w pierwszej kolejności miejsca w najszerszym rozumieniu mroczne. Nawet nie chodzi o północ. Jeśli mrok jest na południu, to też jest dobrze - tylko znacznie rzadziej tam jest. Odkrycie poczyniłem obserwując dwie plaże Nazaré. Południową, spokojną, i północną, z podobno z jednymi z najwyższych fal na świecie, wzburzoną, wietrzną, pustą, z akurat zachmurzonym niebem. Ta druga chwyciła mnie za serce. Zastanawiam się, na ile to wrodzona cecha, a na ile piętno, jakie odcisnęła na mnie pierwsza własna podróż przez duże "P" - dookoła Irlandii. Raczej zdecydowanie to pierwsze, ale romantycznie jest mi wierzyć, że właśnie Irlandia, podróż nie do powtórzenia, podróż założycielska i jedyna, zostawiła we mnie taki ślad neuronowy, że już zawsze będę pożądał grozy wzburzonych fal rozbijających się o wysokie klify, na spokojne błękitne piaszczyste zatoki patrząc jedynie mimochodem.

Zanim Nazaré, najpierw jeszcze dwa monumentalne klasztory okolic Nazare - Alcobaca i Batalha. Bardzo ciekawie zestawiają się ze sobą. Pierwszy to gotyk bardzo surowy, wczesny, cysterski, czysty, prawie zupełnie niezmącony ornamentem, "czysta architektura", pierwotny, stary. Tylko nagrobki Pedro I i Ines jakiejś tam już bardzo finezyjne. Batalha z kolei to gotyk jak najpóźniejszy, niemal barokowy w odbiorze, manueliński, nie z tego świata, ornamentalny, z rafy koralowej i piany morskiej. Lubię się uważać za człowieka ceniącego subtelność, ale tu się poddaję i ten drugi gotyk lubię dużo bardziej. "Niedokończone kaplice", krąg kaplic bez dachu, jedyne w swoim rodzaju. Ujęcie w górę zapamiętam na zawsze - zrobiłem takich pewnie już setki, a to było pierwsze, na którym zamiast sklepienia jest błękitne niebo. Batalha to w ogóle topka miejsc tutaj zobaczonych, tylko trochę słabsza niż Jeronimos.

I potem to Nazaré, najbardziej przekonująca nadmorska miejscowość na tym odcinku wybrzeża, które zwiedzamy; tzn. taka mi się wydała, gdy planowałem podróż. Samo miasteczko jest niezbyt ciekawe, nie ma malowniczych ulic, ale jest doskonale położone. Nad szeroką plażą i nad wysokim klifem, który oddziela ją od drugiej, jeszcze szerszej. Widoki z góry wspaniałe. Zwłaszcza na plażę północną właśnie. Chyba najmniej przekonujące pastele tu zjadłem - za mało ciasta w stosunku do kremu i krem zbyt płynny. Dalej pyszne, ale da się odczuć różnicę. Aha, na górze jest jeszcze naprawdę świetny kościół, Sanktuarium Matki Bożej z Nazaretu, choć trochę niepozorny z zewnątrz. W sumie jeden z najbardziej spektakularnych w Portugalii, choć nieduży; piękne połączenie barokowego złota z całymi ścianami w azulejos.

Kolacja w rybackiej tawernie - absolutnie przepyszna ryba z grilla w absolutnie przegiętej cenie, godnej restauracji michelinowskiej, a nie takiej tawerny. Gdybym wiedział, że aż tyle wyjdzie, to chyba na świeżo złowioną rybę bym się nie skusił. No ale przepyszna. I bez czosnku. Małże też bez czosnku. Da się? Da się, i moim zdaniem tak jest znacznie sensowniej. Na co zarzynać ten bezcenny morski smak czosnkiem, tego nie wiem. Nawet jeśli to zarżnięcie jest subtelne, jak często tutaj.

Ostatnie nocne spojrzenie na ocean, jeszcze jutro rano będzie ostatnie dzienne i odbijamy od wybrzeża już na zawsze, zmierzając do Alentejo. Nie mogę się doczekać, to najrzadziej zaludniony obszar Portugalii, a bardzo tego już potrzebuję.

Aha, dzisiaj był pierwszy dzień z normalną, wręcz idealną do podróży pogodą, koło 22 stopni maks. Niestety chyba też ostatni, jutro znowu upały.


SPIS ZDJĘĆ

8. Óbidos ****
8.1. Óbidos: miasteczko ****
8.2. Zamek w Óbidos *
8.3. Kościół NMP *
8.4. Zdjęcia wieczorne
8.5. Jedzenie w Óbidos

9. Półwysep Peniche i okolice ***
9.1. Cabo Carvoeiro
9.2. Ilhéu da Papôa
9.3. Praia Baleal

10. Opactwo Cystersów w Alcobaça ***

11. Klasztor w Batalha ****

12. Nazaré **
12.1. Nazaré: miasteczko i plaża **
12.2. Sanktuarium Matki Bożej z Nazaretu **
12.3. Praia do Norte **
12.4. Zdjęcia wieczorne
12.5. Jedzenie w Nazaré


*****  cud świata
****    cud Europy
***      top europejski
**        atrakcja rangi europejskiej (top krajowy)
*          atrakcja rangi krajowej (top regionalny)

ZDJĘCIA

8. Óbidos ****

Region: Estremadura
Liczba ludności: 11 600

8.1. Óbidos: miasteczko ****
























































































8.2. Zamek w Óbidos (Castelo de Óbidos) *







8.3. Kościół NMP (Igreja de Santa Maria) *
















8.4. Zdjęcia wieczorne










































8.5. Jedzenie w Óbidos












9. Półwysep Peniche i okolice ***

Region: Estremadura

9.1. Cabo Carvoeiro

























9.2. Ilhéu da Papôa

























9.3. Praia Baleal






10. Opactwo Cystersów w Alcobaça (Mosteiro de Alcobaça) ***

Region: Estremadura



















































































11. Klasztor w Batalha (Mosteiro da Batalha) ****

Region: Estremadura
















































































































































12. Nazaré **

Region: Estremadura
Liczba ludności: 14 900

12.1. Nazaré: miasteczko i plaża **


























12.2. Sanktuarium Matki Bożej z Nazaretu (Santuário de Nossa Senhora da Nazaré) **
























12.3. Praia do Norte **









12.4. Zdjęcia wieczorne








12.5. Jedzenie w Nazaré










Komentarze