Artyści malarstwa (10/250): Albrecht Dürer

Czas / Miejsce / Styl

1471-1528 / Norymberga, Niemcy / renesans

Sedno wyjątkowości

Był jednym z największych mistrzów rysunku w historii malarstwa, rytownictwa i rysownictwa jednocześnie. Jego dzieła cechowała niezwykle precyzyjna, wyrazista, kunsztowna i bogata kreska. Zaszczepił prąd renesansu na ziemiach niemieckich. Był najważniejszym i przypuszczalnie najlepszym rytownikiem w historii sztuki.

Opus magnum I

Autoportret w wieku 26 lat (1498): 8.5/10
(Museo del Prado, Madryt / 52 x 41 cm / olej na desce)

Dürer jest w pewnym sensie jednym z najdziwniejszych malarzy ze wszystkich starych mistrzów. Nie w treści swojej sztuki - ta jest raczej klasyczna, spokojna, typowa dla swoich czasów, pełna portretów i scen religijnych, podjętych bez szczególnych idiosynkrazji. Dziwność przejawia się u niego raczej w hierarchii jego dorobku. Samo to, że więcej znamy jego sztychów vel rycin niż obrazów jest już mocno osobliwe; jak i to, że będąc arcyznanym malarzem, był w gruncie rzeczy lepszym drzeworytnikiem i miedziorytnikiem. Rysunek jest u niego prawie wszystkim. Ale chyba jeszcze dziwniejsze jest to, że wśród jego malarskiego oeuvre dwa najlepsze moim zdaniem dzieła to dwa autoportrety. To bardzo rzadkie w całej historii sztuki, ale w renesansie stanowi wręcz ekstremum.

Nie tak łatwo wybrać ten lepszy. Późniejszy, Autoportret w wieku 28 lat, jest na pewno bardziej spektakularny i natychmiastowy. Dürer jako Salvator Mundi, odcięty na czarnym tle, centralny, majestatyczny, przepysznie pływający w monochromatycznej głębi brązów, tłusto owłosiony na głowie i na płaszczu - mocarne jest to estetycznie i symbolicznie zarazem jako pocztówka renesansu, w którym człowiek zaczyna się przepychać z Bogiem na piedestale świata. Co gorsza, do walki włącza się jeszcze w mojej głowie trzeci, "trochę" mniej oczywisty autoportret, jakim jest wspaniały i słusznie kultowy Zając - genialny w swojej kategorii, chyba najbardziej współczesny i elegancki obraz Dürera (a autoportretowy, bo szlachetnością i dumą postawy, nie mówiąc o bujnym owłosieniu, zając jest zaprawdę uszyty na podobieństwo swojego stworzyciela). Jego reprodukcja wisi nawet u mnie w mieszkaniu i gdybym jedno tylko dzieło Norymberczyka miał na tym świecie zostawić, byłoby to właśnie to zwierzę. Jeśli jednak mam na czymś dowodzić malarskiego kunsztu Dürera, to na jego wcześniejszym autoportrecie.

Jest może mniej spektakularny, może nawet mniej oryginalny, ale po dłuższym poznaniu jednak najbardziej zachwyca. Ciekawszy, bardziej zniuansowany, bardziej też autentyczny niż tamto mimo wszystko ciut pretensjonalne wcielenie w Zbawiciela. Choć może nie mniej obrazoburczy; kadr, w jakim Dürer się przedstawia, bardzo kojarzy mi się z kompozycjami wszelkiej maści renesansowych i późniejszych Madonn, żeby wspomnieć choćby Madonnę samego Niemca. Model ma tu pozę jak najdostojniejszą, twarz jego emanuje wyższością taką gdzieś między władcą a świętym, piękno cechuje go antyczne, szaty ma wytworne, a umiejscowienie w budynku z rozległym widokiem na przyrodę z góry co najmniej nie świadczy o biedzie z nędzą. Element pejzażowy, niewielki, ale jak na swą niewielkość bogaty, zróżnicowany i burzliwy, daje nieco wrażenie, jakoby cały świat leżał u stóp przedstawionej postaci.

Oto bowiem temat obrazu: młody, piękny i zdolny artysta, postać w awangardzie całego tego renesansu, nowy idol ziemskiego świata, bywały w świecie, mistrz pędzla i mistrz życia zarazem. Niemal odwrotność genialnych, mrocznych, raczej autokrytycznych autoportretów Rembrandta - bo i odwrotnego typu artysty, neurotycznego już za bardzo, klepiącego biedę, raczej nieszczęśliwego. Powiewa narcyzmem, przechwałką i wrażliwością na swoim punkcie - ale wobec tego powiewa właśnie prawdziwym artystą, przynajmniej jednym z głównych typów artysty. I jako taki jest to obraz może jeszcze bardziej wymownie renesansowy niż tamten bardziej Chrystusowy portret.

To wyraz obrazu - jego język to zaś trochę połączenie typowego dla Dürera mistrzostwa rysowniczego i już nie tak typowo udanej chromatyki. Niejedyny raz (choć inne razy rzadko bywają aż tak spektakularne) możemy się tu zachwycać wybitnością, z jaką autor odmalowuje różne materie. Przede wszystkim swoje kędzierzawe włosy, które wydają się być tu faktycznie cienkie jak włosy prawdziwe; ale czujemy też grubość i miękko-twardość sznura spinającego płaszcz, koronkowość wyszycia koszuli, delikatność rękawiczek. Bez żadnych fotorealistycznych prostactw - kontemplacja materii przez artystyczne podobieństwo, nie tępe naśladownictwo, obdarzone wciąż poezją. To typowe. Co nietypowe, to że całość wyszła też bardzo smacznie pod względem kolorystyki. Zieleń i błękit pejzażu jest świetnym, ożywczym kontrapunktem dla elegancji mieszanki czerni, bieli i brązów we właściwej części autoportretu. Wszystko się zgadza.

Gdyby nie dwa autoportrety i zając, Dürer w ogóle byłby dla mnie jednym z najbardziej przereklamowanych malarzy w historii (zakładając, że bez nich byłby jeszcze tak głośny). Uważałbym go za genialnego rytownika, który na doczepkę został też ogłoszony genialnym malarzem. Jest zresztą w takim poglądzie ziarno prawdy. Ale te trzy dzieła bronią go również jako malarza co najmniej świetnego.

Opus magnum II

Rycerz, Śmierć i Diabeł (1513): 8.5/10
(miedzioryt)

Bardzo rzadko czy raczej praktycznie wcale nie poświęcam wiele uwagi czystym rysunkom malarzy, których zgłębiam. To osobne dziedziny sztuki - malarstwo znaczy dla mnie niezwykle wiele, rysunek zaś prawie nic (nie licząc oczywiście tego, że jest jednym z narzędzi malarstwa). Są oczywiście rysunki, które podziwiam, ale po prostu - z braku czasu - nie interesuję się nimi jako całością, tak jak nie interesuję się fotografią, choć zdjęcie potrafi być genialne. Co dopiero więc powiedzieć o rytownictwie - tej archaicznej, rzadkiej i trochę dziwacznej sztuce, w której efekt pokrewny rysunkowi osiągany jest przez technikę mającą coś z rzeźby. Drzeworyty, miedzioryty i wszystko co im pokrewne podziwiam z zasady przelotnie i przypadkowo w muzeach, jeśli akurat się trafią. A jednak dla Dürera, być może jako jedynego, muszę zrobić wyjątek i jego sztychy potraktować tak, jakby były dziełami malarstwa. Bo też i właśnie Dürer jako pierwszy i co najmniej jeden z ostatnich sprawił, że drzeworyty i zwłaszcza miedzioryty osiągnęły poziom uprawniający do zestawiania ich z malarstwem.

Jego trzy najbardziej znane ryciny są trzema najlepszymi - zgadzam się tutaj z mainstreamem bez chwili zastanowienia. Trudniej jest w kwestii tego najlepszego. Dla wielu będzie to Melancholia I, może ten najcięższy emocjonalnie; ja jednak nie mogę nie wybrać Rycerza, Śmierci i Diabła. Sztych przemawia do mnie błyskawicznie, uderzając w mroczne tęsknoty mojej wrażliwości, od dzieciństwa łaknącej potworów, zamków, lasów, skał, szkieletów, gotyku, tajemnicy i całego tego towarzystwa, które z braku elegantszej szufladki można nazwać halloweenowym. Rycina stanowi wręcz implozję tych tęsknot i tej tematyki; jest esencjonalna wobec pewnej wyobrażonej rzeczywistości, pewnej atmosfery i estetyki.

Również formalnie to ścisły top Dürera, robi wrażenie nawet na tle reszty jego miedziorytów, które prawie zawsze imponują techniką. Gęstość, drobiazgowość i precyzja "kreski" czy raczej rytu, z której wypływa doskonale bogate, wyraźne i zniuansowane (również światłocieniowo) przedstawienie, zostawia szczękę na podłodze. Szczegół tego dzieła można śledzić bez końca, zastanawiając się, jak on do tego doszedł; kompozycja imponuje balansem między nawarstwieniem a porządkiem. Ale bez zamysłu byłaby to jeszcze tylko zwykła techniczna sztuczka. Dürer zaś utkał z pomocą tej techniki scenę o przepotężnej atmosferze, która nie potrzebuje w zasadzie wielu słów. Czytałem o licznych interpretacjach tego przedstawienia, moim zdaniem niekiedy chyba zbyt głębokich, choć może i sensownych. Być może jako alegoria niewzruszoności odważnego i silnego w sobie człowieka wobec przemijania i cierpienia tego świata, alegoria jego silnej i klarownej postawy wobec całego skomplikowania i pokrętności rzeczywistości, jest to dzieło faktycznie bardzo sprawne. 

Ja jednak niekoniecznie tych interpretacji potrzebuję; dla mnie chodzi tu w pierwszej i dziesiątej kolejności o atmosferę i reprezentację pewnej specyficznej nadrzeczywistości. Dürer zachował na tej rycinie od zapomnienia stary świat demonów, diabłów, antropomorficznej Śmierci, błędnych rycerzy, tajemniczych wąwozów, przyrody obdarzonej niemal spersonifikowaną grozą. Świat mrocznych zamków na wzgórzach, świat średniowiecza, gotyku, baśni i fantazji. Świat, którego ku ubarwieniu sobie egzystencji człowiek - może nie każdy, ale ja na pewno - stara się dla siebie odnaleźć w klimatycznych filmach, gotyckich powieściach, nastrojowej muzyce, podróżach do ciemnych lasów, samotnych górskich dolin, średniowiecznych miasteczek, starych kościołów, obitych drewnem wyszynków, prehistorycznych kurhanów i wielu innych. W sztukach graficznych prawie nic tego świata tak esencjonalnie - i zarazem bezpośrednio - nie ujmuje jak ten piękny miedzioryt mistrza z Norymbergi; z krainy, gdzie o lasy, kościoły, drewniane knajpy, zamki, baśnie i zatrzymane w czasie miasteczka nietrudno. Rycerz ma warstwę uniwersalną, ale ma też bardzo niemiecką.

W kategorii rycin jest to dzieło właściwie ostateczne, zasługujące na najwyższą ocenę. Stając w szranki ze sztuką jednak po prostu bardziej spektakularną i o większym potencjale, jaką jest malarstwo, musi ustąpić niektórym dziełom. Ale jak na "tylko miedzioryt" - niebywale niewielu.

Inne wybrane dzieła - obrazy

1. Portret ojca Albrechta Dürera (1490 / Uffizi, Florencja): 7.5/10


2. Portret Barbary Dürer (1490 / Germanisches Nationalmuseum, Norymberga): 7.0/10


3. Chrystus Boleściwy (1493 / Staatliche Kunsthalle, Karlsruhe): 7.0/10


4. Święty Hieronim na pustyni (1496 / The National Gallery, Londyn): 7.0/10


5. Madonna Hallerów (1496–1499 / The National Gallery of Art, Waszyngton): 7.0/10


6. Opłakiwanie Chrystusa (1499–1500 / Germanisches Nationalmuseum, Norymberga): 7.0/10


7. Autoportret w wieku 28 lat (1500 / Alte Pinakothek, Monachium): 8.5/10


8. Opłakiwanie Chrystusa (1500 / Alte Pinakothek, Monachium): 7.5/10


9. Ołtarz Paumgartnerów (1500 / Alte Pinakothek, Monachium): 8.0/10


10. Młody zając (1502 / Albertina, Wiedeń): 8.5/10


11. Wielka kępa darni (1503 / Albertina, Wiedeń): 7.5/10


12. Pokłon Trzech Króli (1504 / Uffizi, Florencja): 7.5/10


13. Portret Wenecjanki (1505 / Kunsthistorisches Museum, Wiedeń): 7.0/10


14. Portret Burkarda von Speyera (1506 / Royal Collection, Windsor Castle): 7.0/10


15. Chrystus wśród doktorów (1506 / Museo Nacional Thyssen-Bornemisza, Madryt): 8.0/10


16. Uczta Różańcowa (1506 / Národní galerie, Praga): 7.0/10


17. Adam i Ewa (1507 / Museo del Prado, Madryt): 7.0/10


18. Złożone ręce w modlitwie (1508 / Albertina, Wiedeń): 7.0/10


19. Męczeństwo Dziesięciu Tysięcy (1508 / Kunsthistorisches Museum, Wiedeń): 7.0/10


20. Adoracja Trójcy Świętej (Ołtarz Landauera) (1511 / Kunsthistorisches Museum, Wiedeń): 7.0/10


21. Skrzydło kraski (1512 / Albertina, Wiedeń): 7.0/10


22. Portret Michaela Wolgemuta (1516 / Germanisches Nationalmuseum, Norymberga): 7.0/10


23. Portret duchownego (1516 / The National Gallery of Art, Waszyngton): 7.5/10


24. Portret cesarza Maksymiliana I (1519 / Kunsthistorisches Museum, Wiedeń): 7.0/10


25. Święty Hieronim w pracowni (1521 / Museum Nacional de Arte Antiga, Lizbona): 7.0/10


26. Portret Bernharta von Reesena (1521 / Gemäldegalerie Alte Meister, Drezno): 7.0/10


27. Portret Hieronymusa Holzschuhera (1526 / Gemäldegalerie, Berlin): 7.5/10


28. Portret Jakoba Muffela (1526 / Gemäldegalerie, Berlin): 7.5/10


Inne wybrane dzieła - drzeworyty

1. Herkules (1496): 7.0/10


2. Łaźnia męska (1496–1497): 7.0/10


3. Rycerz i lancknecht (1496–1497): 7.0/10


4Samson zabijający lwa (1494–1498): 7.0/10


5. Czterej jeźdźcy Apokalipsy (1496–1498): 7.5/10


6. Nawiedzenie (1504): 7.5/10


7. Upadek człowieka (1509–1510): 7.5/10


8. Wygnanie z raju (1510): 7.0/10


9. Śmierć i lancknecht (1510): 7.5/10


10. Chrystus w otchłani (1510): 7.5/10


11. Święty Krzysztof (1511): 7.0/10


12. Kain zabijający Abla (1511): 8.0/10


13. Nosorożec (1515): 7.0/10


Inne wybrane dzieła - miedzioryty

1. Dama na koniu i lancknecht (1496–1497): 7.0/10


2. Cztery wiedźmy (1497): 7.0/10


3. Zdeformowana maciora Landsknechtów (1494–1498): 7.0/10


4. Święty Hieronim (1494-1498): 7.0/10


5. Syn marnotrawny (1494–1498): 7.5/10


6. Potwór morski (1496–1500): 7.0/10


7. Wiedźma (1498–1502): 7.0/10


8. Nemesis (1501–1502): 7.0/10


9. Święty Eustachy (1499–1503): 7.5/10


10. Herb z czaszką (1503): 7.5/10


11. Adam i Ewa (1504): 7.0/10


12. Święty Jerzy pieszo (1500–1505): 7.0/10


13. Rodzina satyrów (1505): 7.0/10


14. Święty Jerzy na koniu (1508): 7.5/10


15. Święty Hieronim w pracowni (1514): 8.0/10


16. Melancholia I (1514): 8.0/10


17. Święty Krzysztof zwrócony w lewo (1521): 7.5/10


18. Willibald Pirckheimer (1524): 6.5/10


19. Philipp Melanchthon (1526): 7.0/10

Komentarze