Regiony winiarskie: Bordeaux
Istota regionu
Bordeaux to bardzo duży, południowo-zachodni region winiarski Francji, który wziął swoją nazwę od miasta o tej samej nazwie, od wieków uchodzącego za światową stolicę handlu winem i winiarstwa w ogóle. Rozlokowany jest "na trzech rzekach" - Garonne (Garonna), Dordogne i Gironde (Żyronda), która jest estuarium dwóch pierwszych - a zarazem w bliskim sąsiedztwie Oceanu Atlantyckiego. Choć to najbardziej znany z francuskich regionów winiarskich, jest dopiero trzecim pod względem wielkości produkcji po Langwedocji-Roussillon i Dolinie Rodanu, odpowiadając za około 10-15% krajowego winiarstwa (około 500 milionów butelek rocznie, ponad 5 tysięcy uprawców i producentów). Wciąż jest czterokrotnie większy niż Burgundia, z którą rywalizuje o palmę pierwszeństwa prestiżu, i większy niż cała powierzchnia upraw w Niemczech. Słynie z potężnych, eleganckich i długowiecznych czerwonych win wytrawnych, tworzonych prawie zawsze z kupażów różnych szczepów (w celu uzyskania złożoności), przede wszystkim Merlot i Cabernet Sauvignon. Są to jedne z najdroższych win świata, które wywarły potężny wpływ na styl i technikę winiarską na całym globie. Bardziej wtajemniczeni wiedzą, że Bordeaux słynie też jednak z uważanych przez wielu za najlepsze na świecie słodkich win białych oraz rodzi okazjonalnie świetne białe wytrawne. A także że ogromna część win z Bordeaux to proste, tanie i mało jakościowe wina.
Jak w całej Francji, pierwsi zasadzili tu winorośl starożytni Rzymianie, prawdopodobnie w połowie I wieku naszej ery. Wzrost znaczenia Bordeaux nastąpił jednak w połowie wieku XII po małżeństwie w 1152 roku "lokalnej" księżnej Eleonory Akwitańskiej z hrabią Andegawenii Henrykiem Plantagenetem, który dwa lata później został Henrykiem II, królem Anglii. Otworzyło to region na chłonny rynek brytyjski, z którym Bordeaux zostało związane już na zawsze. Już w XIII wieku tutejsze wino kursowało po całym świecie, podczas gdy inne regiony Francji pozostawały względnie zamknięte w swoich ramach. Druga złota era nastąpiła w wieku XVII za sprawą niderlandzkich handlarzy, z inicjatywy których osuszono bagna w Médoc i rozwinięto jeszcze mocniej i tak już silny eksport.
W 1855 doszło do legendarnej, utrzymywanej do dziś klasyfikacji, która zainspirowała inne części świata (choć już od stu lat w Bordeaux posługiwano się jakimiś systemami apelacyjnymi). Napoleon III nakazał organizację wielkich targów międzynarodowych w Paryżu, gdzie miały być wystawione między innymi najlepsze wina z Bordeaux. W tym celu poproszono instytucję handlową Bordeaux o przysłanie najlepszych próbek. W tym z kolei celu burmistrz Bordeaux poprosił o zorganizowanie klasyfikacji najlepszych winiarni. Wyznaczeni do tego kupcy posłużyli się po prostu cenami - i posiadłości (châteaux) z najdrożej sprzedawanymi winami zaklasyfikowali najwyżej. 60 (znikoma cząstka) châteaux w Médoc oraz jedno château w Graves zostało objętych pięciostopniową klasyfikacją od Premier Crus po Cinquième Crus. Premier Crus otrzymały tylko cztery posiadłości; z Médoc: Château Lafite (dziś Château Lafite Rothschild) i Château Latour z apelacji Pauillac oraz Château Margaux z apelacji Margaux; z Graves: Château Haut-Brion z apelacji Pessac-Léognan.
Jednocześnie ponad 20 châteaux w Sauternes i Barsac podpadło pod klasyfikację trójstopniową: Premier Cru Supérieur (zaledwie jedna posiadłość, Château d'Yquem), Premier Crus i Deuxième Crus. Klasyfikacja nie zmieniła się ani trochę aż do dzisiaj z wyjątkiem roku 1973, kiedy Château Mouton Rothschild podniesiono z Deuxième Cru do Premier Cru (de facto przez lobbing rodziny Rothschild, która udowodniła, że wina z tej posiadłości w 1855 kosztowały tyle samo, co innych Premier Crus). Z tego względu wielu uważa ją za archaiczną i nieprzystającą do współczesności - wielu jednak twierdzi też, że choć niekoniecznie piąte cru musi być gorsze niż na przykład trzecie, to generalnie ciągle są to najwybitniejsi producenci.
W drugiej połowie XIX wieku filoksera zniszczyła praktycznie całe uprawy w Bordeaux. Uratowano winorośle za pomocą nowatorskich technik szczepienia lokalnych krzewów na odpornych na pasożyty podkładkach z Ameryki Północnej. Wtedy dopiero wykształciła się obecna struktura szczepów winorośli w regionie. Dopiero w latach 50. XX wieku swojego, prostszego systemu "Crus" doczekały się Saint-Émilion i Graves. Co ciekawe, w Pomerolu, skąd pochodzą dziś te najdroższe wina całego Bordeaux, nigdy nie doszło do takiej klasyfikacji.
W Bordeaux panuje wilgotny klimat (szczepy muszą być na to odporne) i jest raczej płasko, przez co wzgórza są bardzo cenne. Specjalnością regionu są gliniaste gleby, które długo przechowują wodę. Ważną rolę pełnią lasy sosnowe, które otaczają Bordeaux od południa i zachodu i które bronią region przed sztormami morskimi i mrozem.
Około 85% produkcji to wina czerwone. Bordeaux to przede wszystkim dwa szczepy: Merlot i Cabernet Sauvignon, które (oba) znajdują się w większości czerwonych win, przy czym Merlot prawie we wszystkich. Merlot właśnie jest popularniejszy i stanowi około 60% wszystkich czerwonych upraw; Cabernet Sauvignon nieco ponad 20%. Jeśli w kupażu pojawia się inny szczep, najczęściej jest to Cabernet Franc; rzadziej występują Malbec, Petit Verdot i Carménère. Wśród białych szczepów rządzą Sémillon i Sauvignon Blanc - zawsze królował ten pierwszy, ale stopniowo akcent przesuwa się na drugi. Dopełnia je Muscadelle. Dopuszczone jest też kilka innych odmian, ale są już dużo mniej popularne i cenione.
Podregiony
Podział Bordeaux na podregiony nie jest oczywisty: niektóre apelacje (ze wszystkich 65), jak zwłaszcza Pomerol, same chcą się uważać za zupełnie osobne. Najbardziej racjonalny wydaje się jednak podział na pięć - dwa z lewego brzegu (Médoc i Graves), dwa z prawego brzegu (Bourg et Blaye i Libournais) oraz jeden "śródrzeczny" (Entre-Deux-Mers). Lewy brzeg, gdzie przeważa Cabernet Sauvignon, jest tym bardziej prestiżowym i esencjonalnie bordoskim - to jego dotyczyła klasyfikacja z 1855 roku. Jednak dwa lub trzy najdroższe wina Bordeaux pochodzą z prawego brzegu, z Pomerolu, gdzie dominuje Merlot.
Istnieje osiem "ogólnych" apelacji, które nie podlegają pod żaden z tych podregionów: najważniejsze z nich to Bordeaux i Bordeaux Supérieur. Tylko te dwie odpowiadają za ponad jedną trzecią produkcji całego regionu, a wszystkie osiem - za ponad połowę.
Warto dodać, że region Bordeaux styka się bezpośrednio z częścią regionu Sud-Ouest (Południowy Zachód), który jest w tym miejscu zarówno geograficznie, jak i stylistycznie przedłużeniem Bordeaux.
I Médoc
Esencjonalny lewy brzeg i epicentrum całego Bordeaux. Region ciągnie się wzdłuż estuarium Żyrondy - od miasta Bordeaux na północny zachód w stronę Atlantyku. To właśnie tutaj przed XVII wiekiem były bagna, które w tymże stuleciu osuszyli Holendrzy. Dominuje tutaj Cabernet Sauvignon, stanowiący zwykle co najmniej 60% kupażu; ustępuje mu drugi Merlot. Białe wino niemalże tu nie występuje. Médoc dzieli się jeszcze na dwa pod-podregiony, średnio cenione Médoc (sic - dla rozróżnienia czasem nazywane Bas-Médoc) bliżej Atlantyku oraz Haut-Médoc bliżej miasta, które jest esencją całego regionu. W Haut-Médoc znajdują się cztery legendarne gminy-apelacje, które zagarnęły prawie wszystkie crus w 1855 roku.
Wśród nich jest Margaux, oddalona od pozostałych trzech mocno na południe i z największą liczbą crus, z jednym Premier Cru: Château Margaux. Słynie z najjaśniejszej i najbardziej żwirowej gleby w Médoc, przez co potęga łączy się tu z delikatnością i wina uchodzą za wyjątkowo eleganckie i perfumowe. Saint-Julien, najmniejsza z gmin, szczyci się największym odsetkiem winiarni "sklasyfikowanych" (95%), choć nie ma żadnego Premier Cru. Wina stąd uchodzą za dość zrównoważone, wypośrodkowane pomiędzy elegancją Margaux a potęgą bardziej północnych gmin. Pauillac, najsłynniejsza apelacja w Médoc, jeśli nie w całym Bordeaux, kojarzy się z winami potężnymi, intensywnymi, ostatecznymi, złożonymi, ale wciąż eleganckimi. Dwa z czterech czerwonych Premier Crus (dwa z trzech w Médoc) z 1855 roku, Château Lafite (dziś Château Lafite Rothschild) i Château Latour, przyznano właśnie tutaj. Dziś to nawet trzy z pięciu po dodaniu Château Mouton Rothschild. W końcu Saint-Estephe, najbardziej północna z nich (Pauillac jest pomiędzy nią i Saint-Julien, granicząc bezpośrednio z obiema) i najmniej żwirowa, ma najmniejszą reputację - tylko pięć sklasyfikowanych posiadłości i żadnej z Premier Cru to znacznie mniej niż pozostałe. Wina tu słyną jako najbardziej bezpośrednie, mniej eleganckie, potężnie intensywne, nieco rustykalne jak na standardy Bordeaux.
II Graves
Nieco mniej znana część lewego brzegu, wciąż pełna absolutnie legendarnych win, ciągnąca się na południowy wschód od miasta Bordeaux wzdłuż rzeki Garonny. Jego nazwa pochodzi od żwirowych gleb. To stosunkowo mocno biały podregion: wciąż to czerwone wino jest tu obfitszym tematem, ale większość posiadłości robi również białe. To tej części Bordeaux zawdzięczało swoją sławę i potencjał eksportowy już w średniowieczu (gdy na terenie Médoc były bagna).
Sława Graves opiera się w zasadzie na dwóch zupełnie różnych apelacjach. Jedną jest Pessac-Léognan, najbardziej północna, która częściowo nachodzi na obręb administracyjnych granic miasta Bordeaux. Sława z kolei tej apelacji ma fundament przede wszystkim w Château Haut-Brion - jedynego château w całym Graves, które weszło w klasyfikację win czerwonych z 1855 roku (tak było dobre i cenione, że zrobiono dlań wyjątek). Apelacja jest trochę pomiędzy Médoc a Libournais, jeśli chodzi o szczepy - nie koncentruje się bardzo mocno na żadnym, mieszając obficie Cabernet Sauvignon, Merlot i Cabernet Franc. Pessac-Léognan słynie też jako najważniejsza apelacja dla białego wytrawnego Bordeaux, powstającego zwykle z mieszanki Sémillon i Sauvignon Blanc.
Państwem w państwie na terenie Graves jest apelacja Sauternes (w parze z mniej znaną i mniejszą, ale działającą podobnie, sąsiednią Barsac), która jest przypuszczalnie najbardziej legendarnym miejscem produkcji białego słodkiego wina na całym świecie. To z kolei jedna z najbardziej południowych. Tutejsze białe wina opierają się na wyjątkowych warunkach klimatycznych (odpowiednio ciepłych i wilgotnych, ale we właściwych dawkach), dzięki którym winogrona (głównie Sémillon, mniej Sauvignon Blanc) pokrywają się szlachetną pleśnią Botrytis cinerea. Pozbawia ona grona wody i dodaje im kwasowości, czyniąc je dużo bardziej skoncentrowanymi; nadaje im także wyjątkowych aromatów. Proces jest bardzo kosztowny, nie udaje się w każdym roczniku, wymaga czasu i zbierania niekiedy grono po gronie przez wykwalifikowanych pracowników. Sława samego Château d'Yquem przewyższa wszystkie pozostałe razem wzięte: to jedyne château w całym Bordeaux, które w 1855 roku otrzymało oznaczenie Premier Cru Supérieur.
III Bourg et Blaye
Mało znany podregion na prawym brzegu, ciągnący się na zachód od estuarium Żyrondy, określany czasem jako Côtes de Bordeaux. Przeważa tu produkcja stosunkowo taniego czerwonego wina na bazie Merlota, w mniejszym stopniu białych mieszanek Sémillon i Sauvignon Blanc.
IV Libournais
Esencjonalny prawy brzeg, biegnący wzdłuż rzeki Dordogne, i królestwo Merlota. Dominuje tu on nad Cabernet Sauvignon znacznie mocniej niż CS dominuje nad Merlotem w Médoc; często towarzyszy mu tylko Cabernet Franc, niekiedy nie towarzyszy mu nic (choć co do zasady czerwone Bordeaux to kupaż, akurat najdroższe wino całego Bordeaux - Pétrus z Pomerolu - jest czystym Merlotem).
Libournais opiera się przede wszystkim na dwóch apelacjach, które czasem same występują jako osobne podregiony i których nazwy są dużo bardziej rozpoznawalne niż samo "Libournais", określenie stosowane nie przez wszystkich. Większą z nich jest Saint-Émilion ze stolicą w przepięknym miasteczku o tej samej nazwie; jak na Bordeaux jest to teren wzgórzysty, pełen mieszanki gleb: przede wszystkim wapień i żwir, ale też glina, piasek, kwarc i kreda. Robi się tu tylko wina czerwone, dominuje Merlot, ale bardzo duży udział ma też Cabernet Franc. To królestwo owocu w regionie, wina są jak na Bordeaux stosunkowo bezpośrednie i hedonistyczne; są tu butelki bardzo drogie, ale też mnóstwo przystępnych cenowo. Druga apelacja to Pomerol, dużo mniejszy, którego gwiazda świeci jasno od względnie niedawna - dopiero od drugiej połowy XX wieku, wcześniej był mało znany. Świeci jednak potężnie, bo to tutaj są najdroższe wina całego Bordeaux. Słyną jako wyjątkowo "przekrojowe": jednocześnie miękkie, potężne, intensywne, złożone, aromatyczne i harmonijne. To również mieszanki Merlota i Cabernet Franc, czasem czyste Merloty.
V Entre-Deux-Mers
Region, który nie znajduje się na żadnym "ostatecznym" brzegu, lecz pomiędzy Dordogne i Garonną (czyli lewym brzegu Dordogne i prawym Garonny). To najbardziej biały i chyba najmniej poważany podregion Bordeaux. Jego głównym produktem jest proste i tanie białe wino, w którym dominuje Sauvignon Blanc (tylko białe może używać apelacji Entre-Deux-Mers). Dużo robi się też równie prostego i taniego wina czerwonego.
Przegląd
Zdecydowałem się na obszerny przegląd 20 różnych win, z których mniej więcej połowę przywiozłem osobiście z podróży do Francji (w tym do Bordeaux i okolic) w 2023 roku, a mniej więcej drugą połowę kupiłem we francuskim sklepie internetowym. W kwestii win czerwonych skupiłem się na Médoc (9) i Libournais (7); białe Bordeaux reprezentuje Graves (2 słodkie z Sauternes i 2 wytrawne z Pessac-Léognan).
1. Château Cos d'Estournel 2003
apelacja: AOC Saint-Estèphe
szczepy: 70% Cabernet Sauvignon, 27% Merlot, 2% Petit Verdot, 1% Cabernet Franc
czerwone wytrawne
2003
13,5%
Chyba najbardziej legendarna ze wszystkich posiadłości w Saint-Estèphe, pod którą nawet podjechałem, ale akurat była zamknięta i nie wszedłem. Funkcjonuje pod swoją egzotyczną nazwą od 1810 roku; od tamtej pory przechodziła przez różne ręce, a od 1917 roku do dziś pozostaje we własności francuskiej rodziny Ginestet. Ma 91 hektarów. Château zbudowane jest w egzotycznym stylu z licznymi orientalnymi akcentami architektonicznymi, a winiarnia promuje swoje wino jako mocno przyprawowe, przywodzące na myśl orient. Używa nieco więcej Merlota niż zwykle w Médoc, choć akurat rocznik 2003 - z upalnym latem, które pozwoliło uzyskać wina bardzo bogate i skoncentrowane - to duża przewaga Cabernet.
Głęboko rubinowe. Przepiękny, potężny, złożony, dość bezpośredni aromat, w którym bordoska elegancja ledwo się trzyma pod naporem intensywności, doprowadzającej do wyjątkowego naostrzenia Cabernet Sauvignon. Potężna, czysta, wydestylowana czarna porzeczka wraz z gałązkami i pestkami, chyba najładniejsze uderzenie cedru, jakie spotkałem, czarny pieprz, kumin, skóra, delikatny tytoń, piżmo, odrobina liścia laurowego. Mroczny, chłodno-gorący, czarujący. Smak jest z tym dość spójny, tylko jeszcze intensywniejszy. W ustach ożywcze, porzeczkowe, kwasowe, przypomina sobie młodość; przełknięcie do miękka, puchowa eksplozja królewskiej taniny, okolonej najwyższym punktem cudownego, lekko korzenno-przyprawowego cedru. Finisz to podróż w mrok skóry, dymu, czarnej porzeczki zredukowanej do skórki, pestki i gałązki, popiołu. Piękne, wielkie wino, choć jak na mój gust jeszcze odrobinę zbyt powściągnięte i eleganckie; po pierwszym wrażeniu intensywności z każdym łykiem zaczyna ona przygasać.
9.0/10
2. Château Lafon-Rochet 2018
apelacja: AOC Saint-Estèphe
szczepy: 64% Cabernet Sauvignon, 26% Merlot, 6% Petit Verdot, 4% Cabernet Franc
czerwone wytrawne
2018
14,5%
Choć Lafon-Rochet to "tylko" czwarte Cru, mam do tej posiadłości ogromny sentyment - bo to pierwsza winiarnia w Bordeaux, jaką zwiedziłem w ramach touru z degustacją. To też jedna z najstarszych w Saint-Estèphe, z rodowodem XVI-wiecznym, a pod obecną nazwą działająca od 1650 roku. Po wizycie zakupiłem po jednej buteleczce pierwszego i drugiego wina. Pierwsze powstaje z najstarszych i najwyżej rosnących krzewów (w 2018 roku o średnim wieku 37 lat), rosnących na żwirowo-gliniastych glebach.
Ciemny rubin, minimalnie w stronę garnetu. Nieprzymilny aromat, który potrzebuje trochę czasu, by zacząć mówić. Pierwsze wrażenie to duży ładunek kwasowości: jest czarna porzeczka, skóra, ziemia, grafit, szczypta korzenia lukrecji. Bardzo surowy i mroczny, wręcz zimny, prawie bezczelny i opryskliwy. Smak w tym kontekście nieco zaskakuje: jego dominantą jest kakao, które jakby wychodziło z tej lukrecji i łączyło się z beczkową wanilią i przyprawami. Opulentne, pełne, intensywne, jakby ognisto-śliwkowo-kakaowe na przełyku, z długim finiszem, takie cieplejsze oblicze lewego brzegu. Jest minimalna słodycz i fajnie się to łączy z miękką taniną. Fascynujące: nieprzystępne i chłodne w zapachu, wręcz kominkowe w smaku.
8.5/10
3. Château Lafon-Rochet: Les Pelerins de Lafon-Rochet 2006
apelacja: AOC Saint-Estèphe
szczepy: Cabernet Sauvignon, Merlot, Petit Verdot
czerwone wytrawne
2006
12,5%
W przypadku drugiego wina mogłem sobie pozwolić na dużo starszy rocznik. Jest na tyle stary, że nie da się ustalić struktury szczepów (najczęściej dominuje CS, potem jest Merlot i Petit Verdot - ale niekiedy w ogóle nie ma PV, a Merlot dominuje). Nie jestem pewien, czy będzie dobre - producent zaleca wypić w ciągu 10 lat od powstania, więc jest teoretycznie prawie 10 lat po czasie.
Rubin z odcieniem garnetu. Nikły, zdechły, "zielony" aromat, trochę może pieprzny i dębowy, później jeszcze dymny. W smaku jest lepiej, ale niekoniecznie dobrze; ma wysoką, trochę nieokrzesaną kwasowość, jest dość krótkie, ma chude ciało i jedynie fajne owocowe wtręty z sympatycznymi taninami. Jest ledwo ok albo nawet lekko poniżej ok, nędza jak na Bordeaux, jedno ze słabszych win, jakie w ogóle piłem.
5.5/10
4. Château Grand-Puy-Lacoste: Lacoste-Borie 2016
apelacja: AOC Pauillac
czerwone wytrawne
2016
13,5%
Drugie wino z winiarni uważanej za jedną z najlepszych jak na niskie, piąte Cru. To dla mnie bardzo sentymentalna butelka: rocznik 2004 był pierwszym Bordeaux, jakie w życiu wypiłem i w ogóle jednym z pierwszych win recenzowanych na blogu - dokładnie drugim. 2016 kupiłem w polskim sklepie lata temu, chyba niedługo po jego wypuszczeniu na rynek. W tym roczniku średni wiek krzewów wynosił 38 lat. W beczce leżakowało 14-16 miesięcy.
Rubinowe. Bardzo przyjemny, dość otwarty aromat, taki lewy brzeg z duszą. Jest dość wyrazisty, żywy, świeży owoc, głównie czarna porzeczka, ale i trochę czerwona, i może jakaś kwaśna, lekko niedojrzała borówka. Jest trochę zielonej papryki, ziemi, liści, szczypta pieprzu. Smak odbija od owoców. W ustach jest ziemiście, trochę tytoń i skóra, na finiszu bardziej waniliowo, korzennie, beczkowo, miękko. Z ogrzaniem owoce trochę wracają, ale już bardziej wiśnie. Bardzo dobre, ale nie wielkie wino.
7.5/10
5. Château Pichon Baron 2005
apelacja: AOC Pauillac
czerwone wytrawne
2005
13,5%
Jedno z najbardziej obiecujących win w przeglądzie: drugie Cru w Pauillac to już naprawdę nie w kij dmuchał. Kiedyś była to część większej posiadłości, która w 1850 rozdzieliła się na tę i na Château Pichon Longueville Comtesse de Lalande (w gruncie rzeczy Pichon Baron to skrót od Château Pichon Longueville au Baron de Pichon-Longueville). W 2005 roku grona wykazały dużą zawartość cukru i polifenoli. 15 miesięcy leżakowania w beczkach.
Rubin z minimalnym odcieniem fioletu. Potężny aromat jak z podręcznika do Pauillac. Jeśli chodzi o owoce, występują tylko pod postacią zredukowanej do esencji, skórek, pestek i gałązek czarnej porzeczki. Wokół niej rozpościera się mroczny, dekadencki świat lekko czarno-pieprznego szafranu, przepięknego piżma i pokrewnych nut zwierzęcych, korzenia lukrecji, suszonej papryki, zgaszonych goździków i ołówkowego grafitu. W smaku jest jednocześnie bardzo surowe i bardzo potężne, dalej mało owocowe (jedynie reminiscencje czarnej porzeczki), potężnie skórzaste i cedrowe, na przełknięciu eksploduje rozgrzewającą pikanterią i wspaniałymi, silnymi, ale eleganckimi taninami, a na finiszu staje się dymne i tytoniowe; dopiero daleki finisz mocniej uwydatnia beczkę z kakao i wanilią. Przepotężne wino, jedno z najmroczniejszych, jakie piłem, cudownie oldskulowe i niemal antyprzymilne.
9.5/10
6. Château Lagrange 1999
apelacja: AOC Saint-Julien
czerwone wytrawne
1999
13%
Najstarsze wino w przeglądzie, jedyne XX-wieczne - jedno z dosłownie kilku XX-wiecznych, jakie miałem okazję próbować. Pochodzi z posiadłości, która od 1983 roku jest w rękach japońskiego giganta alkoholowego Suntory, który podobno ocalił ją od popadnięcia w przeciętność. Rzadko spotykanie wysoki udział PV w kupażu.
Rubin, który bardzo nieśmiało zaczął dopiero wchodzić w garnet. Ostry jak brzytwa, mroczny, czarny aromat: skóra, dym, ziemia, wręcz smoła i dopiero na końcu jakiś szkielet czarnej porzeczki, jakby najpierw sama skóra i pestki, z otwarciem już pełniejszy owoc; jeszcze trochę zielonego chilli. W smaku też pięknie, w ustach wybucha ogniem, żarem, intensywnością, jakby próbowało sobie przypomnieć owoc, lekko słodkie odczucie, dużo beczki. Przełknięcie ścina to charakterną taniną i ściągającą kwasowością; finisz najpierw jest popiołowo wytrawne i surowy, później jednak beczkowo-waniliowy i korzenny. Być może lekko przekroczyło już swój peak, ale jest ciągle świetne.
8.5/10
7. Château Léoville-Poyferré 2010
apelacja: AOC Saint-Julien
czerwone wytrawne
2010
14%
Moje najbardziej obiecujące wino z Saint-Julien - jedyna z czterech wielkich apelacji Médoc, gdzie się nie zatrzymałem - pochodzi z winiarni będącej efektem kilku rozczepień. W czasie rewolucji francuskiej posiadłość Léoville rozszczepiła się na Château Léoville-Las Cases i Château Léoville-Barton, a w 1840 roku ta pierwsza doświadczyła kolejnego podziału i tak powstało Château Léoville-Poyferré. Od 1920 roku w rękach rodziny Cuvelier. 2010 to w Bordeaux jeden z legendarnych roczników.
Ciemny rubin wybitnie mocno wchodzący w fiolet. Przepiękny, bardzo intensywny aromat, jednocześnie bardzo owocowy (wiśnia, śliwka, czarna porzeczka), bardzo orientalno-przyprawowo-drzewny (cedr, pieprz, ambra, jakieś korzenie, piżmo, szafran) i bardzo grafitowy; z ogrzaniem jeszcze wanilia i kakao. Przeładowany, opulentny, tajemniczy, przypominający orientalne perfumy. W smaku szala przechyla się na stronę przypraw i jeszcze bardziej grafity, owoców prawie nie ma; jest potężnie wytrawne i taninowe, ma cudowny, porzeczkowo-ziemisto-grafitowy, wręcz suchy finisz. Jest bardzo eleganckie i harmonijne, może nawet trochę za bardzo: absolutnie genialny zapach obiecywał większą potęgę.
9.0/10
8. Château Kirwan 2015
apelacja: AOC Margaux
czerwone wytrawne
2015
13,5%
Posiadłość Château Kirwan była pierwszą, jaką odwiedziłem w całym Bordeaux - tylko że nie załapałem się na tour ani degustację, a jedynie rozejrzałem się i nabyłem buteleczkę. Winiarnia działa co najmniej od 1710 roku, a od 1925 jest własnością firmy handlowej Schröder&Schÿler. Posiada 37 hektarów na żwirowo-gliniastych glebach. Jedyne w przeglądzie czerwone wytrawne wino, w którym udział głównego szczepu w kupażu nie przekracza 50%.
Głęboki rubin. Tajemniczy, eteryczny, niejednoznaczny aromat. Jest w nim coś zwierzęcego, coś miękkiego, ale przede wszystkim napięcie między dwoma światami: owocem w trójkącie śliwka-jeżyna-porzeczka (niekoniecznie tylko czarna) oraz grafitem i fiołkami. Może trochę suszonych ziół. W ustach dominują owoce, nawet dość soczyste, zwłaszcza jeżyny, jagody, porzeczki (ale nie takie marmoladowe, a chłodne i kwasowe). Przełyk to bardzo elegancka, silna, ale subtelna tanina oraz kwasowość, a finisz jest jeszcze elegantszy. Wycisza się w stronę grafitu, skóry, suszonej śliwki. Trochę może za subtelne i za mało złożone jak na Bordeaux, ale klasowe.
8.0/10
9. Château Margaux: Pavillon Rouge 2006
apelacja: AOC Margaux
czerwone wytrawne
2006
13%
Jedyne w przeglądzie Premier Cru z Médoc. Jako że na pierwsze wina z Premier Cru raczej nie mogę sobie pozwolić, to jest drugim winem - ale ocenianym wyżej i cenionym drożej niż prawie każde pierwsze wino z większości winiarni. Château Margaux ma nie tylko drugie, ale i trzecie wino, dzięki czemu drugie jest szczególnie jakościowe i wysublimowane jak na drugie. Jak twierdzi posiadłość, jest bliskim odbiciem pierwszego wina: bez tej głębi i magii, ale podobne profilem. Historia winiarska posiadłości sięga XVI wieku; od 1976 roku jest własnością spółki greckiej rodziny Mentzelopoulos, która przywróciła jej świetność po latach przestoju.
Zgaszony rubin, idący już w garnet dość mocno. Otwarcie aromatu jest dość mocno owocowe, spod znaku czarnych porzeczek, ciemnych czereśni i wiśni, może nawet trochę jagód albo jeżyn, stopniowo jednak zaczynają je wypierać nietypowe nuty, trochę skórzaste, trochę fiołkowe, trochę piżmowe, trochę dymne, może minimalnie suszono-paprykowe. Z każdą minutą jest coraz mroczniejszy. W smaku porzuca owocową duszę, jest wybitnie surowe, wręcz ziemiste, z małą eksplozją pikantności na przełknięciu, kwasowe, z potężną i dość zabójczą taniną, która osiada na podniebieniu jak ziemisty pył. Dopiero na dalekim finiszu odrobina beczki w typie gorzkiego kakao. Wampiryczne, ale jednocześnie przez lekkie ciało i nie za wysoki alkohol dość pijalne, takie mrocznie-hedonistyczne. Może nie wielkie, ale świetne. Swojej wysokiej ceny jednak zdecydowanie niewarte.
8.5/10
10. Château Carbonnieux Blanc 2021
apelacja: AOC Pessac-Léognan
białe wytrawne
2021
13%
Château Carbonnieux ma siedmiowiekową tradycję jako posiadłość założona przez benedyktyńskich mnichów. Jako jedna z kilkunastu w Graves została sklasyfikowana jako Grand Cru w 1959 roku.
Jasnożółte. Bardzo ładny, czysty aromat z dużą ilością mineralności, trochę zapałkowej, trochę kamiennej, trochę łączącej się z przepiękną morską solanką; w dużych ilościach występują również jasne owoce: gruszki, pigwa, agrest, jasne, niedojrzałe brzoskwinie, liście czarnej porzeczki. W smaku dość podobnie, tylko bardziej owocowo, cudownie kwasowo, w elektryzujący, ciut grejpfrutowy sposób. Elegancki, gruszkowo-morski finisz. Dość magiczne wino, choć jest to magia stosunkowo dyskretna.
8.5/10
11. Château Smith Haut Lafitte: Les Hauts de Smith Blanc 2020
apelacja: AOC Pessac-Léognan
białe wytrawne
2020
13,5%
Jedyne wino z Pessac-Léognan, które osobiście kupiłem w winiarni. To drugie wino tej posiadłości z korzeniami w XIV wieku, którą w 1720 zakupił Szkot Georges Smith. Smith Haut Lafitte posiada klasyfikację Grand Cru Classé de Graves, ale tylko dla win czerwonych. To jedyne w przeglądzie wytrawne wino z jednego szczepu. Dojrzewa w beczce przez 10 miesięcy.
Ciemnosłomkowe. Naostrzony aromat: minerały, grejpfrut i mandarynka, agrest, może trochę białych kwiatów; bardzo młody i żarliwy. W smaku, bardzo spójnym z zapachem, pasująca do tego soczystość, elektryzująca kwasowość, bardzo owocowa, cytrusowa zwłaszcza. Bardzo przyjemne i pijalne wino, nie tracące jednak pewnej szlachetności. Klasowe, jednak ograniczone.
7.5/10
12. Château Suduiraut 2022
apelacja: AOC Sauternes
białe słodkie
2022
13,5%
Jedno z najlepszych podobno drugoligowych Sauternes, z posiadłości sklasyfikowanej jako Premier Cru, położonej niedaleko pierwszoligowego Yquem (które gra w pierwszej lidze samotnie). 70% leżakuje w nowych beczkach, 30% w beczkach z poprzedniego rocznika przez 18 miesięcy. 190 gramów cukru na litr.
Ciemnozłote. Zapach przeładowany morsko-kamienno-kadzidlaną nutą znaną z Yquem, za którą idą owoce: ananas, mango, marakuja, przejrzałe brzoskwinie, muszkat, skórka cytryny i pomarańczy. W smaku jeszcze bardziej owocowe, jeszcze bardziej tropikalne, z jakimś akcentem jakby palonego karmelu na finiszu. Szlachetna pleśń jest silna i wszechobecna. Trochę może zbyt cukrowe, łaknące mocniejsze kontry kwasowości, ale bardzo, bardzo dobre. Do Yquem jednak mu daleko.
8.0/10
13. Château d'Yquem 2017
apelacja: AOC Sauternes
białe słodkie
2017
14,5%
Najdroższe (per litr, bo mała butelka, więc nominalnie nie) wino w przeglądzie, ale przede wszystkim najbardziej sentymentalne. Kupiłem je osobiście w legendarnym Château d'Yquem po zwiedzaniu i degustacji. Degustowałem dokładnie ten rocznik - zachwycił mnie w nieskończony sposób, bardziej niż wszystkie czerwone wina, jakie próbowałem w Bordeaux. Z bólem serca wyłożyłem na tę małą buteleczką potężną kwotę, ale nie mogłem się powstrzymać. Château d'Yquem to jedyna w całym Bordeaux posiadłość sklasyfikowana jako Premier Cru Supérieur, żywa legenda, stosująca najwyższe standardy produkcji. Przepiękny zamek pochodzi z XVI wieku, winem zaczęto się tu zajmować w 1711 roku. Rocznik 2017 ma 148 gramów cukru na litr.
Przepiękny, głęboki, złoto-żółty kolor. Aromat jest być może najbardziej magicznym, z jakim kiedykolwiek spotkałem się w winie. Każde powąchanie jest trochę inne, akcentując inny obszar. Firmowym znakiem jest niesamowita, perfumowa nuta, która kojarzy mi się trochę z mokrym morskim kamieniem (taka morska mineralność), trochę z delikatnym kadzidłem. Doskonale odciąża i orzeźwia kręgosłup tego aromatu, jakim są oczywiście gęste, kandyzowane i świeże owoce: przede wszystkim marakuja, mango, słodka pomarańcza, cytryna, w mniejszym stopniu gruszka czy morela. Dochodzi do tego jeszcze szlachetna pleśń pod dość eteryczną, subtelną postacią. Nieporównywalny z niczym. Smak nie jest aż do tego stopnia genialny, ale genialny jest również. Wino jest nieziemsko intensywne, ma jeden z najdłuższych finiszów, jakie spotkałem; tutaj owoce idą mocniej w owoce z sadu, gruszki i morele, niż w tropiki, choć dalej są różne; jest przepiękna skórka cytryny, mnóstwo szlachetnej pleśni. Jest takie eksplozywnie słoneczne, pogodne, radosne. Słodycz jest potężna i głęboka, ale szlachetna i zbita kwasowością.
9.5/10
14. Clos des Menuts 2016
apelacja: AOC Saint-Émilion Grand Cru
czerwone wytrawne
2016
14%
Jedyna butelka w przeglądzie, której nie kupiłem: podpieprzyłem ją rodzicom z barku, kiedy się wyprowadzałem (dostali ją od kogoś w prezencie). Ważne spostrzeżenie: wino jest w apelacji Saint-Émilion Grand Cru, ale nie jest sklasyfikowane jako Grand Cru według klasyfikacji z 1955 roku. To dobry przykład do subtelnej różnicy między Grand Cru a Grand Cru Classé.
Rubin. Bardzo ułożony, klasyczny, intensywny i ciepły aromat. Bardzo merlotowy - dużo owocu, zwłaszcza śliwek, wiśni, czereśni, trochę ziół lub pieczonego mięsa. Smak spójny i bardzo ułożony, harmonijny, klasyczny, owoc jeszcze mocniejszy, miękkie i puchate, z mięciutkimi, fajnymi taninami. Pijalne. Takie Bordeaux trochę domyślne, bez jakichś cech wybitnych, ale super przyjemne i klasowe.
8.0/10
15. Château Franc Mayne 2017
apelacja: AOC Saint-Émilion Grand Cru
czerwone wytrawne
2017
13,5%
Buteleczka zakupiona przeze mnie osobiście po tourze i degustacji w tej klimatycznej winiarni z rozległymi jaskiniami kredowymi. Przykład na to, jak Merlotocentryczne jest Libournais.
Głęboko rubinowe. Intensywny i otwarty od pierwszej sekundy aromat z mocno owocową duszą: śliwki, ciemne czereśnie, jeżyny, wszystkie mocno dojrzałe, krok przed dżemem. Drugą falą idzie piękny, klasyczny, może trochę za świeży francuski dąb, a trzecią subtelna mieszanka tytoń-śliwka-przyprawy-cedr. W smaku sytuacja trochę się upraszcza, ster przejmuje konkretny owoc jest to już wiśnia-czereśnia, pęcznieje w ustach i wybucha na przełknięciu, żarzy się na finiszu. Jak na Bordeaux nie jest wytrawne do kości, choć mocno. Niemała, ale gładka kwasowość i dość agresywne, ale krótkie taniny. Zapach obiecywał więcej, ale to świetne wino.
8.0/10
16. Château Grangey 2017
apelacja: AOC Saint-Émilion Grand Cru
czerwone wytrawne
2017
14,5%
Grangey to jedna z najmniejszych i najbardziej rodzinnych winiarni w przeglądzie. Wbiłem się tam bez umawiania na finalny fragmencik degustacji dla innej grupy i zakupiłem butelkę wina, które spróbowałem. 2017 to generalnie był zły rocznik dla Bordeaux, ale pan z Grangey kontestował ten stereotyp i twierdził, że jego wino wyszło zaskakująco świetne - rzeczywiście było piękne i mnie skusiło.
Ciemny rubin. W nosie otwarcie jest bardzo owocowe: śliwki, czereśnie, nawet jagody, jeżyny, może czarne porzeczki. Wszystko dość świeże, soczyste, może tylko minimalnie opiekane. Pod spodem kryje się trochę skóry, tytoniu, a nawet sporo lukrecji, kakao i wanilii. W sumie to przepiękny, niezwykle otwiera się z czasem, złożony, kompletny, totalny. W smaku jest nieco słabiej, choć bardzo dobrze. Konkretne ciało, silna choć już stonowana owocowość, wysoka i dostojnie szorstka tanina, bardzo wysoka kwasowość, może minimalnie przesadzona, chociaż w sumie fajna. Tu dużo bardziej już skórzaste, wręcz dymne. Dość mroczne jak na prawy brzeg. Świetne.
8.5/10
17. Château de Pressac 2011
apelacja: AOC Saint-Émilion Grand Cru
czerwone wytrawne
2011
14,5%
Również to wino zakupiłem osobiście w tej przepięknej, zamkowej winiarni po tour i degustacji. 2011 to jeden z najbardziej legendarnych roczników w Bordeaux. Wyjątkowo ciekawy jest kupaż, bo pojawiają się dwa rzadkie szczepy (co prawda w skrajnie symbolicznej ilości): Carmenére i Malbec, nazywany tu Noir de Pressac.
Ciemnorubinowe. Klasyczek bordoski z prawego brzegu. Bardzo dużo śliwki, nawet suszonej śliwki, czarnej porzeczki, dębu, pieprznych przypraw, liścia laurowego, delikatnego tytoniu, jeszcze więcej dębu. W smaku złożone i ułożone, harmonijne, głębokie, nie intensywne do przesady, ale przyzwoicie: dalej dominuje piękna śliwa, kwasowość jest spokojna, tanina tak miękka, że można by na niej spać. Brakuje mu jakiejś iskry bożej do wyższej oceny, jakiegoś jednego przebojowego strzału, ale to piękne, dopracowane wino.
8.5/10
18. Château Villemaurine 2018
apelacja: AOC Saint-Émilion Grand Cru
czerwone wytrawne
2018
15%
Villemaurine to chyba jedyna winiarnia położna na terenie cudownego miasteczka Saint-Émilion. Zwiedziłem ją i po degustacji zakupiłem tę butlę. Było to bardzo miłe doświadczenie. Bardzo wysoki udział Cabernet Franc. Leżakowanie w 75% w nowych beczkach, w 25% w beczkach z drugiego napełnienia.
Rubin. Mega owocowe nawet jak na prawy brzeg. Wiśnie, czereśnie, śliwki, może lekkie porzeczki; bardzo cienka ramka z lekko kakaowej beczki. Trochę za prosto, ale bardzo przyjemnie. W smaku dalej dużo owocu, dużo kwasowości, raczej spokojne taniny, lekko, ale to naprawdę lekko tytoniowe i skórzaste odczucie. Nieco za mocno udzielający się alkohol, prawdopodobnie przydałoby mu się więcej czasu w butelce. Dobre, ale nie jest to poziom satysfakcjonujący jak na Bordeaux.
7.0/10
19. Château Beauregard 2004
apelacja: AOC Pomerol
czerwone wytrawne
2004
13%
Beauregard była jedyną winiarnią, jaką odwiedziłem w Pomerolu. Miejsce było piękne, a wina pyszne - skusiłem się na tę uroczą, małą buteleczkę z 2004 roku. Zapadły mi w pamięć piękne, betonowe kadzie.
Rubin w stronę garnetu. Z miejsca piękny i czarujący zapach bardzo już dojrzałego wina. Zachowało się trochę owocowej duszy, zwłaszcza ciemno-śliwkowej, porzeczkowej, ale z otwieraniem się coraz mocniej ustępuje ona trudniejszym akcentom. Dużo przypraw - pieprz cayenne, suszona papryka, ziele angielskie, liść laurowy. Skóra, tytoń, pudełko po cygarach. Pieczone mięso. Niemal genialny zapach. Smak ma z tym punkty wspólne, ale jest inny, jeszcze potężniejszy. Piękna narracja. Zaczyna w ustach spokojnie i surowo, jest popiołowe, wytrawne, owoce przyprawy z zapachu brzęczą nieśmiało. Tuż przed przełknięciem ujawnia się okrągłą, miękka tekstura. Przełknięcie to eksplozja, jakby z tego popiołu wyłonił się feniks: eksplozja pikanterii, dość muskularnej i nie za miękkiej taniny, niemałej kwasowości. Najpiękniejszy jednak jest finisz, dogasający z powrotem w popiół, wracający jednocześnie do owocu, przypominający wędzoną śliwkę, aronię, skórzasty, żarzący się długo na podniebieniu. Piękne.
9.0/10
20. Château L'Évangile 2015
apelacja: AOC Pomerol
czerwone wytrawne
2015
15,5%
Najdroższe czerwone wino w przeglądzie, a nominalnie najdroższa butelka ze wszystkich, białych i czerwonych. Również najmocniejsze. Château L'Évangile to jedna z najbardziej prestiżowych winiarni w regionie, położona między jeszcze bardziej legendarnymi Cheval Blanc i Petrus. Posiadłość pierwszy raz pojawia się w rejestrach z 1741 roku. Od 1990 jest własnością Domaines Barons de Rothschild, właścicieli Château Lafite Rothschild (Premier Cru z Pauillac). Warunki w 2015, zwłaszcza w Pomerolu, uchodzą za idealne. Wino leżakowało w beczce przez 18 miesięcy. Macerowało na skórkach przez 27 dni (Merlot) i 28 dni (Cabernet Franc). Gliniaste gleby.
Głęboki, przepiękny rubin. Eksplozywny, wszechogarniający, bardzo intensywny aromat, dość ognisty, jakby pełen pieczonych rzeczy: pieczonego mięsa, suszonych ziół, wytrawnych powideł śliwkowych, suszonej papryki, dymu, czekolady; rzucający się na szyję. W smaku jest jeszcze bardziej ogniste, w ustach chce się je pogryźć, ma bowiem wielką intensywność i ciężkie ciało; jest dość poważnie owocowe, aczkolwiek są to owoce raczej poddane obróbce termicznej, ciężkie, jednocześnie jednak nie przesadzone; jest dużo beczki, zwłaszcza waniliowej i po prostu dębowej. Ma niemałą taninę i kwasowość, ale nie odbiera się go jako mocno taninowe, a tym bardziej jako surowe przez te słodkie akcenty beczki i "pieczyste", ogniste aromaty. Gorące, potężne, zmysłowe, wspaniałe. Ale żałuję, że nie otworzyłem go z 5 lat później.
9.0/10
Wyniki
2. Château d'Yquem 2017 9.5/10
3. Château L'Évangile 2015 9.0/10
4. Château Cos d'Estournel 2003 9.0/10
5. Château Beauregard 2004 9.0/10
6. Château Léoville-Poyferré 2010 9.0/10
7. Château Lagrange 1999 8.5/10
8. Château Margaux: Pavillon Rouge 2006 8.5/10
9. Château Lafon-Rochet 2018 8.5/10
10. Château de Pressac 2011 8.5/10
11. Château Grangey 2017 8.5/10
13. Château Suduiraut 2022 8.0/10
14. Clos des Menuts 2016 8.0/10
15. Château Franc Mayne 2017 8.0/10
16. Château Kirwan 2015 8.0/10
17. Château Grand-Puy-Lacoste: Lacoste-Borie 2016 7.5/10
18. Château Smith Haut Lafitte: Les Hauts de Smith Blanc 2020 7.5/10
19. Château Villemaurine 2018 7.0/10
20. Château Lafon-Rochet: Les Pelerins de Lafon-Rochet 2006 5.5/10
Konkluzje
- Prawdę mówiąc, przed tym przeglądem miałem co do Bordeaux podejrzenie, bo opinią ciężko jeszcze było to nazwać, że jest to region na pewno bardzo dobry, ale też odrobinę przereklamowany, w którym sporo win nawet już z poważnej półki cenowej to nic specjalnego - w przeszłości trafiłem na parę takich. W pewnym sensie może pozostaję przy lekkim przereklamowaniu - bo jest czasem pozycjonowany na najlepszy na świecie bez dyskusji, a wcale nie jest bez konkurencji - natomiast faktycznie jest jednym z najlepszych na świecie. Czy moim ulubionym - raczej nie, ale dużo bliżej tego statusu, niż oczekiwałem.
- Na 20 win jedno było pomijalną wpadką (pomijalną, bo było już znacznie za stare), jedno pozostawiło spory niedosyt, dwa lekki niedosyt, a pozostałe szesnaście to były już wina świetne, klasowe - albo lepsze. To wybitny wynik. Spodziewałem się win wybitnych, ale nie spodziewałem właśnie takiego stopnia niezawodności.
- Pojedynek lewego brzegu z prawym brzegiem zakończył się zwycięstwem lewego brzegu, nawet dość wyraźnym - przynajmniej w teorii, bo trzeba jednak brać poprawkę na to, że z lewego brzegu wrzuciłem w przegląd więcej bardzo drogich, ikonicznych butelek (no ale też na lewym brzegu po prostu jest ich więcej). Potrafię sobie wyobrazić wino w stylu "prawobrzeżnym", które jest lepsze niż Pichon Baron, ale lewy brzeg ma jeszcze tę zaletę, że jest bardziej odmienny od reszty świata, bardziej charakterystyczny, cudownie mroczny i chłodny.
- O tym, że Yquem to wino genialne, wiedziałem już wcześniej, ale warto to podkreślać - było o włos od wygrania przeglądu i niezwykłego paradoksu, bo kto by się spodziewał zwycięstwa białego słodkiego wina w przeglądzie bordoskim. Niestety drugie Sauternes w przeglądzie - teoretycznie tylko z jednego szczebla niżej niż Yquem (które na swoim szczeblu jest jedyne), ale tańsze dość poważnie - było bardzo daleko od niego. Magii Yquem chyba nie da się odczuć w budżetowy sposób.
- Białe wytrawne wina stanowiły margines przeglądu, ale domaga się podkreślenia, że Château Carbonnieux było lepsze niż prawie każde Sauvignon Blanc z Loary, jakie próbowałem (a jak na ten przegląd było dość przyjemne cenowo), więc i na tym polu potrafi być w Bordeaux świetnie.
- Ten region ma jedną dużą wadę i są to ceny. Bardzo dobre czy świetne wino z Bordeaux nie zaboli portfela - ale żeby wypić coś wybitnego stamtąd, trzeba już się szarpnąć dość poważnie. Kilka najlepszych win tego przeglądu było bezdyskusyjnie wybitnych, ale wszystkie poza może Château Beauregard miały właściwie słaby stosunek jakości do ceny - jeśli patrzeć na to w ten sposób, że można dostać wina z innych regionów na tym samym poziomie kilkukrotnie tańsze. Jeśli jednak patrzeć przez pryzmat wyjątkowości, to już pieniądze wydane na Pichon-Baron albo na Yquem uważam za uzasadnione - piłem (nieliczne) wina, które smakowały mi "równie mocno", ale nie piłem żadnych, które smakowały w ten sposób.





































Komentarze
Prześlij komentarz