Style piwa: Roggenbier
Sedno stylu
Roggenbier w największym skrócie jest Weizenem, w którym zamiast słodu pszenicznego używa się słód żytni (najbardziej typowo - Dunkelweizenem, jako że stosuje się w nim nieco ciemniejszy zasyp i piwo jest klasycznie bursztynowe, niekiedy nawet miedziane czy jasnobrązowe). Musi zawierać co najmniej 50% słodu żytniego w zasypie (nierzadko do 70%) - reszta to różne słody jęczmienne, ewentualnie również pszeniczne; w tym możliwe też w niewielkiej ilości słody karmelowe. Charakterystyczny szczep drożdży do Weizena wprowadza typowe dla tych stylów estry (zwłaszcza bananowe) i fenole (zwłaszcza goździkowe), ale jako że żyto ma dużo bardziej charyzmatyczny charakter od pszenicy, nie mają one aż tak dużego udziału w profilu aromatyczno-smakowym, co w Weizenach; zostaje miejsce na pikantne, przyprawowe właściwości żytniego słodu. Roggeny są zwykle nieco mocniejsze niż Weizeny, ale raczej nie przekraczają 6% alkoholu (potrafią jednak schodzić też poniżej 5%).
Niekiedy Roggenbiery odrywają się od swojego weizenowego rodowodu - browary niekiedy nazywają tak po prostu stosunkowo lekkie piwa z dużym udziałem żyta w zasypie, niekoniecznie na drożdżach do Weizena.
Miejsce i czas
Żyto było okazjonalnie wykorzystywane w piwowarstwie już setki lat temu; styl w swojej współczesnej wersji narodził się w latach 80. XX wieku, kiedy Spezial-Brauerei Schierling spod Ratyzbony uwarzył piwo Schierlinger Roggen. Nigdy nie przestał być mocno niszowym stylem nawet w swojej rodzimej Bawarii. Browary rzemieślnicze okazjonalnie wykonywały ten styl, choć częściej chyba sięgają po słód żytni jako element wzbogacający i urozmaicający inne style.
Przegląd
Zgromadziłem pokaźną jak na ten niszowy styl liczbę czterech piw - trzy z Polski i jedno z Czech.
1. Rodinný pivovar Zichovec (Czechy): Roggenbier 13
Moje pierwsze podejście do browaru z Lounów, miasta w północno-zachodnich Czechach, i pierwsze podejście do czeskiego piwa od naprawdę dawna (jakoś się nie składa). Browar istnieje od 2012 roku. W zasypie poza żytem i jęczmieniem również pszenica, chmiel żatecki.
Przepięknie się prezentuje: ciemnobursztynowe lub wręcz miedziane, z obłędną pianą. Zapach jest mocno owocowo-estrowy, zwłaszcza czerwono-jabłkowy, dopiero na drugim planie karmelowo-chlebowy. Bardzo miły, choć nie bardzo intensywny. W smaku idzie to w nie do końca dobrą stronę - jest odczuwalne utlenienie, jest kwaskowo w dziwny sposób i trochę to przykrywa kontynuację owocowych estrów i karmelowego chleba z zapachu. Może po prostu za stare - szkoda, bo czuć w nim potencjał.
6.0/10
2. Browar Gościszewo (Polska): Sołtys
Roggenbier w stałej ofercie pierwszego polskiego browaru założonego po transformacji ustrojowej, który w tym roku świętuje 35-lecie istnienia. Piwo na rynek weszło 10 lat temu. Słody jęczmienne pilzneński, monachijski i zakwaszający, słód żytni Cararye, chmielenie Hallertau Tradition. Można więc podejrzewać, że żyto wcale nie stanowi 50% zasypu, skoro odpowiada tylko za słód karmelowy.
Złoto-bursztynowe, mocno zmętnione, już przy nalewaniu widać żytnią oleistość; piana nie za obfita, ale solidna. Bardzo, bardzo fajny zapach, w którym owocowe estry z drożdży do Weizena prezentują wyjątkowo różnorodne oblicze: banany, morele, brzoskwinie, dojrzałe gruszki. Podszyte jest to sporą dawką karmelu, co całkiem pasuje. W smaku faktycznie to taki bardzo rustykalny, cięższy, bardziej krzepki i rubaszny niż zwykle Weizen. Etykieta pasuje do tego piwa jak ulał, jest dokładnie takie. Żytni, pikantny charakter mógłby być silniejszy, ale występuje. Alkohol jest zdecydowanie za mocno wyczuwalny jak na marne 5,2%, ale do tego piwa to akurat jakoś pasuje. Naprawdę świetna rzecz. Super finisz pod znakiem żytniego chleba.
8.0/10
3. Browar Maryensztadt (Polska): Mi to żyto
Piwo z dość zasłużonego jak na polskie warunki rzemieślniczego mikrobrowaru ze Zwolenia niedaleko Radomia, istniejącego od grudnia 2015 roku. Uwarzone zostało właśnie poniekąd na 10-lecie browaru jako reedycja jednego z ich pierwszych piw. W zasypie również pszenica.
Jasnozłote, lekko zmętnione, z ładną pianą. Zapach jest bardzo zbożowy, nie ma tu chyba drożdży do Weizena, a przynajmniej nie są wyczuwalne; dominuje zboże, słód, taki bezpośredni, jak świeżo ześrutowany, przede wszystkim żytni, ale czuć, że nie jest to żyto czyste. Prosty, ale fajny. I w smaku jest w sumie identycznie. To jedno z najbardziej wprost chlebowych piw, jakie piłem - po prostu jak kromka pszenno-żytniego chleba. Trochę to mimo wszystko za proste, ale fajne, fajne.
7.0/10
4. Browar Za Miastem (Polska): Cichy wieczór
Browar Za Miastem powstał jako kontraktowy w 2017 roku, a w 2022 stał się browarem pełnoprawnym. Choć jest bardzo popularny, to dopiero moje pierwsze ich piwo, które nie jest wykonaniem receptury zewnętrznego piwowara. W zasypie nie tylko żyto, jęczmień i pszenica, ale jeszcze owies.
Złote, zmętnione, ze słabą pianą. Trochę niewyraźny, chlebowo-goździkowy aromat, w którym kryje się coś dziwnego, czego nie umiem nazwać. W smaku to coś się uwypukla - jest nim dość daleko posunięte utlenienie, takie nieprzyjemne, piwniczne, gryzące. I poza nim niewiele tu się więcej dzieje. Piwo w terminie, nawet jeśli trzy dni przed terminem, nie powinno się tak zachowywać. Nie jest jakieś straszne, paskudne, ciągle jest w nim coś przyjemnie chlebowego i ogólnie dałoby się je wypić bez większych narzekań, no ale jestem na nie.
4.0/10
Wyniki
Konkluzje
- Nawet ten króciutki i zbyt wyrywkowy przegląd ukazał spory potencjał tego stylu i w ogóle żyta. To naprawdę ciekawie zachowujące się zboże, które w piwie powinno być wręcz szczególnie pożądane, jako że - nie podnosząc zawartości alkoholu - czyni trunek gęstszym, cięższym, intensywniejszym.
- Oczywiście z tego samego powodu, dla którego widzę potencjał stylu, będzie on miał bardzo ciężko na rynku i raczej nie spodziewam się, że kiedykolwiek wyjdzie z głębokiej niszy - prędzej się w nią jeszcze mocniej zapadnie (te cztery zdobyte piwa to i tak wynik ponad oczekiwania). Żyto dla masowego konsumenta jest za ciężkie, za dziwne, za bardzo rustykalne.
- A szkoda. Prawdę mówiąc, w Roggenbierach widzę większe możliwości niż w Weizenach, których pszeniczność jest trochę jakością, ale jest też pewnym ograniczeniem i często wpędza te piwa w nudę. Z żytem o nudę dużo trudniej. Szkoda, że jest jak jest z rynkiem, ale Sołtysa sobie zapamiętam i może jeszcze do niego wrócę.






Komentarze
Prześlij komentarz