Indywidualności kompozycji (6/150): Carl Philipp Emanuel Bach

Czas / Miejsce / Nurty

1714-1788 / Weimar, Niemcy / barok, klasycyzm

Sedno wyjątkowości

Był uosobieniem okresu przejściowego pomiędzy barokiem i klasycyzmem; odegrał fundamentalną rolę w wykształceniu się tej drugiej epoki w muzyce, będąc łącznikiem ewolucyjnym pomiędzy swoim ojcem a Haydnem. Jego sonaty, słynne jako najpełniejszy przykład tak zwanego Empfindsamer Stil, robiły nawet coś więcej - antycypowały romantyzm wraz z jego gwałtowną emocjonalnością, improwizatorską stylizacją kompozycji i eksploracją samego instrumentu.

Opus magnum

Sonaty wirtemberskie / Württembergische Sonaten (1742-1744): 8.0/10
(Sześć sonat na klawesyn koncertujący, Wq. 49)

(Polecane nagranie: Mahan Esfahani; 2014)

W historiografii muzycznej okres przejściowy pomiędzy pełnym barokiem a pełnym klasycyzmem jest podobno stosunkowo słabo rozpracowany. Gdy umierał wielki Bach, Haydn był jeszcze nastolatkiem, a Mozartowi zostawało parę lat do przyjścia na świat, co rodzi swoistą wyrwę na osi głośnych nazwisk. Wyrwę tę zapełniać ma przede wszystkim najważniejszy z synów Jana Sebastiana, CPE Bach, który powszechnie uważany jest za uosobienie procesu transformacji jednej epoki w drugą i o którym Mozart miał według apokryficznej anegdoty powiedzieć, że jest ojcem klasyków wiedeńskich. Gdyby był tylko tym, być może nie zachęcałbym przesadnie do słuchania jego dzieł - okresy przejściowe bywają fascynujące, ale ten akurat brzmi mi w uszach mniej zajmująco od swoich obu biegunów; półkula barokowa traci już swoją polifoniczną drapieżność, a klasycystyczna nie zyskuje jeszcze pełni elegancji i czystości. Carla Philippa Emanuela odkryłem jednak dodatkowo jako preromantyka i jako taki intryguje mnie najbardziej.

Odkryłem to w jego Sonatach wirtemberskich, napisanych jeszcze za życia genialnego ojca. Porównując to z innymi kompozycjami CPE, jakie słyszałem - lepszymi czy gorszymi, ale zawsze dość bezpiecznymi i gładkimi - można doznać nielekkiego szoku. Ten zbiór sześciu sonat jest co najmniej dziełem ekscentrycznym, a jak na epokę właściwie awangardowym, znerwicowanym i nienormalnym. Względnie typowe dla baroku, salonowe formy melodyczne i harmoniczne konstrukcje, z mocno tylko ograniczoną polifonią i większym akcentem na akompaniament, przeglądają się tu jakby w rozbitym zwierciadle. Sonaty są narwane, poszarpane, gwałtowne i nieprzewidywalne: przede wszystkim stają się takie poprzez częste i gęste zaburzenia rytmu, zniekształcenia agogiczne, nieoczekiwane pauzy i wybuchy. Części szybkie popadają nierzadko wręcz w jakiś demonizm, arcygęste od nut, szybkie, bardziej niż niespokojne, są jakby skrajnościami "typowych szybkich części XVIII-wiecznej sonaty"; części wolne również popadają w przesadę, wlokąc się, skradając i potykając. Na porządku dziennym są też mało intuicyjne wtręty chromatyczne, niesygnalizowane odbicia harmonii od obranego kursu, nagłe załamania dynamiczne. Swoją cegiełkę dokłada wykonanie na klawesynie, który pasuje do tej kompozycji perfekcyjnie ze swoim "elektrycznym", chropawym, w moich współczesnych uszach już dość ekscentrycznym brzmieniem. 

Efektem jest tak daleko posunięta ekspresyjność - inna niż w normalnym baroku, niebazująca na monumentalnym, eleganckim dramatyzmie, a raczej na osobistej nerwowości, wewnętrznej burzy - że Bach nie tworzy tu klasycyzmu, ale go przeskakuje i ląduje w czasach późnego Beethovena. To przedsionek romantycznego obłędu. Co najmniej romantycznego. Bo absolutnie nie mogę opędzić się od skojarzeń z wczesną grą Cecila Taylora, których to skojarzeń wybitnie nie spodziewałbym się mieć przy czymkolwiek z XVIII wieku. Ciekawe, jakie rzeczy tworzyłby ten umysł, gdyby nie musiał, chcąc sensownie żyć, próbować jako tako wpasowywać się w gust pruskiego dworu. W tych sonatach wydaje się najmniej przystępny dla sobie współczesnych - i jak łatwo się domyślić, jako taki również najszczerszy.

Inne wybrane kompozycje

1. Magnificat, Wq. 215 (1749): 8.0/10

(Polecane nagranie: Watts, Lehmkuhl, Odinius, Eiche, RIAS Kammerchor, Akademie für Alte Musik Berlin, Hans-Christoph Rademann; 2014)









2. Koncert wiolonczelowy A-moll, Wq. 170 (1750): 7.5/10

(Polecane nagranie: Anner Bylsma, Orchestra of the Age of Enlightenment, Gustav Leonhardt; 1990)









3. Koncert wiolonczelowy A-dur, Wq. 172 (1751): 7.0/10

(Polecane nagranie: Anner Bylsma, Orchestra of the Age of Enlightenment, Gustav Leonhardt; 1990)

4. Koncert wiolonczelowy B-dur, Wq. 171 (1753): 7.0/10

(Polecane nagranie: Anner Bylsma, Orchestra of the Age of Enlightenment, Gustav Leonhardt; 1990)

5. Symfonie hamburskie / Hamburger Sinfonien, Wq. 182 (1773): 7.0/10

(Polecane nagranie: The English Concert, Trevor Pinnock; 1980)



Komentarze